Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Liturgia -> "Duch liturgii" Ratzingera
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
"Duch liturgii" Ratzingera
PostWysłany: Śro 21:51, 17 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Książka, którą polecam, uprzedzając, że przeczytanie jej zabierze około roku.

Niesłychana głębia, bogactwo nawiązań i porażająca wręcz wiedza ogólna Autora nie zaskakują nikogo, kto czytał wcześniej cokolwiek Ratzingerowego Smile - tu można je docenić jeszcze raz.

Co mnie pozytywnie ruszyło, zacytuję.

Z kilkoma sprawami (mimo wszystko) nie do końca się zgadzam - i będę się kłócić. Razz

Ergo:

1. Ze Wstępu do polskiego wydania
Cytat:
Nie należy wyłącznie zgłębiać rubryk (czyli wydrukowanych w mszale na czerwono prawnych rozporządzeń dotyczących przebiegu ceremonii liturgicznej), lecz przede wszystkim trzeba słuchać tego, co mówią "nigryki" - słuchać wezwania zawartego w tym, co wydrukowane na czarno, co zawierają teksty

Łał.
Podkreślam słowo "wyłącznie". Oczywiście, że wyłącznie nie - oczywiście, że czarny tekst jest tekstem zasadniczym, a czerwony pomocniczym. Jak sama nazwa wskazuje, czerwony jest do pomocy - i odrzucanie go jest chyba zwyczajnie wyrazem pychy, nadętego ludzkiego "ja siama" - i, no właśnie, naiwności zmieszanej z infantylizmem?

Chodzi mi tutaj na przykład o udziwaczanie liturgii mszalnej, jakie czasem oglądam, niestety.

A do tekstów czarnych wracając. Noszę się od kilku miesięcy z zamiarem utworzenia tutaj tematu zajmującego się wspomnianymi "nigrykami" - czarnymi tekstami, wnikaniem w ich treść (konkretnie chodzi mi o kolekty i prefacje mszalne) - także w oparciu o brzmienie łacińskie.

Może kiedyś - ciągle nie mam czasu. Ale ponieważ ograniczam (od wczoraj) bezmyślne siedzenie w internecie i całkowicie odcięłam wszystkie gry - hihi, może i czasu będzie więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 22:14, 17 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





2. O soborach trochę.
Z Przedmowy
Cytat:
liturgia roku 1918 była pod wieloma względami podobna do fresku, który wprawdzie zachował się w nienaruszonym stanie, lecz niemal w całości był przykryty nałożonym nań później tynkiem: w mszale, według którego kapłan celebrował liturgię, w pełni obecna była jej sięgająca źródeł i określona przez tradycję postać, jakkolwiek dla wiernych skrywała się ona przede wszystkim w przestrzeni prywatnej pobożności. Do odsłonięcia tego fresku przyczynił się Ruch Liturgiczny, a ostatecznie Sobór Watykański II. Na moment olśniło nas piękno jego barw i kształtów, jednak niemal natychmiast zaczął on podlegać zgubnym skutkom warunków klimatycznych, rozmaitych rekonstrukcji i prób odrestaurowania.


Przenośnia cudna.
Czasem mnie, betona trydenckiego, który nigdy w życiu nie był na "trydenckiej" mszy Razz pytają, co było "lepsze" - liturgia przed- czy posoborowa. Uśmiecham się wtedy krzywo. Bo najlepszy był, jak widać - sobór.

Przedtem niewiele było widać - bo przychodziło się jak do cyrku, nic nie rozumiejąc, żeby zagapić się w złotości, dymy i blaski, zasłuchać w łacińskie plepleple i ewentualnie odmówić sobie pod nosem różaniec. Pisałam już gdzieś - w warunkach polskiej nadwiślańskiej wsi, u moich dziadków, przekładało się to na obecność w kościele w najważniejsze święta i w odpust, kilka razy do roku. Zupełnie logicznie - różaniec odmawiali sobie w domu, a złocistości, dymy i plepleple robiły większe wrażenie, jeśli oglądano je rzadko. Było jeszcze kazanie, ale jego treść była na tyle jednoznaczna, że zawsze można było je sobie wyobrazić. I, kurcze, to było dobre: jednoznacznie było wiadomo, co Kościół na to. Nie było całego tego relatywizmu... prosty chłop od wideł był pewien, co mu powiedziałby w tej czy innej sprawie ksiądz. Co dobre, co złe. Już tęsknię...

Po soborze w radosnym szale hm nadużywania wolności wiele rzeczy się rozmyło. Źle rozumiana inkulturacja. Dopuszczenie niemal wszystkich do niemal wszystkiego (każdy może pełnić funkcje liturgiczne!), połączone z kompletnym rozmyciem sacrum. Błędne tłumaczenia tekstów z łaciny. I radosne ignorowanie przez niektórych kapłanów wszelkich liturgicznych przepisów - łącznie z zaleceniami soboru, które połamano powołując się na zalecenia soboru. Sic. Do tego jeszcze wprowadzenie w życie "nowej" liturgii nim została należycie dopracowana - i wiele elementów, które przed soborem cudownie się uzupełniały, obecnie wisi w powietrzu, nie dopełniając się już z niczym, albo przy starciu z innymi elementami liturgii - zgrzyta.

Stąd wynika chyba to, co Ratzinger pisał już we wstępie: celem jego "wojny o liturgię" nie jest odwołanie Vaticanum II, tylko jego realizacja.
Amen.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 16:55, 18 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





3.
Cytat:
Rzeczywista liturgia zakłada, iż Bóg odpowiada i objawia, jak mamy Go czcić. Dla liturgii rzeczą zasadniczą jest "ustanowienie". Liturgia nie może wypływać z naszej fantazji bądź kreatywności, gdyż wówczas pozostawałaby wołaniem pozbawionym odzewu lub też byłaby jedynie samopotwierdzaniem.


Chrześcijaństwo jest religią Objawienia. To znaczy Bóg pokazał, jak Go czcić (jak sprawować liturgię). Sprowadza się to do tego, że wybrał Syna jako ofiarę za grzechy i nie chce żadnych innych ofiar, tak? A zatem liturgia chrześcijańska jest nieustannym ofiarowywaniem Chrystusa - na Boże żądanie?

I aspekt przyziemny. Czerwone didaskalia w mszale. Razz Liturgia ma wyglądać tak, jak ustanowiono, a nie jak się celebransowi zamarzy.

I tu pytanie: gdzie jest granica ważności liturgii? Nie w jej funkcjach społecznych (gromadzi grupę ludzi) czy estetycznych (jest piękna), tylko gdzie jest ta "kreska", do której Bóg "podpisuje się" pod liturgią - a gdzie się zaczyna "nie"?

Odpowiedź chyba łączy się z sukcesją apostolską. Co poza sukcesją, jest hm nieważne (czyli nie ma mocy sakramentalnej, najwyżej symboliczną i inne, czysto ludzkie - społeczną, artystyczną, psychologiczną)? No dobrze - a w ramach sukcesji: czy jeśli prawnie wyświęcony kapłan katolicki sprawując liturgię w imieniu Kościoła robi/mówi coś, czego czerwone literki nie przewidują (albo, co gorsza, zmienia czarne literki!) - to co?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:35, 18 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





4.
Cytat:
Stworzenie zostaje powołane, by zapewnić przestrzeń przymierzu, które Bóg chce zawrzeć z człowiekiem. Zatem celem stworzenia jest przymierze, historia miłości między Bogiem a człowiekiem.

Święty Jan od Krzyża. Romans. Smile Bóg, który stwarza to-co-jest - dla Chrystusa. A potem idzie "szukać swojej miłej".

Po konkretach: gdybym pytała, po co istnieję - istnieję po to, żeby być przestrzenią ukazania się Bożej miłości. Boleśnie nieludzkiej, nieschematycznej "po naszemu". I tu mnie, psiakość, boli. Au.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 21:04, 19 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





5. Kwestia orientacji przestrzennej kościoła i zorganizowania przestrzeni liturgii mszalnej.

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że Ratzinger najchętniej wróciłby do kościołów budowanych z wejściem od zachodu, z prezbiterium wysuniętym na wschód i z celebracją "w jednym kierunku", znaczy, tzw. "tyłem do ludzi". Po przeczytaniu "Ducha liturgii" dochodzę do wniosku, że pogodził się już trochę z faktem, że "to se ne wrati", przynajmniej nie na dużą skalę.

Co mogę w tym aspekcie dokomentować, hm. Generalnie jestem dzieckiem nowej liturgii i orientacja "okrężna" (ksiądz i ludzie tworzący okrąg z ołtarzem w środku) jakoś mi nie przeszkadza. Nie widzę tego jako sugerowanego w książce "wyrazu zamknięcia wspólnoty na sobie samej". Przy kiepskiej akustyce naszych świątyń ten układ przestrzenny chyba sprawdza się lepiej - poza tym mam możliwość obserwacji tego, co się dzieje na ołtarzu, a czego nie widziałabym nigdy w układzie "jednostronnym".

Bywam na takich "jednostronnych" mszach, według nowego rytu, w Częstochowie, w kaplicy na Jasnej Górze (jeśli ktoś nie zauważył, tam nie ma posoborowego ołtarza). Nie zauważyłam, żeby jakość mojej modlitwy wzrastała prze fakt odwrócenia się księdza plecami. Razz Chociaż uznaję, że ten układ, prawidłowo rozumiany, mógłby wiele wyrażać - z tym, że trzeba tu wiele wyjaśniania i, hihi, ustawienia celebransa na właściwym miejscu w liturgii. Nie jako najważniejszej osoby, którą - co tu kryć - w układzie "okrężnym" jest. No i rzeczywiście, jeśli widzę, że "najważniejsza osoba" odwraca się do mnie plecami, to coś mi nie gra. Chyba że Najważniejszą Osobę zobaczę... trochę bardziej z przodu. No właśnie - ale czy w ogóle zobaczę? Przecież (to autentyczne doświadczenie z Jasnej Góry) wszystko zasłonią mi plecy księdza!

Tak więc ten medal ma strony dwie.

A przy okazji: chcę się podzielić bardzo ciekawym doświadczeniem, nie mszalnym, ale chyba też liturgicznym.

W nie mojej parafii jest kaplica używana (do niedawna) do adoracji Najświętszego Sakramentu w każdy czwartek. Przypadkiem zbudowana jest w tradycyjnym kierunku, czyli zaimprowizowany ołtarz znajduje się dokładnie na wschód od "widowni". Po wystawieniu Najświętszego kapłan przechodzi na chwilę na stronę "ludzi", klęka i modli się w ciszy. Czyli układ jest taki: ściana wschodnia - On - klęczący w milczeniu ksiądz - ludzie. Kiedyś mnie poraziło: przecież to dokładnie o to chodzi - chyba. To było fascynujące. Ale nie jestem pewna, czy przetrzymałabym taki układ w wersji codziennej, zwłaszcza z księdzem-zasłaniaczem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 21:21, 19 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





6.
Cytat:
Tam, gdzie wspólne zwrócenie się na Wschód nie jest możliwe, tam jako Wschód duchowy służyć może krzyż. Powinien on stać na środku ołtarza oraz być punktem skupiającym wzrok kapłana i modlącego się zgromadzenia. (...) Do prawdziwie absurdalnych zjawisk ostatnich dziesięcioleci zaliczam fakt, że krzyż jest odstawiany na bok, aby nie zasłaniał kapłana.


Ojojoj. Po kolei. Bo to jest jedno z tych miejsc, w których absolutnie się nie zgadzam, niestety.

Po pierwsze: oczywiście, że krzyż _musi_ być obecny w przestrzeni prezbiterium. To nie podlega dyskusji.

Ale: czy tu chodzi o zasłanianie kapłana, czy Kogo Innego?
Z całym szacunkiem, ale mój postulat nie brzmi "postawić w środku krzyż", tylko "zdjąć ze środka księdza". Razz Uczynić go sługą liturgii, nie przewodniczącym - w którąkolwiek patrzy stronę. I wtedy w centrum będzie wcale nie krzyż - niech centrum będzie Eucharystia. Tam mamy patrzeć - wszyscy, i ksiądz, i lud - więc logiczny jest układ "okrężny".

(tak, kocham patrzeć na Niego na ołtarzu - a bo co?) [/bezczelność]

A krzyż, jak zaczęłam, obecny w prezbiterium być _musi_. Jako pomoc. Wspaniała. Ale, na Miłość, nie centrum! Niech stoi na ołtarzu, ale właśnie z boku. Niech stoi przy ołtarzu, ale właśnie tak, żeby nie zasłaniał. Niech do tego wisi na ścianie za ołtarzem albo niech stanowi część nastawy ołtarzowej - super.

Taka mała propozycyjka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Pią 21:21, 19 Lis 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 17:32, 20 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





7. Rozdział pt "Przechowywanie Najświętszego Sakramentu", który w moich warunkach idzie całkowicie "obok" wszelkiej życiowej praktyki.

Po pierwsze, głupio się czuję, jak ktoś mnie przekonuje o realności Eucharystii. Równie głupio, jak gdyby ktoś przez 4 strony A4 przekonywał mnie, że sól jest słona. Razz

Po drugie, nie rozumiem problemu, czy Eucharystia jest "do adoracji", czy "do konsumpcji" (przepraszam). Tak jakby ktoś pytał, czy sól jest do zupy, czy do kartofli - i zastanawiał się nad tym przez wspomniane 4 strony.

No, ale rozumiem, że niektórzy takie problemy mają. Biedactwa.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 17:54, 20 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





8. Liturgia a teatr

W tym punkcie zbieram wszystko, co Ratzinger napisał o sztuce sakralnej, a także to, co odnosi się do "czystości rytuału". Generalnie jego zdanie można chyba spróbować podsumować następująco:

Liturgia nie jest teatrem, nie służy wzbudzaniu pozytywnych wrażeń estetycznych, powinny być przestrzegane utarte kanony sztuki liturgicznej, a inkulturacja nie powinna przekraczać ustalonej formy liturgii.

Generalnie się zgadzam. Tęsknię za czasami, kiedy wchodząc do kościoła człowiek z miejsca rozpoznawał tabernakulum (a teraz coraz częściej trzeba go szukać po kątach), kiedy święty Antoni wyglądał jak święty Antoni, a święta Genowefa jak święta Genowefa, kiedy Gloria śpiewało się na znaną melodię, a dziewuszki nie biegały w skarpetkach po nawie głównej, odgrywając tak zwany taniec liturgiczny. Okropna tradycjonalistka, wiem.

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie miała "ale".

Bo dla mnie liturgia posiada także wymiar teatru. W najlepszym możliwym sensie - teatru, który urzeczywistnia to, co pokazuje, który pozwala wejść we współprzeżywanie historii zbawienia. Takim "teatrem" liturgii jest na pewno droga krzyżowa, takie są obchody Wielkiego Tygodnia, taka jest - przynajmniej do pewnego stopnia - każda Msza. Czy to złe? Oczywiście, że nie - jeśli zachowane jest sacrum. Którego, na przykład, w jasełkach już równie niewiele co we wspomnianym tańcu liturgicznym. I dlatego jasełek nie nazywamy liturgią. Razz

Po drugie, postulowałabym zrewidowanie reguł sztuki i architektury liturgicznej. Oczywiście, że przedsoborowe są dawno nieadekwatne - ale to kompletne bezhołowie jakie mamy warto by uporządkować.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 17:52, 22 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





9. Małe a propos "liturgii kosmicznej" i świata stworzonego "na planie krzyża".

Nie potrafię tego streścić, zainteresowanych odsyłam do Autora.

Nie chcę wnikać, czy Bóg już w momencie stworzenia przewidział krzyż (i po co stwarzał takie badziewie, które trzeba będzie odkupywać).

Ugryzło mnie całkiem co innego: czy ten kosmiczny krzyż nie jest przypadkiem tym samym krzyżem, który ma podobno zwiastować koniec świata? Ot, takie skojarzenie.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 18:13, 23 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





10. Co do gestów (i postaw ciała) w liturgii.

Pierwszy raz w życiu ktoś mi wytłumaczył gest starych babć bijących się w piersi na "Baranku Boży".


11. Co do milczenia.

Wydaje mi się, że trochę "za łatwo" uznaje Ratzinger za nierealne wprowadzenie chwil milczenia w liturgii. U nas to wychodzi. Na pewno wychodzi łatwiej, jeśli kapłan nie czuje się pierwszą gwiazdą liturgii. Razz

12. Co do Modlitwy Eucharystycznej.

Pamiętam, że kiedyś Paweł próbował mi to już powiedzieć, hihi - że nie jest wymagana hm jednomyślność modlitwy czy jednorodność akcji liturgicznej Razz w czasie mszy. Nie wiem, może. Jestem dzieckiem nowego porządku i dla mnie każde oderwanie uwagi od słów celebransa jest grzechem rozproszenia w modlitwie. Tu Ratzinger postuluje, aby fragmenty Kanonu celebrans odmawiał po cichu. Wierni w tym czasie mają - no właśnie - nie rozmyślać o niebieskich migdałach czy klepać różaniec, tylko wchodzić w ciszę. Nie wiem - adoracyjną może, skoro to modlitwa po Przeistoczeniu? Szczerze nie potrafię sobie tego praktycznie wyobrazić. Może to miałoby być tak, jak w niektórych zakonach z Ojcze nasz w Jutrzni i Nieszporach - prowadzący zaczyna, potem jest cisza, i kończy się wspólnym "ale nas zbaw ode złego". ???

Mam jednak mieszane opinie co do powszechnego użycia tej metody i mocno podejrzewam, że gdyby tak to wyglądało, moja koncentracja na modlitwie rozpływałaby się jeszcze bardziej. Może to jest do zrobienia w małych grupach wprawionych w modlitwę.

Mimo to chyba zaczęłam sobie zdawać sprawę, że nie każda "nieuwaga" na modlitwie (czyli niepodążanie za słowami celebransa) musi być od razu grzechem rozproszenia.
I to chyba trochę pociesza.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:29, 23 Lis 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





13. Ofertorium

Ratzinger wielokrotnie pisze, że nie doceniamy i nie rozumiemy sensu tego momentu liturgii.

No, ja na pewno. Embarassed Taki moment to usiąścia, odpoczęcia i pośpiewania. Razz

Swoją drogą: świetny przykład, jak to się rozpływa, jak celebrans sobie, a lud sobie. Patrz wyżej.

14. Za mało o szatach liturgicznych. W ogóle: potrzebuję książki o kanonie napisanej przez Autorytet. O "kanonie" w bardzo szerokim sensie. Co w liturgii mieści się w granicach tolerancji, a co jest wyraźnym nadużyciem. Zaczynając od praktyk hm celebracyjnych, poprzez architekturę świątyń, muzykę (powiedzmy) sakralną, sztukę wystroju kościołów, zasady zdobienia szat liturgicznych i takie tam, aż do zachowania ludu na liturgii. Ale to inna książka.

15. Czego mi brakowało? Hm.

W ogóle nie porusza Ratzinger kwestii "drażliwych". Nadzwyczajni szafarze Eucharystii. Kobiety w funkcjach liturgicznych.

I szkoda trochę, że "Duch liturgii" zamknął się właściwie w liturgii mszalnej. Proszę o kolejne tomy. Drugi o brewiarzu. :sun:
_____________________________________

Chyba tyle. Paweł - od jutra zbieram się, żeby ci odesłać książkę. Smile Czyli najpierw kupię papier do opakowania... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
"Duch liturgii" Ratzingera
Forum Vitam curare Strona Główna -> Liturgia
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin