Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Kulinarnie -> Na słodko :)
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Na słodko :)
PostWysłany: Pią 9:26, 21 Sie 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Oto przepis na imieninowe ciasto biszkoptowo-galaretkowo-bitośmietanno-owocowo-czekoladowe Adanci.

Trzeba przygotować:
Na biszkopt:
6 jajek
1 i pół szklanki mąki
1 i pół szklanki cukru
1 i pół łyżeczki proszku do pieczenia
6 łyżek oleju
oraz blachę dużą, prostokątną, wyłożoną papierem do pieczenia, mikser i michę do miksowania, łyżkę i ze dwa talerzyki, zawsze mogą się przydać.

Na masę do przełożenia:
1 paczkę bitej śmietanki w proszku
200 ml (niepełna szklanka) zimnego mleka
1 galaretkę czerwoną
1 galaretkę zieloną lub żółtą
1 puszkę brzoskwiń (lub inne owoce)
Do tego ten sam mikser, ta sama micha do miksowania, garnek do gotowania galaretek, łyżka i talerzyki.

Na wierzch:
gotowa polewa czekoladowa
łyżeczka, kubek z wodą do rozgrzania polewy.

Wykonanie:

Najpierw (można poprzedniego dnia) rozpuszczamy czerwoną galaretkę w 400 ml (dwie bardzo niepełne szklanki) wrzątku, mieszamy, wylewamy na talerz żeby się zsiadła na sztywno. I pieczemy biszkopt.

Do michy wbijamy białka, żółtka odkładając na talerzyk. Ubijamy mikserem na pianę. Dodajemy cukier, ubijamy mikserem. Dodajemy żółtka, dalej ubijamy. Dodajemy olej ubijamy, a potem mąkę i proszek (po trochę, nie półtorej szkl. na raz) i cały czas ubijamy. Jak wszystko się ładnie razem ubije (ma być bladożółta pianka) wylewamy na wyłożoną papierem blachę i pieczemy jakieś 30-45 minut w 200 stopniach. Uwaga: to ciasto rzadko się przyrumienia, powinno być bladozłote, ale wyrośnięte.

Po upieczeniu wyjmujemy, oddzielamy papier, po wystygnięciu kroimy na dwie warstwy.

Po kilku godzinach lub następnego dnia (ciasto musi być zimne) bierzemy się za masę.

Otwieramy brzoskwinie, odlewamy sok do garnka na gotowanie galaretki (powinno być ok. szklanki) - na wrzący sok wsypujemy zieloną albo żółtą galaretkę i odstawiamy do wystygnięcia (będzie gęsta, ale nie powinna stanąć). Brzoskwinie kroimy w grubaśną kostkę. Ubijamy mikserem śmietankę w proszku z zimnym mlekiem (przepis na torebce), do ubitej wlewamy zimną jasną galaretkę, miksujemy dalej. A potem wsypujemy do tej bladej mazi pokrojoną w duże kawałki zastygniętą czerwoną galaretkę i kawałki brzoskwiń. I to już mieszamy łyżką, nie mikserem.

Masa gotowa. Warto ją trochę (z pół godziny) schłodzić w lodówce, będzie mniej lejąca i lepiej zwiąże - ale bez przesady, bo ją trzeba będzie nożem kroić.

Jak masa jest jeszcze smarowna, ale już się nie rozlewa, przekładamy nią (grubo) dwie warstwy ciasta, zostawiamy znów na trochę w chłodku, żeby żelatyna chwyciła, a na koniec rozpuszczamy polewę i polewamy wierzch (przepis na torebce).

No i całość przed podaniem warto schłodzić w lodówce. I konsumować z radością i w dobrym towarzystwie. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Pią 9:27, 21 Sie 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 15:38, 26 Sie 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





A teraz przepis na ciastka, które uparcie krytykuje Adanciowa Mama:

Trzeba:
1 kostkę masła utrzeć w misce mikserem z 2 szklankami cukru, dodać 2 żółtka, utrzeć, dosypywać po trochę 4 szklanki mąki i dolewać mleko (nie pytajcie ile, zawsze dolewam z kartonu "na gęstość") i cały czas ucierać. Na koniec dodać pianę z dwóch białek (i jeśli trzeba, mleko lub mąkę w takiej ilości, żeby wyszło ciasto konsystencji gęstego ciasta).

Do ciasta podstawowego trzeba dodać bakalie. Wersja podstawowa: cztery małe paczki sezamu (albo jedna duża) plus paczka rodzynek. Wymieszać, nakładać łyżką na wyłożoną pergaminem blachę (starając się formować w miarę płaskie i okrągłe ciasteczka, dość rzadko na blasze, bo mogą się rozlać), piec około 20 min. w temp. ok. 200 stopni. Wyjdzie koło 100 ciastek.

Można dodać inne bakalie: mak, wiórki kokosowe, krojone morele, orzechy, migdały, śliwki, daktyle, cokolwiek. Można też dodać kakao. A można się pobawić i podzielić ciasto podst. na kila części i każdą przyprawić inaczej. Ważne: ciasto musi być gęste od bakalii. W zasadzie to bakalie z ciastem, nie ciasto z bakaliami.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 16:14, 09 Lis 2009
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Przepis na kisiel żurawinowy.
Podobno dobry środek na grypie i inne wirusy - w każdym razie dużo witaminy C Smile

Bierze się szklanka świeżych albo zamrożonych żurawin, myje się to w durszlaku i wkłada się do rondla-1. Tłucze się tłuczkiem.

Do rondla z natłuczonymi żurawinami wlewa się pół-szklanki wody do picia i miesza się. Teraz bierzemy sito i wylewamy przez sito otrzymaną mieszankę soku żurawinowego z wodą do jakiegoś naczynia. Zakrywamy to naczynie pokrywką i usuwamy go daleko, bo na razie nie będzie potrzebne.

Te natłuczone żurawiny co pozostały w sicie wkładamy ponownie do rondla. Zalewamy to 2 szklankami wody i stawimy na ogień. Powinno wrzeć 5 minut.

Po tym bierzemy rondel-2 i przelewamy do niego przez sito zawartość rondla-1. Natłuczone żurawiny co pozostały w sicie teraz można wyrzucić.

Stawimy rondel-2 na ogień, jak zacznie wrzeć, dodajemy cukru - ja dodaje na czubku łyżki, albo nie dodaję w ogóle, ale jak ktoś lubi słodki a nie kwaśny kisiel, to niech wrzuci więcej cukru. Może 1-2 łyżki.

Bierzemy szklankę, wrzucamy do niej 2 łyżki mąki kartoflanej, zalewamy to wodą do picia, by była pełna szklanka. Mieszamy. Wylewamy zawartość szklanki do rondla-2. Mieszamy.

Jak zacznie wrzeć, wyłączamy ogień. Teraz szukamy tego naczynia z sokiem i wylewamy sok do rondla. Mieszamy. Kisiel jest gotowy. Kto lubi na gorąco, pije na gorąco, kto lubi na zimno, czeka gdy wystygnie.

Przepis nieco skomplikowane wygląda, ale tak naprawdę to bardzo prosto i szybko się robi. Zajmuje cały ten proces najwięcej 15-20 minutek.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:28, 13 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





TORT ORZECHOWY
Ciasto:
2 niepełne szklanki mąki (bez czuba, „niedosypane”)
1/3 szklanki mielonych orzechów włoskich (świetnie się miele na ręcznej maszynce do ucierania żółtego sera!)
2 całe jajka
1 czubata łyżka miodu (lub 2 płaskie)
½ szklanki cukru
½ łyżeczki sody.

Na stolnicę wsypać mąkę, orzechy, cukier, sodę. Dodać jajka i miód, zagnieść ciasto. Jeśli się je zostawi po zagnieceniu pod ściereczką do wieczora (albo do następnego dnia), będzie się mniej kleić i lepiej wałkować.
Podzielić ciasto na 4 części, rozwałkować, upiec w tortownicy 4 okrągłe placki.

Masa:
2 szklanki mielonych orzechów (jak wyżej)
25 dag masła
2 szklanki cukru pudru
½ szklanki mleka
ewentualnie do smaku alkohol, kwasek cytrynowy

Ugotować mleko. Do miski wsypać orzechy i cukier, zalać wrzącym mlekiem, wymieszać, wystudzić. Masło przygotować w misce, żeby doszło do temperatury pokojowej. Kiedy ciapka orzechowa i masło będą mieć z grubsza tę samą temperaturę, dodawać do masła po łyżce ciapki orzechowej i miksować. Kiedy wszystko się połączy, sprawdzić smak, można dodać łyżkę alkoholu i odrobinę kwasku/soku z cytryny, zapach do ciast itp.

Przed przełożeniem placki koniecznie trzeba nasączyć (może być szklanka gotowanej wody plus łyżeczka cukru). Masy powinno wystarczyć do cienkiego przełożenia placków, na wierzch ciasta i na boki. Przybrać można orzechami, rodzynkami, migdałami.

UWAGA: ciasto trzeba przygotować jakieś 4 dni przed podaniem, przykryć (np. w pojemniku do ciast) i schować do lodówki. Musi przemięknąć!

Ja to robię tak:
dzień minus siedem (wieczorem): zagniatam ciasto i odkładam pod ścierką
dzień minus sześć: piekę placki
dzień minus pięć: robię masę, przekładam placki (część masy musi zostać - do lodówki, przykryta), na wierzch kładę deskę do krojenia, wkładam do lodówki (bez przykrycia)
dzień minus cztery: resztą masy smaruję wierzch i boki, robię przybranie, chowam do lodówki
dzień zero: podaję ciasto do jedzenia


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 11:31, 13 Gru 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 19:14, 06 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Pieróg z jabłkami i karmelem*, wykonany dziś z powodu święta Trzech Króli i Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego Smile

*pozdrawiam wszystkich związanych z duchowością karmelitańską Very Happy

Nie będę tłumaczyła dosłownie przepisu znalezionego w necie, a po prostu opowiadam jak ja to robiłam.

200 g mąki, 100 g masła, 150 g cukru, 2 dużych jabłka (albo 4 niewielkich), 2 jaja, 200 g śmietanki 22%.

Najpierw zrobiłam syrop: cukier zalałam 50 g wody i na średni ogień. Nie trzeba mieszać - tylko czekać gdy cukier zostanie ciemnym. Mój cukier i tak był brązowym, no to doczekałam się jak został czekoladowym Smile Potem zmniejszyłam ogień i wlałam do syropu śmietankę. Stale mieszałam póki nie stała się taka ciągła gęsta masa. Zostawiłam to by wystygło.

Tymczasem robiłam ciasto. Masło wyjęte z lodówki (masło koniecznie powinno być zimnym) starłam na tarce, zmieszałam z mąką i solą i dodałam 5 łyżek wody. Wyszło ciasto, które trzeba było zrobić płaskim przy pomocy wałka do ciasta. Ano, użyłam wałka... i zrozumiałam że dalej sobie nie poradzę, bo ciasto się sypie i nie potrafię go w całości przełożyć do piekarniku.

No to wzięłam glinianą patelnię którą zwykle używam do pieczenia, przerzuciłam do niej ciasto (najpierw posmarowałam, oczywiście, i posypałam manną), i zrobiłam to ciasto płaskim wprost w patelnie używając drewnianego tłuczka. Wiem, że normalni ludzie tak nie postępują Very Happy ale co mi tam... Very Happy

Według zaleceń postawiłam to ciasto do lodówki na półgodziny. Tego czasu mi akurat wystarczyło by posprzątać ten bajzel, który powstał na kuchnie po przygotowaniu syropu, ciasta i jabłek (zdjęłam skórę i pokroiłam dużymi kawałkami), i odmówić dziesiątek różańca Smile


Po wyjęciu z lodówki zrobiłam w cieście dziurki przy pomocy widelca - to koniecznie trzeba robić by nie powstały bąble. Potem wyłożyłam na ciasto jabłka - i do piekarniku. Piekło się 20 min, temperatura 200 C.

A tymczasem zajęłam się syropem. Wrzuciłam do niego 2 jaja, zmieszałam dobrze, potem łyżeczkę mąki z czubkiem, i znów zmieszałam. Wyszedł karmel.

Wyjęłam to ciasto z jabłkami z piekarniku, zalałam karmelem, i znów do piekarniku - tym razem to piekło się 40 min, temperatura 150 C.

Pieróg gotowy. To je się na zimno. Najbardziej smaczny jest następnym dniem (jeśli przetrwa Very Happy ). Dobrze kilka godzin potrzymać go w lodówce.

No, tak to u mnie wyglądało (trzy świeczki symbolizują Trzech Króli Very Happy )




Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 19:06, 17 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Przepis, wypróbowany dziś - włoskie miękkie ciasto z jabłkami i rodzinkami.

2 dużych jabłka, 120 g mąki, 200 g cukru (ale ja wolę połowę mniej), 100 g masła, 3 jaja, 120 ml mleka, 1 pakiecik "szybkich" suchych drożdże (te drożdże każde państwo ma swoje, więc rosyjskich mi wystarczyło połowę pakiecika), rodzinki, otarta skóra jednej cytryny.

Pokroić jabłka bardzo cieniutkimi płatkami - zwykle na tarce jest urządzenie by to robić. Takie jakby wióry.

Roztopić masło, zmieszać z cukrem i skórą cytryny, potem dodać tam jaja jedno po drugim.

Przepuścić przez sito mąkę, wsypać drożdże, zmieszać z maślaną mieszanką, wlać mleko, dobrze zmieszać. Dodać rodzinki po tym jak zostaną miękkie podczas niedługiego wrzenia w ukropie.

A, w przepisie tego nie ma, ale ja dodawałam jeszcze trochę waniliny i cynamonu.

Wylać to wszystko na patelnię i wsypać jabłkowe wióry. Jabłka można potykać widelcem by się wtopiły w ciasto.

Do piekarniku - 180 C, mniej więcej półgodziny. Ciasto powinno zostać złocistym.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hyalma dnia Nie 19:15, 17 Sty 2010, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:08, 08 Sie 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Ciasto na chybcika, czyli co zrobić, jak goście wparowali nagle i za kilka godzin trzeba czymś fantastycznym uwieńczyć (z konieczności) prosty rodzinny obiad (na zasadzie, że pamięta się pierwsze i ostatnie słowo Smile )

Biec szybciutko do sklepu i kupić:
trzy galaretki
puszkę brzoskwiń
paczkę delicji
paczkę biszkoptów
mleko
bitą śmietanę w proszku.

(Po drodze można się tłumaczyć hiperpobożnym sąsiadkom, że _absolutnie_musi_się_ tym razem robić zakupy w niedzielę Razz

Zagotować cztery- cztery i pół szklanki wody, rozpuścić trzy galaretki, odstawić. Wyłożyć tortownicę biszkoptami. Otworzywszy puszkę z brzoskwiniami, nasączyć biszkopty sokiem z brzoskwiń. Odstawić. Ubić ze szklanką (niepełną) zimnego mleka bitą śmietanę z proszku. Odstawić. Smile (Taak, potrzebny jest duuuży stół - a nie uprzedzałam?). Biszkopty w tortownicy powinny zacząć "puchnąć" - zsunąć je gęściej, dołożyć nowych (żeby dno zakryć jak się da najszczelniej) - i te suche jeszcze oblać sokiem z brzoskwiń. I - skąd wiecie? - odstawić.

Do ubitej śmietanki dodać szklankę ugotowanej ciekłej galaretki. Zmiksować. Schować do lodówki. Nie przejmować się, że się rozpłynniła. Śmietanka, nie lodówka, znaczy.

Brzoskwinie pokroić na dość duże kawałki, przykryć, schować do lodówki. I można iść na niedzielną Mszę. Smile

Po godzinie - półtorej:

Wyjąć z lodówki bitą śmietankę, nałożyć trochę (bardzo niewiele) na biszkopty w tortownicy, rozsmarować na dnie. Do pozostałej śmietanki dodać pokrojone brzoskwinie, wymieszać, włożyć do tortownicy, wyrównać, przybrać po wierzchu delicjami (według osobistej inwencji) - schować do lodówki. I galaretkę (w garnku) tym razem też.

Można iść na spacer z psem.

Za jakieś pół godziny wylać tężejącą galaretkę na wierzch tego ustrojstwa i schować znowu do lodówki.

Jeszcze nie próbowałam, ale powinno być jadalne, a wygląda nieźle.

EDIT: Smakowało super, ale było nieco rzadkie. Dlatego zwiększam ilość żelatyny w przepisie powyżej. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Wto 13:08, 10 Sie 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 16:03, 26 Sie 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Ponieważ ciasto jest trochę skomplikowane w produkcji, małe uwagi techniczne:
1. Ilość białek w stosunku do żółtek jest taka, że zwykle zagniatam kruche ciasto z dwu porcji, połowę chowam do zamrażalnika, a po upływie jakiegoś tam czasu piekę na nim sernik czy szarlotkę, zupełnie z Tym Ciastem niezwiązaną.
2. Ciasto kruche jest bardzo kruche. Zdjęcie z blachy może być trudne, rozwałkowanie i przeniesienie do blachy nie wchodzi w grę. Razz
3. Najlepiej upiec placki jednego dnia, przełożyć dnia kolejnego, polać polewą kilka godzin po przełożeniu (musi się skleić).

Składniki:
2 szklanki mąki (najlepiej krupczatki)
20 dag margaryny "do ciasta"
5 żółtek
10 białek
1 łyżka śmietany
2/3 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
20 dag wiórków kokosowych
1 czubata szklanka cukru zwykłego
kilka łyżek tartej bułki (2 łyżki do ciasta + do wysypania blachy)
szklanka orzechów, z czego połowa posiekana, połowa zmielona
2 szklanki mleka
1 budyń śmietankowy lub waniliowy, jeśli budyń niesłodzony, to + cukier do smaku
1 cukier waniliowy
1 margaryna "do masy", np. Palma.
margaryna do wysmarowania blachy
polewa czekoladowa (może być gotowa albo robiona z ulubionego przepisu)

Potrzebna także:
stolnica
wałek
pergamin do pieczenia
coś do ubijania piany i masy, może być mikser

Ufff...

Zaczynamy od zrobienia ciasta kruchego. Na stolnicy siekamy dwie szklanki mąki z 20 dag. margaryny "do ciasta", dodajemy 2/3 szkl. cukru pudru, 5 żółtek, łyżkę śmietany, jedną łyżeczkę proszku do pieczenia i szybko zagniatamy ciasto. Jeśli nie mamy pomysłu, jak wykorzystać te 5 żółtek, co nam zostaną z "napoczętych" jaj, Razz , podwajamy ilość wszystkich składników i połowę ciasta chowamy w zamrażalniku do dalszego użytku.
Z ilości podstawowej ciasta mają wyjść dwa bardzo cienkie kruche placki tej samej wielkości. Dzielimy więc ciasto na pół, wałkujemy po kawałku jak najcieniej, przenosimy na wysmarowaną i wysypaną bułką tartą blachę, wyklejamy (bez boków). Pieczemy 25-30 minut, potem drugi placek (chyba że mamy identyczne dwie blachy, to można na raz). Razz

Po upieczeniu placków kruchych pieczemy bezy. Wyścielamy tę samą blachę (żeby była ta sama wielkość) pergaminem, bo inaczej istnieje uzasadniona obawa, że będziemy bezę wyjadać z blachy łyżeczką! Razz

Beza kokosowa: Ubijamy 5 białek. Dodajemy szklankę cukru (nie czubatą). Ubijamy dalej. Potem delikatnie mieszamy z 20 dag wiórków kokosowych, wylewamy na pergamin, pieczemy (w chłodniejszym piekarniku niż ciasto kruche) jakieś 25 minut.

Beza orzechowa: Ubijamy 5 białek. Dodajemy 3 łyżki cukru (to ten czub Smile ), ubijamy dalej, potem mieszamy z 2 łyżkami bułki tartej i z wszystkimi orzechami i z jedną łyżeczką proszku do pieczenia. Wylewamy na pergamin, pieczemy jak wyżej.

Następnego dnia gotujemy masę (tzw. zwykła masa karpatkowa):
budyń (ewentualnie z cukrem) + cukier waniliowy rozbełtujemy w kilku łyżkach zimnego mleka. Resztę mleka zagotowujemy, na gotujący wlewamy budyń, powoli gotujemy do zawrzenia, wyłączamy, studzimy.
Ostudzony budyń mieszamy mikserem z miękką margaryną (technika: cała margaryna do miski i dodajemy po łyżce budyniu, aż się połączy wszystko). Masę można doprawić do smaku kwaskiem cytrynowym i / lub łyżką dobrego alkoholu. Łyżką. Jedną. Razz

Bierzemy pierwszy kruchy placek, nasączamy go delikatnie czymkolwiek jadalnym (np. woda, ewentualnie słodzona), cienko smarujemy masą (najlepiej od razu podzielić ją na trzy części). Na to kładziemy bezę kokosową, oczywiście po zdjęciu pergaminu (gdyby nie chciał zejść, trzeba go lekko zwilżyć wodą). Na bezę kokosową druga część masy (cienko), beza orzechowa (uwaga o pergaminie jak wyżej), resztka masy, kruche ciasto. Przyłożyć np. deseczką kuchenną, wynieść na kilka godzin w chłodne miejsce. Ma się skleić. Na koniec polać polewą czekoladową.

No, jak widzicie, ciasto jest _naprawdę_ na bardzo specjalne okazje... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Na słodko :)
Forum Vitam curare Strona Główna -> Kulinarnie
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin