Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Powołania -> mądre teksty mądrych ludzi Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Czw 20:53, 28 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Święto Ofiarowania Pańskiego

XIII Dzień Życia Konsekrowanego

Homilia Ojca Świętego Benedykta XVI

Bazylika Watykanu

Poniedziałek, 2 lutego 2009



Księże Kardynale,

Czcigodni Bracia w Biskupstwie i Kapłaństwie

Drodzy bracia i siostry!

Z wielką radością spotkam Was podczas Świętej Ofiary Mszy, w to liturgiczne Święto, które już od 13 lat jednoczy zakonników i zakonnice w Dzień Życia Konsekrowanego. Z całego serca witam Kardynała Franca Rodé, ze specjalnym uznaniem do niego i jego współpracowników Kongregacji Instytutu Życia Konsekrowanego i Towarzystwa Życia Apostolskiego za posługę, którą okazują Świętej Stolicy i temu, co chciałbym nazwać „kosmosem” życia konsekrowanego. Z tkliwością witam Przełożonych generalnych tutaj obecnych i wszystkich Was, bracia i siostry, którzy naśladując przykład Dziewicy Maryi przynosicie Kościołowi i światu światło Chrystusa dzięki Waszemu świadectwu osób konsekrowanych. Powtórzę, w tym Roku św. Pawła, słowa Apostoła: „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam - zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich - z powodu waszego udziału w [szerzeniu] Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. (Flp1, 3-5). Tym powitaniem, skierowanym do wspólnoty chrześcijańskiej w Filippi, Paweł wyraża tkliwe wspomnienie o wszystkich, którzy prowadzą osobiście życie Ewangelią i zobowiązują się przekazywać je, łącząc z troską o życie wewnętrzne trud misji apostolskiej.

W tradycji Kościoła św. Paweł zawsze był uważany za ojca i mistrza tych wszystkich, którzy, powołani przez Pana, wybrali bezwarunkowe poświęcenie się Mu i Jego Ewangelii. Rozmaite Instytuty religijne noszą imię św. Pawła i czerpią z niego specyficzne natchnienie charyzmatyczne. Można powiedzieć, że dla wszystkich konsekrowanych on powtarza swoje szczere i tkliwe zaproszenie: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor11,1). Czym w rzeczywistości jest życie konsekrowane, jeśli nie radykalnym naśladowaniem Chrystusa, totalnym naśladowaniem Go? (por. Mt 19, 27-28 ). A więc, w tym wszystkim Paweł przedstawia pewne pośrednictwo pedagogiczne: imitować go w jego naśladowaniu Jezusa, moi drodzy, to uprzywilejowana droga do tego, by do końca odpowiadać Waszemu powołaniu do specjalnej konsekracji w Kościele.

Co więcej, w tym samym głosie możemy rozpoznać styl życia, który wyraża treść życia konsekrowanego, natchnionego ewangelicznymi radami ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. W życiu ubóstwa widzi on gwarancję głoszenia Ewangelii realizowanego kompletne za darmo (por. 1 Kor 9, 1 – 23), jednocześnie wyrażając konkretną solidarność w stosunku do braci potrzebujących. Pod tym względem wszyscy wiemy o decyzji Pawła: utrzymywać siebie przez pracę własnych rąk i o jego zobowiązaniu zbierania datków dla ubogich Jerozolimy (por. 1 Tes 2, 9; 2 Kor 8 – 9). Paweł jest również apostołem, który podejmując powołanie Boga do czystości oddaje swoje serce Panu niepodzielnie, by służyć z tym większą wolnością i poświęceniem swoim braciom(por. 1 Kor 7,7; 2 Kor 11, 1- 2). Oprócz tego w świecie, gdzie wartości chrześcijańskiej czystości rzadko są obecne (por. 1 Kor 6, 12 – 20), on proponuje pewne odniesienie do należnego postępowania. Co do posłuszeństwa, to wystarczy zauważyć że spełnienie woli Bożej i codzienne udręczenia oraz troska o wszystkie Kościoły (2 Kor 11, 28 ) ożywiały, kształtowały i spalały jego istnienie, czyniąc z niego ofiarę przyjemną Bogu. To wszystko pobudza Pawła do proklamowania, jak pisze do Filipian: „Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk”(Flp1, 21).

Drugi podstawowy aspekt życia konsekrowanego Pawła to misja.

On jest cały Chrystusa, by jak Chrystus należeć do wszystkich; co więcej, by być Chrystusem dla wszystkich: „Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych” (1 Kor 9, 22). W nim, tak ścisłe zjednoczonym z osobą Chrystusa, rozpoznajemy głęboką zdolność łączenia życia duchowego z działaniem misyjnym; w nim oba wymiary wzajemnie się do siebie odwołują. Zatem można powiedzieć, że należy on do tego szeregu „mistycznych konstruktorów”, których istnienie jest jednocześnie kontemplacyjne i czynne, otwarte na Boga i braci, by rozwinąć skuteczną służbę Ewangelii. W tym napięciu mistyczno-apostolskim chciałbym podkreślić odwagę Apostoła przed ofiarą przyjmowania okropnych doświadczeń, aż do męczeństwa (por. 2 Kor 11, 16-33), niezachwiane zaufanie oparte na słowach Pana: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9 – 10). Jego duchowe doświadczenie wydaje się więc jakby wyjaśnianiem przeżytej tajemnicy Zmartwychwstania, którą intensywnie badał i zwiastował jako formę życia chrześcijanina. Paweł żyje dla, z i w Chrystusie. „Teraz już nie ja żyję, - pisze, - lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal 2, 20); i jeszcze: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk” (Flp1, 21).

To wszystko wyjaśnia, dlaczego Paweł nie męczy się wzywaniem, by słowo Chrystusa żyło w nas w całym swoim bogactwie (por. Kol 3, 16). To zmusza do rozmyślań nad zaproszeniem skierowanym do Was w niedawnej Instrukcji o Służbie władzy i posłuszeństwa, nad szukaniem „codziennie żywego i stałego kontaktu ze Słowem, które dziś jest głoszone, rozmyślania o nim i zachowania go w sercu jak skarb, czynienia go korzeniem wszystkich działań i pierwszym kryterium każdego wyboru” (n. 7). Dlatego życzę, by Rok Świętego Pawła jeszcze bardziej ożywił w Was zamiar przyjmowania świadectwa świętego Pawła, rozmyślania codziennie nad Słowem Bożym łącznie z wierną praktyką lectio divina, modlitwy „przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.” (Kol 3, 16). On pomoże Wam oprócz tego realizować Waszą służbę apostolską w Kościele i z Kościołem w duchu wspólnoty bez zastrzeżeń, obdarowując innych ze swoich charyzmatów (por. 1 Kor 14, 12), i świadcząc przede wszystkim o największym charyzmacie, którym jest miłość (por. 1 Kor 13).

Drodzy bracia i siostry, dzisiejsza liturgia wzywa nas do spojrzenia na Dziewicę Maryję, która jest „konsekrowana” w najwyższym stopniu. Paweł mówi o Niej w zwięzłych ale dobitnych słowach, opisując Jej wielkość i zadanie: ona jest tą kobietą, z której w pełni czasu narodził się Syn Boży (por. Gal 4,4). Maryja jest matką, która dziś w Świątyni ofiaruje Syna Ojcu, również tym działaniem przedłużając ciąg „fiat” wymówionego w momencie Zwiastowania. Jest ona również matką, która prowadzi i wspiera nas, dzieci Boże i Jej dzieci, spełniając hojną posługę Bogu i braciom. Zatem na koniec wzywam Jej niebieskiego wstawiennictwa, z serca udzielając Apostolskiego Błogosławieństwa Wam wszystkimi Waszym poszczególnym Rodzinom zakonnym.

Z włoskiego tłumaczyła Hyalma. :kwiatuszek:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Czw 21:15, 28 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:13, 28 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Orędzie Benedykta XVI
na 46. Światowy Dzień Modlitw o Powołania

3 MAJA 2009 – IV NIEDZIELA WIELKANOCNA
(fragmenty )

Powołanie do kapłaństwa i życia konsekrowanego to niezwykły dar Boży, który jest przejawem wielkiego planu miłości i zbawienia, jaki Bóg ma dla każdego człowieka i dla całej ludzkości. W powszechnym powołaniu do świętości dostrzegamy szczególną inicjatywę Boga, który wybiera niektórych ludzi, aby byli blisko Jego Syna - Jezusa Chrystusa i aby byli Jego uprzywilejowanymi sługami oraz świadkami. Odpowiadając na wezwanie ze strony Pana i otwarci na działanie Ducha Świętego, niezliczone rzesze kapłanów i osób konsekrowanych, w ciągu wieków, poświęcili się w Kościele wyłącznej służbie Ewangelii. Dziękujemy Zbawicielowi za to, że także dziś nadal powołuje robotników na swoje żniwo. To prawda, że w niektórych częściach naszego globu odnotowujemy niepokojący brak kapłanów i że w swym pielgrzymowaniu Kościół napotyka na trudności oraz bariery. Z drugiej strony wsparciem dla nas staje się niezawodna pewność, że to Pan jest tym, który prowadzi Kościół ku ostatecznemu wypełnieniu się Królestwa i który ze swojej inicjatywy - w swym niezbadanym zamyśle miłości miłosiernej - wybiera i zaprasza ludzi z różnych kultur i w różnym wieku, aby Go naśladowali.

Naszym pierwszym obowiązkiem jest podtrzymywanie żywej i nieprzerwanej modlitwy w intencji powołań. Potrzeba naszej modlitwy po to, by cały Lud Boży wzrastał w ufności wobec Boga, upewniony o tym, że „Pan żniwa” nigdy nie przestanie proponować niektórym ludziom, by dobrowolnie zaangażowali swe życie w ścisłą współpracę z Nim w ramach dzieła zbawienia. Od tych, którzy są powołani, możemy oczekiwać uważnego wsłuchiwania się w Boże propozycje oraz wielkodusznego i stanowczego przylgnięcia do Bożego planu, a także poważnego pogłębienia tego wszystkiego, co jest specyficzne w powołaniu kapłańskim i zakonnym, by odpowiedzieć na otrzymane powołanie w sposób odpowiedzialny i z pełnym przekonaniem. Katechizm Kościoła Katolickiego słusznie przypomina, że wolna inicjatywa ze strony Boga wymaga wolnej odpowiedzi ze strony człowieka. Każda pozytywna odpowiedź człowieka zakłada zawsze akceptację i przyjęcie planu, który Bóg ma dla każdego z nas. Taka odpowiedź oznacza przyjęcie od Pana Jego inicjatywy miłości i staje się dla powołanego zobowiązaniem moralnym i pełnym wdzięczności hołdem wobec Boga, a także początkiem wiernej współpracy z planem, który Bóg realizuje w historii (por. KKK, 2062).

Gdy wnikamy w tajemnicę Eucharystii, która wyraża w najwyższy sposób dobrowolny dar, który Ojciec złożył w Osobie Jednorodzonego Syna za zbawienie świata, a także gdy rozważamy całkowitą i posłuszną postawę Jezusa pijącego do końca „kielich” woli Bożej (por. Mk 26, 39), wtedy rozumiemy lepiej, że „zaufanie w inicjatywę Boga” modeluje i nadaje wartości „odpowiedzi człowieka”. To właśnie kapłani są powołani do tego, by przedłużać tę tajemnicę zbawienia na przestrzeni wieków, aż do chwalebnego powrotu Pana. W Chrystusie eucharystycznym mogą oni kontemplować wzniosły model „dialogu powołaniowego” między wolną inicjatywą Ojca i pełną ufności odpowiedzią Syna. W celebracji eucharystycznej działa Chrystus we własnej Osobie w tych, których wybrał jako swoje sługi. On ich podtrzymuje, aby ich odpowiedź wzrastała w kierunku zaufania i takiej wdzięczności, która uwalnia od wszelkiego lęku, także wtedy, gdy ktoś mocniej doświadcza własnej słabości (por. Rz 8, 26-30), albo gdy powołany spotyka się z zewnętrznym niezrozumieniem, a nawet z prześladowaniem (por. Rz 8, 35-39).

Świadomość tego, że zostaliśmy zbawieni miłością Chrystusa, którą w każdej Mszy Świętej karmią się wierni świeccy, a zwłaszcza kapłani, wzbudza w nich pełne zaufania zawierzenie siebie Chrystusowi, który oddał za nas życie. Kto wierzy w Pana i kto przyjmuje Jego dar, ten zawierza się Mu z wdzięcznością i stara się przylgnąć do Jego planu zbawienia. Kiedy to ma miejsce, wtedy powołany chętnie opuszcza wszystko i włącza się do szkoły Bożego Mistrza. W ten sposób zaczyna się owocny dialog między Bogiem a człowiekiem, tajemnicze spotkanie między kochającym Panem a wolnym człowiekiem.

To przenikanie się inicjatywy Boga i odpowiedzi człowieka jest obecne również – w niezwykły sposób – w powołaniu do życia konsekrowanego. Także w tym przypadku to Jezus jest ostatecznym wzorem całkowitego przylgnięcia do woli Ojca i na Niego powinna spoglądać każda osoba konsekrowana.

Któż może czuć się godnym przyjęcia posługi kapłańskiej? Któż mógłby podjąć się życia konsekrowanego, licząc jedynie na swoje ludzkie siły? Raz jeszcze warto podkreślić, że odpowiedź człowieka na Boże powołanie, kiedy jesteśmy świadomi tego, że to Bóg ma inicjatywę i że to On prowadzi do końca swój plan zbawienia, nie przyjmuje formy wyrachowanej kalkulacji leniwego sługi, który ze strachu ukrywa w ziemi powierzone mu talenty (por. Mt 25,14-30), lecz wyraża się w ochoczym pójściu za zaproszeniem Pana, jak to uczynił Piotr ufny w słowo Zbawiciela, kiedy nie zawahał się ponownie zarzucić sieci, chociaż całą noc trudził się nadaremnie (por. Łk 5, 5). Respektując autonomię osób powołanych, wolna odpowiedź człowieka wobec Boga staje się współodpowiedzią, czyli odpowiedzią w Chrystusie i z Chrystusem, mocą Jego Świętego Ducha. Taka odpowiedź prowadzi do zjednoczenia z Tym, który czyni nas zdolnymi do tego, by przynieść owoc obfity (por. J 15, 5).

Jakże wymowną odpowiedzią człowieka jest pełne zaufania, wielkoduszności i posłuszeństwa w obliczu inicjatywy Boga “Amen” ze strony Dziewicy z Nazaretu, wypowiedziane na potwierdzenie pokornego i stanowczego przylgnięcia do zamiarów Najwyższego, oznajmionych Jej przez niebieskiego posłańca (por. Łk 1, 38 ). Pełne posłuszeństwa “tak” pozwoliło Maryi na to, by stała się Matką Boga, Matką naszego Zbawiciela. Po tym swoim pierwszym „fiat” Maryja wiele razy powtarzała to słowo, aż do kulminacyjnego momentu ukrzyżowania Jezusa, kiedy „stała pod krzyżem”, okrutnie współcierpiąc ze swoim niewinnym Synem, jak to opisuje Jan Ewangelista. To właśnie z wysokości krzyża, umierający Jezus dał Ją nam jako Matkę i Jej zawierzył nas jak synów (por. J 19, 26-27). W sposób szczególny zawierzył Jej kapłanów oraz osoby konsekrowane. To właśnie Jej pragnę zawierzyć wszystkich, którzy odkrywają w sobie Boże powołanie do tego, by pójść drogą kapłaństwa lub życia konsekrowanego.

Drodzy Przyjaciele, nie poddajcie się lękowi w obliczu trudności czy wątpliwości! Miejcie zaufanie do Boga i idźcie za Jezusem z wiernością, a staniecie się świadkami radości, która wypływa z bliskiego zjednoczenia ze Zbawicielem. Na podobieństwo Maryi, którą kolejne pokolenia nazywają błogosławioną, gdyż uwierzyła (por. Łk 1, 48 ), angażujcie się z całą duchową mocą w plan zbawienia, jaki ma Ojciec Niebieski, zachowując w waszych sercach – tak, jak Ona – zdolność zdumiewania się i adorowania Tego, który ma moc czynić „wielkie rzeczy”, gdyż Święte jest imię Jego (por. Łk 1, 49).

Watykan, 20 stycznia 2009

Benedykt XVI


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Czw 21:14, 28 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:36, 28 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





BENEDYKT XVI

AUDIENCJA GENERALNA

Plac Świętego Piotra
środa, 24.06.2009



Drodzy bracia i siostry

W ostatni piątek, 19 czerwca, w uroczystość Najświętszego Serca Jezusa, w dniu tradycyjnie poświęconym modlitwie o świętość kapłanów, z wielką radością zainaugurowałem Rok Kapłański, ogłoszony z okazji 150 rocznicy narodzin dla nieba Proboszcza z Ars, św. Jana Marii Vianneya. Wchodząc do Bazyliki Watykańskiej, by odprawić Nieszpory, najpierw w symbolicznym geście przystanąłem w kaplicy, by uczcić relikwie tego świętego duszpasterza: jego serce. Dlaczego Rok Kapłański? Dlaczego akurat ku upamiętnieniu św. Proboszcza z Ars, który, jak się wydaje, nie osiągnął niczego nadzwyczajnego?

Opatrzność Boża zestawiła jego postać z osobą św. Pawła. Gdy zbliża się ku końcowi Rok Świętego Pawła, rok poświęcony Apostołowi Narodów, wielkiemu ewangelizatorowi, który odbył kilka misyjnych podróży, by głosić ewangelię - nowy rok jubileuszowy zaprasza nas, byśmy przyjrzeli się postaci ubogiego wieśniaka, który został skromnym księdzem oddanym posłudze pasterskiej w małej wiosce. Jeśli nawet droga życiowa tych dwu świętych jest całkowicie odmienna - jeden podróżował przez kraje głosząc ewangelię, drugi przyjmował tysiące wiernych pozostając w swojej malutkiej parafii - to łączy ich ściśle inna rzecz: ich całkowite identyfikowanie siebie z pełnioną posługą, ich komunia z Chrystusem, o której św. Paweł mówił "razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. 20 Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus." (Gal 2,20). Św. Jan Maria Vianney często powtarzał, że "gdybyśmy mieli wiarę, widzielibyśmy Boga ukrytego w kapłanie, jak światło poprzez szkło, albo jak wino wymieszane z wodą". Celem Roku Kapłańskiego, jak napisałem w liście skierowanym do kapłanów z tej okazji, jest zatem zachęta, by każdy kapłan podjął walkę o duchową doskonałość, od której ponad wszystko zależy skuteczność jego posługi, a także, przede wszystkim, wspomożenie kapłanów, a wraz z nimi całego ludu Bożego, by odkryli ten nadzwyczajny i niezbędnie potrzebny dar Łaski: dar, który posiadają wyświęceni kapłani, niezbędny i dla tych, którzy go otrzymali, i dla całego Kościoła, i dla świata, który zginąłby, gdyby nie realna obecność Chrystusa.

Bez wątpienia warunki historyczno-społeczne, w jakich żył święty Proboszcz z Ars, zmieniły się, i słusznie można się zastanawiać, jak księża w dzisiejszym zglobalizowanym społeczeństwie mogą go naśladować, identyfikując z nim swoją posługę. W świecie, w którym powszechna wizja życia coraz bardziej wyklucza obecność sacrum, zastępując je "funkcjonalnością" jako jedynym ważnym elementem, katolickiej koncepcji kapłaństwa może grozić zagubienie naturalnego szacunku, czasami nawet w świadomości Kościoła. Często porównuje się dwie różne koncepcje kapłaństwa, czasem przeciwstawiając je sobie, zarówno w środowiskach teologicznych, jak w praktyce duszpasterskiej i w formacji kapłańskiej. W związku z tym kilka lat temu wykazałem, że istnieje "z jednej strony koncepcja społeczna i funkcjonalna "służby": służby wspólnocie, wypełniania funkcji. Ponadto istnieje koncepcja sakramentalno-ontologiczna, która oczywiście nie podważa kapłańskiego charakteru służby, lecz zakotwicza ją w samym istnieniu kapłana, stwierdzając, że jego istnienie jest darem Bożym przed pośrednictwo Kościoła, określanym nazwą sakramentu" (J. Ratzinger, Ministero e vita del Sacerdote, in Elementi di Teologia fondamentale. Saggio su fede e ministero, Brescia 2005, str. 165). Zmiana znaczenia słowa "kapłaństwo" na "służba, posługa, zlecenie zadania" to także oznaka zmiany koncepcji. Prymat Eucharystii łączy się z koncepcją pierwotną, ontologiczno-sakramentalną, w dwu aspektach, kapłaństwa i ofiary, natomiast prymat Słowa i służby głoszenia go wiąże się z koncepcją późniejszą.

Te dwie koncepcje z pewnością nie są przeciwstawne, a napięcie, jakie między nimi istnieje, można rozładować od wewnątrz. Dekret Soboru Watykańskiego II Presbyterorum ordinis o posłudze i życiu kapłanów stwierdza, że "przez apostolstwo głoszenia ewangelii gromadzi się lud Boży, zbierając się w taki sposób, że gdy Duch Święty uświęca wszystkich do tego ludu należących, mogą oni wydać się na ofiarę żywą, świętą i Bogu przyjemną" (Rz 12,1). Przez posługę kapłana ta duchowa ofiara wiernych staje się doskonała poprzez włączenie w ofiarę Chrystusa, jedynego Pośrednika. Przez ręce kapłana i w imię całego Kościoła ofiara Pana składana jest bezkrwawo i sakramentalnie w Eucharystii, aż Pan przyjdzie.

Zapytajmy więc, cóż dokładnie dla kapłanów oznacza ewangelizacja? Co składa się na prymat głoszenia Słowa? Jezus mówi o głoszeniu Królestwa Bożego jako o prawdziwym celu swego przyjścia na świat. Jego głoszenie nie jest tylko wygłaszaniem mowy, zawiera jednocześnie czyny: znaki i cuda, których dokonuje, ukazują, że Królestwo weszło w świat jako realna obecność, ostatecznie będąca samym Jezusem. W tym sensie można słusznie przypomnieć, że nawet przy prymacie głoszenia Słowa nie można rozdzielić Słowa od Znaku. Nauczanie chrześcijaństwa nie jest wygłaszaniem słów, lecz głoszeniem Słowa, które jest samą osobą Chrystusa, w swej istocie otwartego na relację z Ojcem i posłusznego Jego woli. Zatem autentyczna służba Słowu wymaga od kapłana walki o coraz głębsze zapieranie się siebie, aż będzie mógł za Apostołem powtórzyć "żyję nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus". Kapłan nie może uważać siebie za "pana" Słowa, lecz za sługę. Jak powiedział Jan Chrzciciel, którego narodziny dokładnie dziś świętujemy, kapłan nie jest Słowem, lecz "głosem Słowa": "głosem wołającego na pustyni: przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego" (Mk 1,3).

Zatem dla kapłana bycie "głosem Słowa" nie posiada jedynie funkcjonalnego aspektu. Przeciwnie, wskazuje na substancjalne "zatracenie siebie" w Chrystusie, uczestnictwo całej istoty kapłana w misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa: rozumem, wolą, wydaniem ciała na żywą ofiarę (Rz 12,1-2). Tylko uczestnictwo w ofierze Chrystusa, Jego kenozie, daje autentyzm głoszeniu Słowa! Kapłan aż tak bardzo musi przylgnąć do Chrystusa, aż do punktu, gdy będzie zdolny z Nim powiedzieć Ojcu "nie jak ja chcę, ale jak Ty" (Mk 14,36). Głoszenie Słowa zawsze zawiera w sobie ofiarę, niezbędną dla autentyczności i efektywności.

Jako alter Christus, kapłan jest głęboko zjednoczony ze Słowem Ojca, które we Wcieleniu przyjęło postać sługi i stało się sługą (Flp 2,5-11). Kapłan jest sługą Chrystusa w tym sensie, że w samym swym istnieniu skierowany na Chrystusa, przyjmuje w siebie niezwykle ważną relację: kapłan jest w Chrystusie, dla Chrystusa i z Chrystusem sługą wszystkich ludzi. Ponieważ należy do Chrystusa, pozostaje do dyspozycji wszystkich, jest sługą ich zbawienia, ich szczęścia, prawdziwego wyzwolenia, rozwoju w stopniowym przyjmowaniu woli Chrystusa, w modlitwie, w przebywaniu z Nim "serce w Serce". Jest to nieodzowny warunek każdego głoszenia Słowa, a zawiera w sobie uczestnictwo w sakramentalnej ofierze Eucharystii i pokorne posłuszeństwo Kościołowi.

Święty Proboszcz z Ars często ze łzami powtarzał: "Jakże straszliwie jest być księdzem!" I dodawał: "Jakże trzeba żałować księdza, który odprawia Mszę jakby robił coś zwyczajnego! Jak nieszczęśliwy jest ksiądz, który nie ma wewnętrznego życia!" Niech Rok Kapłański doprowadzi wszystkich kapłanów do całkowitego zidentyfikowania się z Jezusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, by za Janem Chrzcicielem byli gotowi umniejszać się, by On wzrastał, i by jak święty Proboszcz z Ars nieustannie i dogłębnie odczuwali odpowiedzialność wynikającą z ich posłania, które jest znakiem obecności nieskończonego Bożego miłosierdzia. Zawierzmy Maryi, Matce Kościoła, Rok Kapłański, który właśnie rozpoczęliśmy, i wszystkich kapłanów świata.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:37, 28 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Nieszpory
Uroczystości Najświętszego Serca Jezusa

Otwarcie Roku Kapłańskiego

w 150 rocznicę śmierci św. Jana Marii Vianneya

HOMILIA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI BENEDYKTA XVI

Bazylika Watykańska
piątek, 19.06.2009



Drodzy bracia i siostry,

Już za chwilę wyśpiewamy antyfonę do Magnificat: "Pan przygarnął nas do swego Serca- Suscepit nos Dominus in sinum et cor suum". Serce Boże, uważane za ośrodek Jego woli, Stary Testament wspomina 26 razy. Człowiek podlega osądowi Bożego Serca. To z powodu bólu, jaki odczuwa Serce Boga przez grzechy ludzi, Pan decyduje o Potopie, zaś potem wzrusza Go ludzka słabość - i wybacza. W kolejnym fragmencie Starego Testamentu, w którym wyraźnie ukazane jest Boże Serce, w 11 rozdziale Księgi Ozeasza, pięć pierwszych wersów opisuje ogrom miłości, z którą Pan zwrócił się ku Izraelowi na początku jego historii: "Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu" (Oz 11,1). Natomiast Izrael odpowiada na niezmordowaną Bożą Łaskę obojętnością,a nawet otwarta niewdzięcznością. "Im bardziej ich wzywałem, tym dalej ode mnie odchodzili" - musi przyznać Pan. Jednak nigdy nie opuszcza Izraela, nie wydaje go w ręce nieprzyjaciół, bo "serce się we mnie wzdraga, rozpala się moje wnętrze" - mówi Pan.

Serce Boga wzbiera współczuciem! W dzisiejszą uroczystość Najświętszego Serca Jezusa Kościół przedstawia nam do kontemplacji tę tajemnicę, misterium Serca Boga, który odczuwa współczucie i wylewa swą miłość na ludzi. Tajemnicza to miłość, miłość, którą Nowy Testament objawia nam jako niezmierzoną miłość Boga do człowieka. On nie poddaje się niewdzięczności czy odrzuceniu przed lud, który wybrał. Przeciwnie, w nieskończonym miłosierdziu posyła na świat swego jednorodzonego Syna, by to On wziął na siebie brzemię miłości, złożony w ofierze, aby pokonawszy siły zła i śmierci przywrócić zniewolonym przez grzech ludziom godność dzieci Bożych. Za wysoką wykupił nas cenę: jednorodzony Syn Ojca ofiarowuje siebie na krzyżu, "umiłowawszy swoich na świecie do końca ich umiłował" (J 13,1). Symbolem tej miłości, sięgającej poza śmierć, jest Jego przebity włócznią bok. Apostoł Jan, naoczny świadek, tak o tym opowiada: "jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, i natychmiast wypłynęły krew i woda" (J 19,34).

Drodzy bracia i siostry, dziękuję wam, że odpowiadając na moje zaproszenie przybyliście na to nabożeństwo tak licznie. Rozpoczynamy Rok Kapłański. Witam kardynałów i biskupów, szczególnie Kardynała Prefekta i Sekretarza Kongregacji do spraw kapłanów, a także ich współpracowników, oraz biskupa Ars. Pozdrawiam księży i seminarzystów z wielu seminariów i kolegiów rzymskich, zakonników i zakonnice i wszystkich wiernych. Ze specjalnym pozdrowieniem zwracam się do Ignacego Józefa Younana, Patriarchy Antiochii dla obrządku syryjskiego, który przybył do Rzymu by mnie spotkać i publicznie potwierdzić "ecclesiastica communio", którego mu udzieliłem.

Drodzy bracia i siostry, zatrzymajmy się razem, by kontemplować przebite Serce Ukrzyżowanego. Przed chwilą znów usłyszeliśmy krótki fragment listu św. Pawła do Efezjan, że "Bóg, bogaty w miłosierdzie, z wielkiej miłości, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych z powodu naszych grzechów, wskrzesił razem z Chrystusem, razem też wywyższył i posadził na wyżynach niebieskich z Chrystusem" (Ef 2,4-6). Być w Jezusie Chrystusie oznacza już teraz zasiadać w niebie. Najważniejsze centrum chrześcijaństwa wyraża się w Sercu Jezusa. W Chrystusie objawia i oddaje się nam się w całości rewolucyjna nowość ewangelii: Miłość, która nas zbawia, i już teraz sprawia, że zamieszkujemy w Bożej wieczności. Jan ewangelista pisze: "Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Jego Boże Serce wzywa nasze serca, zaprasza nas, byśmy wyszli z siebie, opuścili naszą ludzką pewność, zaufali Mu i podążając Jego śladem uczynili siebie darem miłości, która niczego dla siebie nie zastrzega.

Prawdą jest, że zaproszenie Jezusa do "trwania w Jego miłości" (J 15,9) zaadresowane jest do każdego ochrzczonego, ale w uroczystość Najświętszego Serca Jezusa, w dzień modlitw o uświęcenie kapłanów, zaproszenie to mocniej rozbrzmiewa do kapłanów - szczególnie tego wieczora, podczas uroczystej inauguracji Roku Kapłańskiego. Chciałem, byśmy go obchodzili z okazji 150 rocznicy śmierci świętego Proboszcza z Ars. Jedna z jego pięknych i poruszających wypowiedzi, cytowana w katechizmie Kościoła katolickiego, teraz mi się przypomina: "kapłaństwo jest umiłowaniem Serca Jezusa." Jakże nie wspominać ze wzruszeniem, że dar naszego kapłaństwa wypłynął bezpośrednio z Jego Serca? Jak zapomnieć, że my, kapłani, zostaliśmy skonsekrowani, by pokornie i władczo służyć powszechnemu kapłaństwu wszystkich wiernych? Do nas należy posłannictwo, którego odrzucać nie wolno, posłanie do Kościoła i do świata, wymagające od nas pełnej wierności Chrystusowi i nieustającego zjednoczenia z Nim. Wytrwać w Jego miłości oznacza dla nas nieustanną walkę o świętość, o tą łączność z Nim, tak jak walczył św. Jan Maria Vianney.

W liście, jaki skierowałem do was na ten specjalny jubileuszowy rok, drodzy bracia kapłani, chciałem podkreślić najważniejsze i decydujące aspekty naszej posługi, z odniesieniem do przykładu świętego Proboszcza z Ars, który jest dla nas, kapłanów, wzorem i orędownikiem, zwłaszcza dla księży diecezjalnych. Niech mój list będzie dla was pomocą i zachętą, byście uczynili ten rok dobrym czasem, czasem szansy na pogłębienie waszej intymnej relacji z Jezusem. On na nas liczy, liczy na tych, którzy pozostają w Jego służbie, byśmy promieniowali Jego miłością i Jego prawdą. Zatem, jak zakończyłem swój list, "podążając śladami Proboszcza z Ars, pozwólcie Mu się oczarować. W ten sposób wy także staniecie się dla świata naszych czasów głosicielami nadziei, pojednania i pokoju."

Pozwolić, by Chrystus całkowicie nas zwyciężył! Taki był cel całego życia św. Pawła, któremu poświęcaliśmy naszą uwagę w dobiegającym końca Roku Świętego Pawła. Taki sam był cel całego posługiwania świętego proboszcza z Ars, do którego będziemy szczególnie nawiązywać w Roku Kapłańskim. Niech taki będzie również najważniejszy cel każdego z nas. Aby pozostawać w służbie Boga, oczywiście przydatne i konieczne są studia, dogłębna i ciągła formacja pasterska i teologiczna - ale ta "wiedza miłości", której nauczyć się można tylko "sercem w Serce" u Chrystusa jest jeszcze bardziej niezbędna. Przecież to On wzywa nas, byśmy łamali Chleb jego miłości, odpuszczali grzechy, w Jego imię prowadzili Jego owce. Dlatego nie wolno nam oddalać się od tego źródła miłości, jakim jest Jego Serce przebite na krzyżu.

Tylko wtedy będziemy zdolni skutecznie współpracować z tajemniczym planem Ojca, który polega na uczynieniu Chrystusa sercem świata. Ten plan realizujemy w historii, gdy Jezus stopniowo staje się Sercem ludzkich serc, poczynając od Jemu najbliższych, właśnie od kapłanów. O tym ciągle pogłębiającym się oddaniu przypominają nam nasze kapłańskie obietnice, jakie składaliśmy w dniu święceń, i które corocznie powtarzamy w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma. Nawet nasze niedostatki, ograniczenia i słabości muszą nas prowadzić do Serca Jezusa. To prawda, że my, grzesznicy, kontemplując Jego musimy się od Niego nauczyć niezbędnego żalu za grzechy, który prowadzi z powrotem do Ojca - my, pełniący świętą służbę, musimy tym bardziej. Jakże przy tym zapomnieć, że nic nie rani Kościoła, Ciała Chrystusowego bardziej niż grzechy pasterzy - zwłaszcza grzechy tych, którzy zmienili się w złodziei owiec (J10,1nn), albo tych, co odchodzą od Kościoła w swe prywatne doktryny, czy tych, którzy zaplątują Kościół w sieci grzechu i śmierci? Drodzy kapłani, wezwanie do nawrócenia, do powrotu do Bożego Miłosierdzia, skierowane jest także do nas, a my musimy pokornie zwracać się do Serca Jezusa w szczerych i nieustających prośbach, by zachował nas przed strasznym niebezpieczeństwem, że przyniesiemy szkodę tym, których mamy zbawić.

Przed chwilą miałem okazję oddać w kaplicy cześć relikwiom świętego Proboszcza z Ars: jego sercu. To było serce rozpalone Bożą miłością, serce wzruszone myślą o kapłańskiej godności, serce przemawiające do wiernych głosem delikatnym i poruszającym. "Po Bogu, kapłan jest wszystkim. Dopiero w niebie zrozumiemy w pełni, czym jest kapłan" - stwierdzał ("Listy"). Obyśmy, drodzy bracia, żywili takie same uczucia, by pełnić naszą służbę hojnie i z poświęceniem, by zachować w naszych duszach prawdziwą bojaźń Bożą: lęk, że przez zaniedbanie czy winę możemy pozbawić powierzone nam dusze tak ogromnych dóbr, czy - broń Boże - uczynić im krzywdę. Kościół potrzebuje świętych kapłanów, by służyli wiernym w doświadczeniu miłosiernej miłości Pana, by byli Jego przekonanymi świadkami. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, która nastąpi po Nieszporach, błagajmy Pana, by rozpalił każde kapłańskie serce ogniem pasterskiej miłości, która uzdolni je do włączenia swojego osobistego "ja" w Najwyższego Kapłana Jezusa, by było zdolne naśladować Jezusa w najcałkowitszym oddaniu siebie. Niech Maryja Dziewica, której niepokalane Serce będziemy z żywą wiarą kontemplować jutro, wybłaga nam tę łaskę. Święty Proboszcz z Ars darzył Ją synowską miłością tak bardzo, że w 1836 roku, uprzedzając ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, oddał swoją parafię Maryi "poczętej bez grzechu". On często powtarzał ten akt oddania parafii Najświętszej Dziewicy, ucząc wiernych, że "wystarczy do Niej się zwrócić, by być wysłuchanym" tylko dlatego, że Ona "ponad wszystko pragnie widzieć nas szczęśliwymi". Niech Najświętsza Panna i Matka nasza towarzyszy nam w Roku Kapłańskim, który dziś zaczynamy, abyśmy byli zdrowymi i światłymi przewodnikami dla wiernych, których Pan zawierzył naszej pasterskiej trosce. Amen!


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:21, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





NIESZPORY

Święta Ofiarowania Pańskiego

XIV dzień życia konsekrowanego

Homilia Jego Świątobliwości Benedykta XVI

Bazylika Watykańska, wtorek, 2. 02. 2010 r.

Drodzy bracia i siostry,

W święto Ofiarowania Jezusa w świątyni obchodzimy misterium życia Chrystusa związane z przepisem Prawa Mojżeszowego, które nakazywało, aby 40 dni po urodzeniu pierworodnego syna rodzice przyszli do świątyni jerozolimskiej, by ofiarować niemowlę Bogu i dokonać rytualnego oczyszczenia matki (por. Wj 13,1-2, 11-16; Kpł 12:1-8 ). Maryja i Józef także wypełnili tę tradycję, składając zgodnie z Prawem ofiarę z dwu synogarlic lub gołębi. Interpretując głębiej te wydarzenia zdajemy sobie sprawę, że w tym momencie to sam Bóg ofiarowuje swego Jednorodzonego Syna ludziom, reprezentowanym przez przemawiającego starca Symeona i prorokinię Annę. Symeon ogłosił, że Jezus jest zbawieniem ludzkości, światłem dla wszystkich narodów i znakiem, któremu sprzeciwiać się będą, bo ujawni zamiary serc (por. Łk 2,29-35). Na Wschodzie to święto nazywano Hypapante, święto spotkania. Zaprawdę, Symeon i Anna, spotykający Jezusa w świątyni i rozpoznający w Nim tak długo wyczekiwanego Mesjasza, reprezentują ludzkość spotykającą Pana w Kościele. Po pewnym czasie święto przejął także Kościół Zachodni, podkreślając symbolikę światła przez procesję ze świecami, co dało początek nazwie "święto Matki Bożej Gromnicznej". Widzialny znak światła ma wyrażać spotkanie w wierze Kościoła z Tym, który jest światłem dla ludzi. By nieść to światło światu, Kościół przyjmuje Go z pełnym dynamizmem wiary.

Od 1997 roku czcigodny sługa Boży Jan Paweł II wprowadził dekretem specjalny dzień życia konsekrowanego, obchodzony w to właśnie święto liturgiczne w całym Kościele. Zaprawdę, ofiara Syna Bożego, którą symbolizuje ofiarowanie w świątyni, stanowi model dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy całkowicie poświęcają swoje życie Bogu. Tego dnia przyświecają nam trzy dążenia. Po pierwsze, chcemy uwielbiać Boga i dziękować Mu za dar życia konsekrowanego. Po drugie, chcemy upowszechniać wiedzę i akceptację dla życia konsekrowanego wśród całego ludu Bożego. W końcu, chcemy zaprosić wszystkich, którzy poświęcili całe swe życie sprawie Ewangelii, by świętowali cuda, jakich Pan w nich dokonał. Dziękując wam, że tak licznie tu przybyliście, w dniu specjalnie wam poświęconym chciałbym pozdrowić bardzo serdecznie zakonników, zakonnice i wszystkie osoby konsekrowane, a także zapewnić was o mojej duchowej bliskości i serdecznym wsparciu dla całego dobra, jakie czynicie w służbie Bożemu ludowi.

Krótki fragment Listu do Hebrajczyków, który przed chwilą czytaliśmy, zarówno przedstawia motywy stojące u początku tego ważnego i pięknego wydarzenia, jak i poddaje nam kilka spraw pod refleksję. Tekst ten - zaledwie dwa wersy, lecz tak bardzo znaczące - otwiera drugą część Listu do Hebrajczyków, wprowadzając jako temat centralny Chrystusa Arcykapłana. Trzeba także rozważyć wers poprzedzający bezpośrednio odczytany tekst, wers brzmiący "Mając Arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego. trwajmy mocno w wyznawaniu wiary" (Hbr 4,14). Ten wers ukazuje Jezusa wstępującego do Ojca, podczas gdy następny ukazuje Go zstępującego ku ludziom. Chrystus ukazany jest jako Pośrednik, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, dlatego prawdziwie należący i do świata Bożego, i do świata ludzi.

Zaprawdę, tylko i wyłącznie na wierze, na wyznaniu wiary w Jezusa Chrystusa, jedynego i ostatecznego Pośrednika, opiera się znaczenie życia konsekrowanego, życia poświęconego Bogu w Kościele. Ma ono znaczenie tylko wtedy, jeśli On jest naprawdę Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a nami - w przeciwnym razie byłoby jedynie wysublimowaną forma ucieczki. Gdyby Chrystus nie był prawdziwym Bogiem i jednocześnie prawdziwym człowiekiem, zabrakłoby podstaw każdego życia chrześcijańskiego, a szczególnie podstaw życia chrześcijańskiego osób konsekrowanych. Życie konsekrowane prawdziwie jest potężnym świadectwem, wyrażającym wzajemną tęsknotę Boga i człowieka, i miłość, która ich łączy. Sam fakt konsekracji czyni osobę konsekrowaną swego rodzaju mostem do Boga dla wszystkich, co tę osobę spotykają, czyni ją przypomnieniem, punktem odniesienia. A wszystko to przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa ofiarowanego Ojcu. On jest fundamentem! On, który dzielił nasze słabości, byśmy my mogli uczestniczyć w Jego Bóstwie.

Bardziej niż na wierze nasz tekst koncentruje się na ufności, z którą możemy przybliżać się do tronu łaski, ponieważ nasz Arcykapłan sam był doświadczany we wszystkim na nasze podobieństwo. Możemy do Niego podejść, byśmy otrzymali miłosierdzie, znaleźli łaskę i pomoc w stosownej chwili. Myślę, że te słowa zawierają wielka prawdę i wielką pociechę dla nas, którzyśmy otrzymali wielki dar ofiarowania siebie i specjalnej konsekracji w Kościele.

Myślę szczególnie o was, drodzy bracia i siostry. Wy z pełnym zaufaniem przybliżyliście się do tronu łaski, do Chrystusa, do Jego Krzyża, Jego Serca, Jego Boskiej obecności w Eucharystii. Każdy z was podszedł blisko do Niego - źródła czystej i wiernej Miłości, Miłości tak wielkiej i pięknej, że zasługującej, by oddać Jej wszystko, więcej niż nasze wszystko - bo całe życie to za mało, by oddać je w zamian za wszystko, czym jest Chrystus i czego dla nas dokonał. A wy przyszliście do Niego blisko, by otrzymać pomoc w stosownej chwili, w godzinie próby.

Osoby konsekrowane są szczególnie powołane, by świadczyć o miłosierdziu Pana, w którym ludzkość odnalazła zbawienie. Osoby te mają żywe doświadczenie Bożego przebaczenia, gdyż wiedzą, że są ludźmi odkupionymi, że wtedy są wielcy, gdy widzą sami siebie w małości i czują się odnowieni, ogarnięci Bożą świętością, gdy widzą swoje grzechy. Dlatego, także dla ludzi współczesnych, życie konsekrowane stanowi uprzywilejowaną szkołę rachunku sumienia, pokornego uznania własnej małości, ale także szkoły ufności w Boże miłosierdzie, w miłość, która nigdy nas nie opuści. Im bliżej podchodzimy do Boga, im bliżej Niego jesteśmy, tym większą pomoc niesiemy innym. Osoby konsekrowane doświadczają Bożej łaski, miłosierdzia i przebaczenia nie tylko dla samych siebie, ale i dla swych braci i sióstr, gdyż są powołani, by nosić w sercu i w modlitwie niepokój i nadzieje ludzkości, tych zwłaszcza ludzi, co są daleko od Boga. Zwłaszcza wspólnoty klauzurowe, z ich specjalną ofiarą wierności trwania przy Panu, stania pod Krzyżem, często pełnią tę wstawienniczą posługę, w zjednoczeniu z męką Chrystusa biorąc na siebie cierpienia i doświadczenia innych i ofiarując wszystko z radością za zbawienie świata.

Na koniec, drodzy przyjaciele, wznieśmy ku Panu hymn dziękczynienia i chwały za dar życia konsekrowanego. Gdyby nie istniało, ileż uboższy byłby nasz świat! Pomijając powierzchowne twierdzenia dotyczące jego użyteczności, życie konsekrowane jest ważne dlatego, że jest znakiem bezmiernej hojności i miłości - tym bardziej w świecie, który niemal dusi się w wirze rzeczy przemijających i pragmatycznych (por. Vita Consecrata,105). Życie konsekrowane przeciwstawia temu świadectwo nadmiernej miłości, pragnącej oddać życie w odpowiedzi na nadmierną miłość Pana, który pierwszy oddał życie za nas.

Myślę teraz o osobach konsekrowanych obciążonych brzemieniem codziennych wysiłków podejmowanych przy niewielkiej ludzkiej wdzięczności. Myślę o starszych wiekiem zakonnikach i zakonnicach, o chorych i o wszystkich, dla których apostolat jest trudny. Nikt z nich nie jest niepotrzebny, gdyż Pan łączy ich z tronem swej łaski. Nie są bezużyteczni, przeciwnie - są cennym darem dla Kościoła i świata spragnionego Boga i Słowa Bożego.

Pełni ufności i wdzięczności odnówmy zatem akt naszego całkowitego oddania siebie, naszego ofiarowania w świątyni. Niech Rok Kapłański będzie okazją dla tych konsekrowanych, którzy są kapłanami, by coraz głębiej wchodzili na drogę uświęcenia. Niech dla wszystkich osób konsekrowanych będzie zachętą, by towarzyszyć kapłanom i wspierać ich posługę gorącą modlitwą. Ten rok łaski ukoronujemy w Rzymie w czerwcu. Wszystkich pełniących świętą służbę zapraszam na międzynarodowe spotkanie księży. Zbliżmy się do Boga, trzykroć Świętego, by ofiarować Mu swoje życie i misję - zarówno osobiście, jak i jako wspólnota mężczyzn i kobiet konsekrowanych dla królestwa Bożego. Uczyńmy ten wewnętrzny gest w głębokiej komunii duchowej z Dziewicą Maryją. Kontemplując Ją podczas ofiarowania Dzieciątka Jezus w świątyni, oddajmy Jej cześć jako pierwszej i doskonałej konsekrowanej, niesionej przez Boga, którego niosła w ramionach, dziewiczej, ubogiej i posłusznej, całkowicie oddanej nam, gdyż całkowicie należącej do Boga. W Jej szkole i z Jej matczyną pomocą ponówmy nasze "oto jestem" i nasze "fiat". Amen.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 13:21, 31 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:35, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





HOMILIA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI

PAPIEŻA BENEDYKTA XVI

Uroczystość Najświętszego Serca Jezusa
Plac Świętego Piotra
piątek, 11 czerwca 2010



Drodzy bracia w posługiwaniu kapłańskim, drodzy bracia i siostry

Kończy się Rok Kapłański, obchodzony w 150 rocznicę śmierci świętego Proboszcza z Ars, wzoru posługi kapłańskiej dla naszego świata. Chcieliśmy, by on prowadził nas do nowego spojrzenia na wspaniałość i piękno kapłańskiej posługi. Kapłan nie tylko pełni urząd kapłański, podobny innym urzędom, których każde społeczeństwo potrzebuje, by dobrze funkcjonować. Kapłan czyni to, czego nie jest zdolna dokonać żadna istota ludzka: w imię Chrystusa wypowiada słowa odpuszczenia grzechów, zmieniając całe nasze życie, byśmy zaczynali od nowa z Bogiem. Kapłan wypowiada Chrystusowe słowa dziękczynienia nad chlebem i winem, słowa przeistoczenia, słowa, które sprawiają, że Chrystus Zmartwychwstały w Ciele i Krwi staje się obecny pośród nas. Te słowa kapłana zmieniają substancję świata, otwierają świat na Boga, jednoczą świat z Nim. Kapłaństwo nie jest więc tylko urzędem, lecz sakramentem. Bóg posługuje się słabymi ludźmi, posługuje się nami, by być obecnym w życiu każdej kobiety i każdego mężczyzny, by żyć ich życiem.

Ta szaleńcza odwaga Boga, który zawierza siebie człowiekowi, Boga świadomego naszej słabości, lecz mimo to przekonanego, że człowiek może działać i być w Jego imieniu - ta szaleńcza odwaga Boga jest prawdziwą chwałą ukrytą w słowie "kapłaństwo". Bóg jest przekonany, że człowiek może tego dokonywać. Bóg wzywa człowieka, by Mu w ten sposób służył, i w ten sposób Bóg nawiązuje więź z ludzkim sercem. O tym wszystkim chcieliśmy rozważać i to chcieliśmy na nowo odkryć w ciągu minionego roku. Chcieliśmy na nowo wzbudzić radość, że Bóg jest nam tak bardzo bliski, pobudzić wdzięczność, że On powierza się naszej słabości, że prowadzi nas i podtrzymuje każdego dnia. Chcieliśmy także raz jeszcze pokazać młodym, że to powołanie, ta wspólnota służby Bogu i wspólnota z Bogiem naprawdę istnieje - i że Bóg naprawdę czeka na nasze "tak". Wraz z całym Kościołem chcieliśmy raz jeszcze wyjaśnić, że o to powołanie musimy Boga prosić. Musimy prosić o robotników na Boże żniwo - a nasze błaganie jest jednocześnie Jego pukaniem do serc młodych ludzi, ludzi, którzy sądzą, że będą potrafili nie zawieść Bożego zaufania.

Należało się spodziewać, że odnowienie blasku kapłaństwa nie spodoba się Nieprzyjacielowi. Wolałby widzieć, jak kapłaństwo przestaje istnieć, by Bóg został ostatecznie wyrzucony z tej ziemi. Zdarzyło się, że właśnie w roku poświęconym sakramentowi kapłaństwa wyszły na jaw grzechy kapłanów - szczególnie grzechy popełnione kosztem bezbronnych, przeczące kapłaństwu, którego celem Bóg uczynił okazanie troski o nasze dobro. Nieustannie błagamy o przebaczenie Boga i wszystkie osoby skrzywdzone, obiecując jednocześnie, że uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by takie przypadki nie pojawiły się nigdy więcej. W formacji kapłanów i w dopuszczaniu mężczyzn do służby kapłańskiej uczynimy wszystko, by zweryfikować autentyczność ich powołania. Podejmiemy każdy wysiłek, by towarzyszyć kapłanom w ich życiowej drodze, by Pan ich strzegł i czuwał nad nimi w sytuacjach problemowych i pośród życiowych niebezpieczeństw.

Gdyby Rok Kapłański polegał na wychwalaniu naszych ludzkich dokonań, te wydarzenia zniszczyłyby go całkowicie. Dla nas jednak to, co się wydarzyło, przyniosło przeciwny skutek: tym bardziej wzrosła w nas wdzięczność za Boży dar, dar ukryty w glinianych naczyniach, pośród ludzkich słabości, dar tak konkretnie uobecniający w świecie Bożą miłość. Na to, co się wydarzyło, popatrzmy jak na wezwanie do oczyszczenia, jak na zadanie na przyszłość, jak na zaproszenie, by przyjąć i tym bardziej pokochać ten tak wielki Boży dar. Teraz właśnie dar powołania kapłańskiego staje się oddaniem siebie, by na Bożą odwagę i pokorę odpowiedzieć naszą odwagą i pokorą. Słowo Boże wyśpiewane w Antyfonie na wejście naszej liturgii może nam teraz, w tej godzinie wytłumaczyć, co to znaczy być kapłanem: Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem (Mt11,29).

Obchodzimy uroczystość Najświętszego Serca Jezusa. W liturgii wpatrujemy się w Serce Jezusa otwarte po śmierci włócznią rzymskiego żołnierza. Serce Jezusa naprawdę jest dla nas otwarte, jest otwarte przed nami - jest przed nami otwarte Serce Boga. Liturgia tłumaczy nam mowę Serca Jezusowego. Mówi nam, że przede wszystkim Bóg jest pasterzem ludzkości, i tak objawia nam kapłaństwo Jezusa, zakorzenione głęboko w Jego Sercu. Ukazuje nam także niezmienne fundamenty i prawdziwe kryterium posługi kapłańskiej, która zawsze musi być zakorzeniona w Sercu Jezusa i z Niego, jak z punktu wyjścia, musi wypływać kapłańskie życie.

Dzisiaj chcę rozważać zwłaszcza teksty, którymi Kościół modlitewnie odpowiada Słowu Bożemu dzisiejszych czytań. W śpiewie liturgii Słowo i odpowiedź przenikają się wzajemnie - z jednej strony pieśni zaczerpnięte są ze Słowa Bożego, z drugiej są już ludzką odpowiedzią Słowu, odpowiedzią, która komunikuje ze Słowem, przez którą Słowo wchodzi do naszego życia. Najważniejszym tekstem dzisiejszej liturgii jest Psalm 23(22) - Pan jest moim pasterzem. W nim Izrael w modlitwie przyjął Boga jako swego pasterza, uczynił Go przewodnikiem całego swego życia. Pan moim pasterzem, niczego mi nie braknie. Pierwszy wers wyraża radość i wdzięczność Bogu za Jego obecność i troskę. Czytanie z księgi Ezechiela rozpoczyna się tym samym: Ja sam będę pasł Moje owce i ja sam będę miał o nie pieczę (Ez34,11). Bóg osobiście zajmuje się mną, nami, ludzkością. Nie jestem porzucony, opuszczony we wszechświecie, w społeczeństwie, w którym ginę, gubię się coraz bardziej. Bóg się o mnie troszczy. Nie jest Bogiem odległym, nie jest Bogiem, który nie widzi wartości mojego życia.

Widzimy, że religie świata zawsze wiedziały, że Bóg jest tylko jeden, lecz ten Bóg był odległy. Zdawało się, że porzucił świat, by władały nim inne moce i potęgi, inne bóstwa. Z nimi człowiek musiał się układać. Jedyny Bóg był dobry, lecz niedostępny. Nie był ani niebezpieczny, ani przyjazny, nie należało więc się Nim przejmować. On nie panował nad ludzkością. Co dziwne, ten sposób myślenia powrócił w epoce Oświecenia. Uznawano, że istnienie świata zakłada istnienie Stwórcy, lecz Bóg po stworzeniu świata wycofał się z niego. Światem rządziły ustalone prawa, a Bóg nie wtrącał się w nie, nie mógł się wtrącać. Był tylko odległą Przyczyną bytu, a wielu ludzi być może nawet nie chciało, by Bóg się nimi zajmował. Nie chcieli, by im przeszkadzał.

Lecz człowiek zawsze błądzi, traktując miłosne zainteresowanie Boga jako wchodzenie w drogę. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś mnie kocha, że się o mnie troszczy - to przynosi pociechę. O ileż bardziej, gdy istnieje Bóg, który mnie zna, kocha mnie i troszczy się o mnie. Znam Moje owce i one Mnie znają (J10,14) - powiedział Kościół Słowem Pana przed odczytaniem Ewangelii. Bóg mnie zna. Bóg się o mnie troszczy. Ta myśl powinna was prawdziwie rozradować. Pozwólcie, by wniknęła głęboko w wasze istnienie. Uświadomcie sobie, co ona oznacza: Bóg nas chce - chce nas jako kapłanów w tym maleńkim momencie historii, byśmy dzielili Jego troskę o ludzi.

Jako kapłani pragniemy być ludźmi dzielącymi z Bogiem Jego troskę o mężczyzn i kobiety. Chcemy troszczyć się o nich i dawać im konkretne doświadczenie Bożej opieki. Kapłan, jakiekolwiek pole działania zostało mu powierzone, powinien umieć powiedzieć wraz z Panem: znam owce moje i moje mnie znają. "Znam"w języku Pisma Świętego nie odnosi się nigdy do zewnętrznej wiedzy, jak znajomość czyjegoś numeru telefonu. "Znam", czyli jestem w wewnętrznej bliskości z druga osobą. Miłuję go, miłuję ją. Powinniśmy starać się o Boże poznanie mężczyzn i kobiet - na taki sposób, w jaki zna ich Bóg, dla Niego. Powinniśmy starać się iść wraz z nimi droga Bożej przyjaźni.

Powróćmy do Psalmu. Czytamy: wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę. Choćbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną, kij Twój i laska pasterska są moją pociechą (Ps23(22),3nn). Pasterz wskazuje właściwą ścieżkę tym, których mu powierzono. Idzie przed nimi i prowadzi ich. Powiedzmy inaczej: Pan pokazuje nam właściwą drogę człowieczeństwa. Uczy nas sztuki bycia osobą. Co mam robić, by nie upaść, by nie roztrwonić życia na rzeczy bezsensowne? To pytanie musi zadać każdy mężczyzna i każda kobieta, to pytanie pozostaje ważne w każdym momencie życia. Jakaż ciemność otacza to pytanie w naszych czasach!

Nieustannie przypominają się nam słowa Jezusa współczującego tłumom, bo są jak owce bez pasterza. Panie, zmiłuj się także nad nami! Pokaz nam drogę! Z Ewangelii wiemy, że On sam jest Drogą. Żyć z Chrystusem, iść za Nim - to oznacza odnaleźć właściwą drogę, by nasze życie miało sens, byśmy pewnego dnia mogli powiedzieć: dobrze było żyć.

Lud Izraela jest nieustannie wdzięczny Panu, że w przykazaniach wskazał im drogę życia. Wspaniały Psalm 119(118) jest unikalnym wyrażeniem rozradowania z tego powodu: oto nie błądzimy na oślep w ciemnościach, Bóg wskazał nam drogę i pokazał, jak nią dobrze iść. Treść przykazań skoncentrowała się w życiu Jezusa, żywego wzoru. Rozumiemy, że Boże reguły nie są krępującym łańcuchem, lecz Jego wskazówką dla nas. Możemy się nimi cieszyć, radować się, że w Chrystusie przykazania stają się dla nas rzeczywistością życia. On sam nas rozradował. Idąc z Chrystusem doświadczamy radości Objawienia, a jako kapłani musimy przekazać innym tę radość, że ukazano nam prawdziwą drogę życia.

Czytamy o ciemnej dolinie, przez którą Pan nas prowadzi. Nasze indywidualne drogi życia zaprowadzą nas któregoś dnia w dolinę cienia śmierci i nikt tam z nami nie pójdzie - będzie tam tylko On. Chrystus sam zstąpił w ciemną noc śmierci i nawet tam nas nie opuści, nawet tam będzie nas prowadził. Jeśli zejdę do otchłani, tam jesteś, mówi Psalm 139(138). Prawdziwie, jesteś tam, nawet w utrapieniu śmierci, dlatego nasz Psalm responsoryjny mówi: nawet w ciemnej dolinie zła się nie ulęknę. Mówiąc o ciemnej dolinie możemy pomyśleć także o ciemnych dolinach pokus, zniechęcenia, prób, przez które każdy musi przejść. Nawet w tych ciemnych dolinach życia On jest. Panie, w ciemnościach pokusy, w godzinie zmierzchu, gdy wszelkie światło wydaje się ginąć, pokaż mi, że jesteś. Pomóż kapłanom, by potrafili stać u boku ludzi zawierzonych nam w te ciemne noce, by potrafili ukazać im Twoje światło.

Laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają. Pasterz potrzebuje kija, by chronić stado przed dzikimi zwierzętami, gotowymi rzucić się na owce, by chronić je przed drapieżnikami i napastnikami. Oprócz kija ma też laskę, by się na niej wspierać w trudach drogi. Oba, i kij, i laska, są częścią posługi Kościoła, posługi kapłana - Kościół także musi używać pasterskiego kija, broniąc wiary przed fałszerstwami, przed prądami, które zwodzą stado. Użycie kija może być służbą miłości. Dziś widzimy, że tolerowanie niewłaściwych zachowań kapłanów z miłością nie ma nic wspólnego. Nie jest także miłością pozwalanie, by rozprzestrzeniały się herezje, by przekręcano i kaleczono wiarę, jak gdyby była ludzkim wymysłem, nie darem Bożym, cenna perłą, której nie możemy pozwolić sobie odebrać. Tak więc kij musi ponownie stać się laską pasterza - laską, która pomoże mężczyznom i kobietom iść trudnymi drogami za Panem.

Na koniec czytamy w Psalmie o zastawionym stole, o olejku namaszczającym głowę, o wypełnionym po brzegi kielichu, o zamieszkaniu w domy Pana. Tak Psalm wyraża przede wszystkim nadzieję na radość świętowania w Bożej obecności w świątyni - jako Jego gość, któremu On sam usługuje, jako Jego domownik. Dla nas, którzy modlimy się tym Psalmem wraz z Chrystusem, perspektywa nadziei poszerza się i pogłębia. Widzimy w tych słowach prorocką zapowiedź tajemnicy Eucharystii, w której Bóg sam czyni nas swymi gośćmi i daje się nam jako pokarm - jako chleb i najlepsze wino, które potrafią same zaspokoić wszelki ludzki głód i pragnienie. Jakże nie rozradować się, że któregoś dnia będziemy gośćmi przy Bożym stole, w Jego domu?Jak nie radować się, że On sam nam nakazał: to czyńcie na Moją pamiątkę? Jak się nie radować, że uczynił nas zdolnymi zastawiać Boży stół dla mężczyzn i kobiet, by dawać im Jego Ciało i Krew, by obdarowywać ich bezcennym darem Jego obecności? Prawdziwie możemy modlić się razem, całym sercem, słowami Psalmu: dobroć i łaska pójdą w ślad za mną po wszystkie dni życia (Ps23(22),6).

I wreszcie przypatrzmy się pokrótce dwu antyfonom na komunię, które daje nam na dzisiaj Kościół w liturgii. Pierwsza są słowa, którymi św. Jan kończy opis ukrzyżowania Jezusa: "Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęły krew i woda" (J19,34). Serce Jezusa przebija włócznia. Otwarte, staje się źródłem: wypływają krew i woda, symbole dwu podstawowych sakramentów, którymi żyje Kościół: chrztu i Eucharystii. Z przebitego boku Pana, z Jego otwartego Serca tryska żywe źródło - nieustannie przez wieki tworzące Kościół. Otwarte Serce jest źródłem nowego życia - Jan z pewnością myślał o proroctwie Ezechiela, który widział strumień wypływający z nowej świątyni, strumień niosący życie i dający owoce (Ez47). Sam Jezus jest nową świątynią, a Jego otwarte Serce jest źródłem strumienia nowego życia przekazanego nam w chrzcie i Eucharystii.

Liturgia Uroczystości Najświętszego Serca Jezusa zezwala na użycie innej antyfony, podobnej, na komunię. Wzięto ją z Ewangelii według św. Jana: "Jesli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak rzekło Pismo: strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza" (J7,37nn). Mozna powiedzieć, że wiarą pijemy żywą wodę Słowa Bożego, a każdy wierzący staje się źródłem żywej wody dla wyschniętej ziemi historii. Widzimy to w świętych. Widzimy to w Maryi, wspaniałej kobiecie wiary i miłości, która dla wszystkich pokoleń jest źródłem wiary, miłości i życia.

Każdy chrześcijanin, każdy kapłan powinien, czerpiąc od Chrystusa, stać się źródłem dającym życie innym. Powinniśmy dawać wodę życia spragnionemu, wyschniętemu światu. Dziękujemy, Panie, że przez Twoją łaskę otworzyłeś swe Serce, że przez Twoją śmierć i zmartwychwstanie stałeś się źródłem życia. Daj nam życie, spraw, byśmy żyli przez Ciebie, nasze źródło. Daj, byśmy także byli źródłami, zdolnymi dawać wodę życia naszym czasom. Dziękujemy Ci za łaskę posługi kapłańskiej. Pobłogosław nam, Panie, pobłogosław tym, którzy w naszych czasach są spragnieni i szukają wody.

Amen.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:36, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





HOMILIA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI

BENEDYKTA XVI

Bazylika Watykańska
niedziela, 20 czerwca 2010r.

Drodzy Bracia w biskupstwie i kapłaństwie,
najdrożsi diakoni oczekujący na święcenia kapłańskie,
drodzy bracia i siostry,

Jako biskup tej diecezji jestem szczególnie szczęśliwy, że mogę wprowadzić 14 nowych kapłanów do pracy w diecezji rzymskiej. Wraz z wikariuszem generalnym, biskupami pomocniczymi i wszystkimi kapłanami dziękuję Panu za dar nowych pasterzy ludu Bożego. Chciałbym, drodzy diakoni, przywitać was szczególnie: dziś znajdujecie się w centrum uwagi ludu Bożego, reprezentowanego symbolicznie przez zgromadzonych w Bazylice Watykańskiej. Wypełniają ją modlitwa i śpiewem, szczera i głęboką miłością, prawdziwym uczuciem, radością ludzką, radością ducha. Specjalne miejsce pośród tego ludu zajmują wasi rodzice, krewni, przyjaciele, koledzy, przełożeni, nauczyciele seminaryjni, różne wspólnoty parafialne i grupy kościelne, z których pochodzicie i które towarzyszyły wam na waszej drodze, te także, którym już zaoferowaliście pomoc duszpasterską. Nie powinniśmy także zapominać, że jednoczy się z nami w niepowtarzalny sposób wielu innych ludzi, pokornych i prostych, lecz wielkich przed Bogiem, jak na przykład siostry klauzurowe, dzieci, chorzy, niepełnosprawni. Oni są tu z wami z ogromnie cennym darem modlitwy, niewinności i cierpienia.

A zatem cały Kościół rzymski dziękuje dziś za was i za was się modli, a to napełnia wielką ufnością i nadzieją waszą przyszłość, pozwala oczekiwać obfitych owoców świętości i dobra płynących z waszej kapłańskiej posługi. Tak, Kościół na was liczy, liczy na was bardzo! Kościół potrzebuje każdego z was, świadomy darów, które daje wam Bóg - a jednocześnie świadomy tkwiącej w każdym sercu potrzeby spotkania Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata, by od Niego przyjąć nowe życie, życie wieczne, prawdziwą wolność i pełnię radości. Wszyscy czujemy się zaproszeni do wejścia w misterium, w wydarzenie Łaski, która przelewa się w świeceniach kapłańskich do waszych serc, gdy pozwalamy, by oświeciło nas wygłoszone przed chwilą Słowo Boże.

Ewangelia, którą usłyszeliśmy, pokazuje ważny moment w wędrówce Jezusa = moment, gdy pyta uczniów, co o Nim myślą i ludzie, i sami uczniowie. W imieniu Dwunastu Piotr odpowiada wyznaniem wiary - wyznaniem całkowicie innym niż opinie innych ludzi o Jezusie. Mówi: "Ty jesteś Mesjasz Boży". Skąd pochodzi ten akt wiary? Jeśli wrócimy do początku tego fragmentu ewangelii, zauważymy, że wyznanie Piotra łączy się z chwilą modlitwy: gdy Jezus modlił się na osobności, byli z Nim Jego uczniowie, mówi św. Łukasz. Innymi słowy, uczniowie zostali włączeni w absolutnie niepowtarzalną bliskość Jezusa z Ojcem i w Ich rozmowę. W ten sposób mogli dostrzec Nauczyciela w jego intymnej relacji Syna. Dane im było zobaczyć, czego inni nie widzą. Z bycia z Nim, bycia z Nim na modlitwie, wyrasta poznanie przekraczające ludzkie opinie, najgłębsze poznanie tego, Kim jest Jezus, poznanie prawdy. Mamy tu bardzo dokładną instrukcję życia i misji kapłana: kapłan jest powołany, by w modlitwie ciągle na nowo odkrywać oblicze Pana i najautentyczniejszą treść swojego powołania. Tylko ci, którzy mają głęboką relację z Bogiem, zostają przez Niego pochwyceni. Oni mogą Go nieść innym, oni mogą zostać posłani. Bycie przy Nim musi zawsze towarzyszyć wykonywaniu kapłańskiej posługi, musi być jej centralną częścią, zwłaszcza w trudnych chwilach, gdy wydaje się, że pierwszeństwo powinno przypaść obowiązkom, jakie należy wykonać. Gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek czynimy, zawsze musimy być przy Nim.

Chciałbym podkreślić drugi element dzisiejszej ewangelii. Bezpośrednio po wyznaniu Piotra Jezus zapowiada swą mękę i zmartwychwstanie, a potem dodaje naukę dotyczącą drogi czekającej Jego uczniów, drogi pójścia za Nim, Ukrzyżowanym - pójścia za Nim drogą krzyża. Następnie dodaje paradoksalne słowa, że bycie jego uczniem jest traceniem życia po to, by je w pełni zachować. Co to oznacza dla każdego chrześcijanina? Co to oznacza w szczególności dla kapłana? Bycie Jego uczniem - możemy bezpiecznie powiedzieć, że bycie Jego kapłanem - nie może nigdy stać się środkiem do osiągnięcia bezpiecznej życiowej stabilizacji czy zapewnienia sobie pozycji w społeczeństwie. Kto podejmuje kapłaństwo w celu budowania własnego prestiżu i zdobycia władzy, nie rozumie korzeni, z jakich wyrasta ta posługa. Kto przede wszystkim szuka zaspokojenia własnych ambicji, kto pragnie osiągnąć osobisty sukces, zawsze będzie niewolnikiem siebie samego i opinii publicznej. Będzie musiał przypochlebiać się, by zdobyć szacunek. Będzie musiał mówić to, czego ludzie chętnie słuchają. Będzie musiał przystosowywać się do zmiennej mody i niestałych opinii, i tak wyzbędzie się najważniejszej relacji z prawdą, upadnie tak nisko, że jutro będzie potępiał to, co dzisiaj chwali. Człowiek, który w taki sposób planuje życie, kapłan, który w takich kategoriach widzi swe posługiwanie, nie miłuje Boga prawdziwie, nie miłuje bliźniego, lecz jedynie samego siebie - i, paradoksalnie, skończy własna zgubą. Zawsze pamiętajmy, że kapłaństwo opiera się na odwadze odpowiedzi TAK dla Woli Kogoś Innego - w świadomości, że dorastamy każdego dnia, że właśnie poprzez podporządkowywanie się woli Boga, poprzez zagłębianie się w Jego woli nie tylko nie przyćmiewamy własnej unikalnej indywidualności, ale przeciwnie - coraz głębiej wchodzimy w prawdę o sobie i o naszej posłudze.

Drodzy diakoni, chciałbym zaproponować wam do refleksji trzecią myśl, łączącą się bezpośrednio z tym, co wyjaśniliśmy przed chwilą: zaproszenie Jezusa, by tracić życie, by wziąć swój krzyż, przywołuje to Misterium, które właśnie celebrujemy: Eucharystię. Dzisiaj poprzez sakrament święceń otrzymacie dar sprawowania Eucharystii! Wam powierzona zostanie odkupieńcza ofiara Chrystusa, wam powierzone zostanie Jego Ciało za nas wydane i Jego Krew za nas wylana. Oczywiście, że Jezus złożył na krzyżu swoją ofiarę - całkowity dar pokornej miłości do Kościoła, Jego Oblubienicy. Na drzewie krzyża obumiera owo ziarno pszeniczne, które Ojciec wysiał na pole świata - obumiera, by wydać dojrzały owoc, by stać się dawcą życia. Jednak w planie Bożym Chrystusowe oddanie siebie uobecnia się w Eucharystii przez tę potestas sacra, jaką daje wam sakrament świeceń kapłańskich.Gdy sprawujemy Mszę świętą, trzymamy w rękach Chleb Niebiański, Chleb Boży, który jest Chrystusem - ziarnem, co pęka, by wrastać, by stać się prawdziwym pokarmem życia dla świata. To musi nas napełniać głębokim zdumieniem, ogromną radością i niezmierzoną wdzięcznością: miłość i dary Ukrzyżowanego i Zwycięskiego Chrystusa przechodzą teraz przed twoje ręce, przez twój głos, przez twoje serce! Oglądanie, czego pan dokonuje w tym misterium swej Obecności w moich rękach i przez mój głos, jest ciągle nowym doświadczeniem zachwytu!

Jakże moglibyśmy nie błagać za was Pana - o dar nieustanie gotowej, radosnej świadomości tego daru, złożonego w centrum waszego kapłańskiego istnienia, o dar łaski, byście mogli doświadczać głębi piękna i mocy tej kapłańskiej posługi, a jednocześnie łaski, byście tym posługiwaniem żyli, z całą wytrwałością i hojnością na co dzień!

Łaska kapłaństwa, jaka wkrótce otrzymacie, połączy was blisko - nawet strukturalnie - z Eucharystią, dlatego też połączy głębię waszych serc z miłością Jezusa, który umiłował do końca - do całkowitego daru z siebie, aż do stania się Chlebem mnożonym w świętej uczcie jedności, komunii. Wylanie się Ducha Świętego z dnia Pięćdziesiątnicy rozpali wasze serca prawdziwą miłością Pana Jezusa. To wylanie Ducha, mówiące o całkowicie wolnej naturze daru, rzeźbi w waszym istnieniu niezniszczalne, nowe prawo, prawo przynaglające was, byście w materialny świat nastawień i działań waszego codziennego życia wlewali tę samą miłość, która przynagliła Ukrzyżowanego Chrystusa do złożenia daru z siebie. Niech przez was ta miłość rozkwita na nowo w waszej codzienności.

Posłuchajmy raz jeszcze słów św. Pawła Apostoła, słów, w których rozpoznajemy potężny głos Ducha Świętego: Wszyscy, którzyście zostali ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Już w chrzcie przyoblekliście się w Niego, a teraz czynicie to ponownie przez sakrament kapłaństwa. Niech trosce o celebrację Eucharystii zawsze towarzyszy w was oddanie życiu Eucharystią - życiu w posłuszeństwie wielkiemu prawu miłości dawanej bez zastrzeżeń, miłości, która pokornie służy, życiu, co łaską Ducha Świętego staje się coraz bliższe życiu Jezusa Chrystusa, Wiecznego i Najwyższego Kapłana, Sługi Bożego i Sługi człowieka.

Drodzy przyjaciele, droga, która wskazuje nam dzisiejsza ewangelia, jest droga waszej duchowości i waszej pasterskiej posługi, jej efektywności i skuteczności, nawet w sytuacjach najtrudniejszych i najsurowszych. Co więcej, jest to pewna droga, na której odnajdziecie prawdziwą radość. Niech Maryja, Służebnica Pańska, Ta, co poddała swoja wolę woli Boga, która zrodziła Chrystusa, która dała Go światu, która szła za swym Synem aż do stóp krzyża w akcie najwyższej miłości, towarzyszy wam każdego dnia życia i posługiwania. Dzięki tak miłującej i potężnej Matce będziecie umieli zachować radosną wierność kapłańskim zobowiązaniom, jakie dziś podejmiecie: byście poddali się Chrystusowi-Kapłanowi, Temu, który potrafił być posłuszny woli Ojca i umiłował człowieka aż do końca.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:50, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Benedykt 16 do nauczycieli, pielgrzymka do Anglii i Walii

Z radością podejmuję sposobność by wyrazić szacunek dla niebywałego wysiłku jaki wnoszą w tym kraju zakonnicy i zakonnice w szlachetne dzieło edukacji. Dziękuję młodzieży za piękny śpiew, dziękuję siostrze Teresie za jej słowa. Jej i wszystkim osobom konsekrowanym, które poświęciły swe życie nauczaniu młodzieży pragnę serdecznie wyrazić najgłębsze uznanie. Formujecie nowe pokolenia nie tylko poprzez poznanie wiary ale także w każdym aspekcie tego co oznacza życie jako dojrzały i odpowiedzialny obywatel w dzisiejszym świecie.
Jak wiecie rolą nauczyciela nie jest prosty przekaz informacji czy zapewnienie nabycia doświadczenia potrzebnego do osiągnięcia przez społeczeństwo pewnych profitów ekonomicznych. Edukacja nie jest i nigdy być nie może pojmowana czysto utylitarnie. Ona odnosi się do kształtowania osoby ludzkiej, prowadząc ją do pełni życia - mówiąc krótko edukacja to przekazywanie mądrości. A prawdziwa mądrość jest nierozdzielna z poznaniem Stwórcy, gdyż "W ręku Jego i my, i nasze słowa, roztropność wszelka i umiejętność działania."
Transcendentny wymiar studiów i nauczania był jasno rozumiany przez mnichów jacy tak bardzo przyczynili się do ewangelizacji tych Wysp. Myślą tu o benedyktynach, którzy towarzyszyli św. Augustynowi z Cantelbery w jego misji w Anglii, o uczniach św. Kolumban, którzy szerzyli wiarę w Szkocji i Irlandii Północnej, o św. Dawidzie i jego towarzyszach w Walii. Jako że poszukiwanie Boga leży w sercu powołania monastycznego, wymaga ono aktywnego zaangażowania rozumu, przez który Bóg pozwala poznać samego siebie - swoje stworzenie i objawione słowo - było zatem czymś naturalnym, że klasztor powinien mieć bibliotekę i szkołę. To poświęcenie mnichów dla nauczania jako ścieżki wiodącej do spotkania z Wcielonym Słowem Boga położyło fundamenty naszej zachodniej kultury i cywilizacji.
Gdy dziś patrzę wokół siebie, widzę wielu apostolskich zakonników i zakonnic, których charyzmat obejmuje także edukację młodzieży. Stwarza to okazję by podziękować Bogu za życie i dzieło czcigodnej Mary Ward, córkę tej ziemi, której pionierska wizja żeńskiego apostolskiego życia zakonnego zrodziła tak wiele owoców. Sam jako młody człowiek uczyłem się u "Pań Angielskich" i mam dla nich głęboką wdzięczność. Wielu z was należy do zakonów szkolnych, które niosą światło Ewangelii do dalekich krajów jako część wielkiego dzieła misyjnego Kościoła i za to także dziękuję i wychwalam Boga. Często kładziecie fundamenty systemów edukacyjnych zanim państwo nie podejmie odpowiedzialności za tę życiodajną posługę na rzecz osoby i społeczeństwa. Jako że połączone role Kościoła i Państwa na polu edukacji stale ewoluują, nigdy nie zapominajcie, że zakonnicy mają do zaoferowania unikalny wkład apostolski, przede wszystkim poprzez życie poświęcone Bogu, poprzez wierną, pełne miłości świadectwo o Chrystusie Najwyższym Nauczycielu.
Zaprawdę obecność osób konsekrowanych w szkołach katolickich jest mocnym przypomnieniem o tak bardzo dyskutowanym etosie katolickim, jaki powinien przemieniać każdy aspekt szkolnego życia. A to prowadzi do naturalnie zrozumiałego wymagania aby nauczanie zawsze odpowiadało Kościelnej doktrynie. Oznacza to, że życie wiary musi być prowadzone przed jakimkolwiek działaniem w szkole, aby misja Kościoła prowadzona była efektywnie, i by młodzi ludzie mogli odkrywać radość wchodzenia w Chrystusowe "bycie dla innych".
Zanim zakończę pragnę dodać słowa szczególnego uznania dla tych, którzy trudzą się aby sprawić, że nasze szkoły są bezpiecznym środowiskiem dla dzieci i młodzieży. To nasza odpowiedzialność za powierzonych nam dla chrześcijańskiej formacji. Zaiste życie wiary może być efektywnie ożywiane tylko wtedy gdy w przewadze jest atmosfera szacunku i serdecznego zaufania. Modlę się by to nadal było znakiem rozpoznawczym szkół katolickich w tym kraju.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 18:28, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





LIST OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI DO SEMINARZYSTÓW

Drodzy Seminarzyści,

W grudniu 1944 roku, kiedy zostałem powołany do służby wojskowej, dowódca kompanii pytał każdego z nas jaki zawód chciałby mieć w przyszłości. Odpowiedziałem, że chciałbym zostać kapłanem katolickim. Podporucznik odparł: A więc musi Pan poszukać sobie czegoś innego. W nowych Niemczech już nie potrzeba księży. Wiedziałem, że te „nowe Niemcy” były u schyłku i że wobec niezmiernych zniszczeń, jakie to szaleństwo spowodowało w kraju, bardziej niż kiedykolwiek potrzeba było kapłanów. Dziś sytuacja jest całkowicie odmienna. Jednakże na różne sposoby również dziś wielu myśli, że kapłaństwo katolickie nie jest „zawodem” na przyszłość, lecz raczej należy do przeszłości. Wy, drodzy Przyjaciele, wbrew tym zastrzeżeniom i opiniom, zdecydowaliście się wstąpić do seminarium, to znaczy weszliście na drogę ku posłudze kapłańskiej w Kościele katolickim. I dobrze zrobiliście. Ludzie bowiem zawsze będą potrzebowali Boga, również w epoce dominacji techniki w świecie i globalizacji: Boga, który objawił się nam w Jezusie Chrystusie i gromadzi nas w Kościele powszechnym, abyśmy z Nim i przez Niego uczyli się prawdziwego życia, byśmy mieli na uwadze i stosowali kryteria prawdziwego człowieczeństwa. Tam, gdzie człowiek nie dostrzega już Boga, życie staje się puste; wszystko jest niewystarczające. Człowiek szuka ucieczki w pijaństwie albo w przemocy, która coraz bardziej zagraża młodzieży. Bóg żyje. Stworzył każdego z nas, więc zna wszystkich. Jest tak wielki, że znajduje czas dla naszych małych rzeczy: „U was nawet włosy na głowie wszystkie są policzone” (Mt 10,30). Bóg żyje i potrzebuje ludzi, którzy istnieją dla Niego i którzy zaniosą Go innym. Tak, zostać kapłanem ma sens: świat potrzebuje kapłanów, pasterzy, dziś, jutro i zawsze dopóki istnieje.

Seminarium jest wspólnotą w drodze ku posłudze kapłańskiej. Już przez samo to powiedziałem coś bardzo ważnego: nie można stawać się kapłanem w pojedynkę. Potrzeba „wspólnoty uczniów”, jedności tych, którzy pragną służyć wspólnemu Kościołowi. W tym liście chciałbym podkreślić – także spoglądając wstecz na moje czasy seminaryjne – niektóre elementy ważne dla tych lat waszego bycia w drodze.

1. Kto chce zostać kapłanem, przede wszystkim musi być „Bożym człowiekiem”, jak go określa św. Paweł (1 Tm 6, 11). Dla nas Bóg nie jest odległą hipotezą, nie jest nieznanym, który wycofał się po Wielkim Wybuchu. Bóg objawił się w Jezusie Chrystusie. W Jego obliczu widzimy oblicze Boga. W Jego słowach słyszymy samego Boga, który do nas mówi. Dlatego najważniejszą rzeczą w drodze do kapłaństwa i w całym życiu kapłańskim jest osobista relacja z Bogiem w Jezusie Chrystusie. Kapłan nie jest administratorem jakiegoś stowarzyszenia, usiłującym utrzymać i zwiększyć liczbę jego członków. Jest heroldem Boga pomiędzy ludźmi. Pragnie prowadzić do Boga, a w ten sposób budować również prawdziwą komunię pomiędzy ludźmi. Dlatego, drodzy Przyjaciele, tak bardzo ważne jest, abyście nauczyli się żyć w stałym kontakcie z Bogiem. Kiedy Pan mówi: „Módlcie się nieustannie”, naturalnie nie prosi nas, by wymawiać bez ustanku słowa modlitwy, ale by nigdy nie tracić wewnętrznego kontaktu z Bogiem. Ćwiczenie się w podtrzymywaniu tego kontaktu jest sensem naszej modlitwy. Dlatego ważne jest, aby dzień rozpoczynał się i kończył modlitwą; abyśmy słuchali Boga czytając Pismo św.; abyśmy mówili Mu o naszych pragnieniach i nadziejach, o naszych radościach i cierpieniach, o naszych błędach i o wdzięczności za wszystko, co piękne i dobre, a w ten sposób byśmy Go mieli zawsze przed oczami jako punkt odniesienia dla całego naszego życia. Tak stajemy się uważni na nasze błędy i nauczymy się pracować nad naszą poprawą; stajemy się jednak wrażliwi również na całe piękno i dobro, jakie otrzymujemy każdego dnia jako coś oczywistego, a w ten sposób rośnie wdzięczność. Z wdzięcznością rośnie radość z faktu, że Bóg jest blisko nas i że możemy Mu służyć.

2. Bóg nie jest dla nas jedynie słowem. On daje się nam osobiście w sakramentach, poprzez rzeczy materialne. Centrum naszego odniesienia do Boga i ukształtowania naszego życia jest Eucharystia. Sprawowanie jej z wewnętrznym zaangażowaniem, a przez to osobiste spotkanie z Chrystusem, powinno stanowić centrum naszego dnia. Św. Cyprian komentował ewangelijną prośbę: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, mówiąc między innymi, że „nasz” chleb, który możemy otrzymać jako chrześcijanie w Kościele, to sam Pan eucharystyczny. W prośbie z Ojcze nasz modlimy się więc, aby On dawał nam każdego dnia „nasz” chleb; aby On był zawsze pokarmem naszego życia. Oby zmartwychwstały Chrystus, który daje nam siebie w Eucharystii, kształtował całe nasze życie blaskiem swojej Bożej miłości. Aby celebracja eucharystyczna była właściwa, konieczne jest także, byśmy uczyli się znać, rozumieć i kochać liturgię Kościoła w jej konkretnej formie. W liturgii modlimy się wraz z wiernymi wszystkich wieków – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość łączą się w jeden wielki chór modlitwy. Jak mogę stwierdzić na podstawie mojej osobistej drogi, jest rzeczą zachwycającą uczenie się krok po kroku rozumienia jak to wszystko rozwijało się, jak wielkie doświadczenie wiary zawarte jest w strukturze liturgii mszalnej, ile pokoleń tworzyło ją modląc się.

3. Również sakrament Pokuty jest ważny. Uczy mnie patrzeć na siebie z Bożego punktu widzenia, zmusza mnie do uczciwości w odniesieniu do samego siebie. Prowadzi mnie do pokory. Proboszcz z Ars powiedział kiedyś: Myślicie, że nie ma sensu otrzymanie dziś rozgrzeszenia, skoro jutro znów popełnicie te same grzechy. Jednak – tak mówi – sam Bóg zapomina w tym momencie o naszych jutrzejszych grzechach, aby dać wam łaskę dziś. Chociaż musimy nieustannie walczyć z tymi samymi błędami, ważne jest, aby przeciwstawiać się zeszpeceniu duszy, obojętności, która każe nam poddać się faktowi, że właśnie tacy jesteśmy. To ważne, by pozostawać w drodze, bez niepotrzebnych skrupułów, z wdzięczną świadomością, że Bóg wciąż na nowo mi przebacza. Jednakże również bez obojętności, która odciąga od walki o świętość i o poprawę. A pozwalając, aby mi zostało wybaczone, uczę się także przebaczać innym. Uznając moją biedę, staję się bardziej tolerancyjny i wyrozumiały dla słabości bliźniego.

4. Podtrzymujcie też w sobie wrażliwość na pobożność ludową, która jest różna we wszystkich kulturach, ale równocześnie jest zawsze podobna, bo ostatecznie to samo jest ludzkie serce. Oczywiście pobożność ludowa kieruje się ku irracjonalności, czasem może nawet ku powierzchowności. Jednak wykluczanie jej całkowicie jest błędne. Przez nią wiara zagościła w sercach ludzi, stała się częścią ich uczuć, ich zwyczajów, ich wspólnego odczuwania i życia. Dlatego pobożność ludowa jest wielkim skarbcem Kościoła. Wiara stała się ciałem i krwią. Oczywiście pobożność ludowa musi zawsze być oczyszczana, ukierunkowana ku centrum, ale zasługuje na naszą miłość, bo sprawia, że my sami stajemy się w sposób całkowicie rzeczywisty „Ludem Bożym”.

5. Czas seminarium jest też przede wszystkim czasem studium. Wiara chrześcijańska posiada wymiar racjonalny i intelektualny, który należy do jej istoty. Bez niego wiara nie byłaby sobą. Św. Paweł mówi o pewnej „formie nauczania”, której zostaliśmy oddani w Chrzcie (por. Rz 6, 17). Wszyscy znacie słowo św. Piotra, uważane przez średniowiecznych teologów za uzasadnienie dla teologii racjonalnej i opracowanej naukowo: „zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” (1P 3, 15). Nauczyć się zdolności dawania takich odpowiedzi to jedno z podstawowych zadań w latach seminarium. Mogę jedynie usilnie Was prosić: studiujcie z zapałem! Wykorzystajcie lata studiów! Nie będziecie żałowali. Pewnie, często przedmioty studiów wydają się bardzo dalekie od praktyki chrześcijańskiego życia i posługi duszpasterskiej. Jednakże zupełnym błędem jest stawianie zawsze od razu kwestii pragmatycznej: Czy to mi posłuży w przyszłości? Będzie użyteczne praktycznie, w duszpasterstwie? Nie chodzi bowiem tylko o uczenie się rzeczy ewidentnie użytecznych, ale o poznanie i zrozumienie wewnętrznej struktury wiary w jej całości, tak aby stała się odpowiedzią na pytania ludzi, którzy z punktu widzenia zewnętrznego zmieniają się z pokolenia na pokolenie, a jednak w głębi pozostają tacy sami. Dlatego to ważne, aby wyrastać ponad zmienne pytania chwili, aby zrozumieć pytania prawdziwe i pojąć również odpowiedzi jako odpowiedzi prawdziwe. Jest ważne, by dogłębnie znać całe Pismo Święte, w jego jedności Starego i Nowego Testamentu: kształtowanie się tekstów, ich rodzaj literacki, ich stopniową kompozycję aż do utworzenia kanonu ksiąg świętych, ich wewnętrzną, dynamiczną jedność, która nie jest powierzchowna, i która nadaje poszczególnym tekstom ich pełne znaczenie. Ważne jest, by znać Ojców Kościoła i wielkie Sobory, podczas których Kościół przyjął, rozważając i wierząc, istotne stwierdzenia Pisma. Mógłbym tak dalej kontynuować: to, co nazywamy dogmatyką, jest rozumieniem poszczególnych treści wiary w ich jedności, więcej, w ich ostatecznej prostocie: każdy pojedynczy szczegół w gruncie rzeczy jest tylko elementem wiary w jedynego Boga, który nam się objawił i objawia. Nie ma potrzeby, abym mówił wprost o tym, jak ważne jest, by znać istotne kwestie teologii moralnej i katolickiej nauki społecznej. To oczywiste, jak ważna jest dziś teologia ekumeniczna, poznawanie różnych wspólnot chrześcijańskich; podobnie konieczność podstawowej znajomości wielkich religii, a także filozofii: zrozumienie dla ludzkich poszukiwań i stawiania pytań, na które wiara chce dawać odpowiedź. Uczcie się także rozumieć i – ośmielam się powiedzieć – kochać prawo kanoniczne, biorąc pod uwagę jego istotną konieczność i formy praktycznego zastosowania: społeczeństwo bez prawa byłoby społecznością pozbawioną praw. Prawo jest warunkiem miłości. Nie chcę już dalej wymieniać, ale pragnę raz jeszcze powiedzieć: kochajcie studium teologii i idźcie za nim z uważną wrażliwością, aby zakotwiczyć teologię w żywej wspólnocie Kościoła, która, wraz z jej autorytetem, nie jest ludem przeciwnym nauce teologicznej, ale jej założeniem. Bez Kościoła, który wierzy, teologia przestaje być sobą i staje się zbiorem różnych dyscyplin bez wewnętrznej jedności.

6. Seminaryjne lata muszą być także czasem dojrzewania ludzkiego. Dla kapłana, który będzie musiał towarzyszyć innym podczas długiej drogi życia, aż do bram śmierci, ważne jest, aby on sam zachował słuszną równowagę serca i intelektu, rozumowania i uczuć, ciała i duszy, i aby był po ludzku „zintegrowany”. Dlatego tradycja chrześcijańska łączyła zawsze z „cnotami teologalnymi” także „cnoty kardynalne”, wynikające z ludzkiego doświadczenia i z filozofii, a generalnie zdrową tradycję etyczną ludzkości. Św. Paweł mówi to do Filipian w sposób bardzo jasny: „W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeżeli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli!” (4,8 ). W ten kontekst wpisuje się również integralność seksualności w całej osobowości. Seksualność jest darem Stwórcy, ale także zadaniem odnoszącym się do rozwoju własnego, ludzkiego istnienia. Gdy seksualność nie jest zintegrowana w osobie, staje się banalna i równocześnie niszcząca. Dziś widzimy to na wielu przykładach w naszym społeczeństwie. Ostatnio musieliśmy stwierdzić z wielką przykrością, że kapłani wypaczyli ich posługę przez nadużycia seksualne wobec dzieci i młodzieży. Zamiast prowadzić osoby do dojrzałego człowieczeństwa i być tego przykładem, przez swe nadużycia sprowokowali zniszczenia, wobec których odczuwamy dogłębny ból i żal. Z tego powodu u wielu, może również w Was, może budzić się pytanie, czy to dobrze zostać księdzem; czy droga celibatu jest sensowna jako droga ludzkiego życia. Nadużycie jednak, które należy głęboko potępić, nie może zdyskredytować misji kapłańskiej, która pozostaje wielka i czysta. Dzięki Bogu, wszyscy znamy kapłanów przekonujących, utwierdzonych w wierze, którzy świadczą, że w tym stanie, właśnie żyjąc w celibacie, można osiągnąć autentyczne człowieczeństwo, czyste i dojrzałe. To, co się wydarzyło, musi jednak obudzić w nas czujność i uwagę, byśmy w drodze do kapłaństwa rzetelnie, wobec Boga, badali siebie, aby rozeznać, czy to jest Jego wolą dla mnie. Zadaniem spowiedników i Waszych przełożonych jest towarzyszyć Wam i dopomagać w tym procesie rozeznawania. Istotnym elementem Waszej drogi jest praktyka podstawowych cnót ludzkich, z wejrzeniem zwróconym ku Bogu objawionym w Chrystusie, poddawanie się wciąż na nowo Jego oczyszczeniu.

7. Dziś początki powołania kapłańskiego są bardziej różnorodne niż w minionych latach. Często decyzja o kapłaństwie kształtuje się dziś w doświadczeniach związanych z wykonywaniem już zdobytego zawodu świeckiego. Wyrasta często we wspólnotach, szczególnie w ruchach, które sprzyjają wspólnotowemu spotkaniu z Chrystusem i Jego Kościołem oraz duchowemu doświadczeniu i radości w służbie wiary. Decyzja dojrzewa również w całkowicie osobistych spotkaniach z wielkością i słabością ludzkiego istnienia. Tak więc kandydaci do kapłaństwa żyją często na duchowych kontynentach zupełnie różnych. Może być trudne rozpoznanie wspólnych elementów przyszłego posłania i związanej z nim drogi duchowej. Dlatego właśnie ważne jest seminarium jako wspólnota w drodze, wychodząca ponad różne formy duchowości. Ruchy są rzeczą wspaniałą. Wiecie jak bardzo je cenię i kocham jako dar Ducha Świętego dla Kościoła. Jednak trzeba je oceniać według tego, na ile są otwarte na wspólną rzeczywistość katolicką, na życie jedynego i wspólnego Kościoła Chrystusa, który przy całej swej różnorodności jest zawsze jeden. Seminarium to okres, w którym uczycie się jeden z drugim i jeden od drugiego. We współżyciu, czasem może trudnym, musicie uczyć się szczodrości i tolerancji, nie tylko wzajemnie się znosząc, ale ubogacając jeden drugiego, tak aby każdy mógł wnieść swoje osobiste talenty do wspólnego skarbca, bo wszyscy służą temu samemu Kościołowi, temu samemu Chrystusowi. Ta szkoła tolerancji, więcej, akceptacji i zrozumienia w jedności Ciała Chrystusa, jest istotnym elementem lat seminaryjnych.

Drodzy Seminarzyści! W tych zdaniach chciałem ukazać wam, jak bardzo myślę o was właśnie w tych trudnych czasach i jak bardzo jestem blisko was w modlitwie. Módlcie się również za mnie, abym mógł spełniać dobrze moją posługę, dokąd zechce Pan. Zawierzam waszą drogę przygotowania do kapłaństwa matczynej opiece Najświętszej Maryi, której dom był szkołą dobra i łaski. Niech was wszystkich błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty.

Watykan, 18 października 2010, w święto św. Łukasza Ewangelisty.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 18:29, 31 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 18:29, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





HOMILIA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI BENEDYKTA XVI

Bazylika Watykańska
środa, 2 lutego2011



Drodzy Bracia i Siostry,

W dzisiejszej uroczystości kontemplujemy Pana Jezusa, którego Maryja i Józef przynoszą do świątyni, "aby Go przedstawić Panu" (Łk2,22). Scena dzisiejszej ewangelii odsłania tajemnicę Syna Dziewicy, Świętego Ojca, który przyszedł na świat, by wiernie wypełnić Jego wolę (por. Hbr10,5-7).

Symeon odkrywa Go jako "światło na oświecenie pogan" (Łk2,32) i wygłasza słowa proroctwa o Jego całkowitym oddaniu Ojcu i Jego ostatecznym zwycięstwie (por. Łk2,32-35). Tak spotykają się oba Testamenty, Stary i Nowy. Jezus przychodzi do starożytnej świątyni - On, który jest nową Świątynią Boga przychodzi, by nawiedzić swój lud. Wypełnia w całkowitym posłuszeństwie Prawo i rozpoczyna czasy ostateczne, czas zbawienia.

Przyjrzyjmy się uważniej, jak Dziecię Jezus wkracza w powagę świątyni, pomiędzy wchodzącym i wychodzącym tłumem ludzi zajętych własnymi sprawami: kapłanów i lewitów, zmieniających się przy służbie, licznych pobożnych pielgrzymów pragnących tu spotkać Świętego, Boga Izraela. A przecież nikt z nich niczego nie zauważył. Jezus był dla nich dzieckiem jak każde inne, pierworodnym Synem bardzo zwyczajnych rodziców.

Okazało się, że nawet kapłani nie potrafili rozpoznać znaków nowej, wyjątkowej Obecności Mesjasza i Zbawiciela. Tylko dwoje starszych ludzi, Symeon i Anna, odkrywają tę wspaniałą nowość. Prowadzeni przez Ducha Świętego, rozpoznają w tym Dziecku spełnienie swego długiego oczekiwania. Tych dwoje kontempluje Boże światło, które przyszło, by oświecić świat, a sięgając ku przyszłości spojrzeniem proroków proklamują Mesjasza: "Światło na oświecenie pogan" (Łk2,32). Tych dwoje podeszłych wiekiem proroków zbiera w sobie całe Stare Przymierze, wyrażające radość ze spotkania Odkupiciela. Ujrzawszy Dziecię, Symeon i Anna zrozumieli, że On jest Oczekiwanym.

Ofiarowanie Jezusa w świątyni to wiele mówiący obraz całkowitego daru, jaki czynią ze swojego życia ci wszyscy mężczyźni i kobiety, którzy są powołani, by być obrazem Jezusa czystego, ubogiego i posłusznego (adhortacja postsynodalna Vita Consecrata, 1) w Kościele i w świecie, przez praktykę rad ewangelicznych. Z tego to względu Sługa Boży Jan Paweł II wybrał dzisiejszą uroczystość jako doroczne święto życia konsekrowanego.

Dlatego pragnę serdecznie powitać kardynała Joăo Braz de Aviz, którego ostatnio nominowałem Prefektem Kongregacji do spraw instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego, a także jego Sekretarza i współpracowników. Pozdrawiam także serdecznie wszystkich obecnych tutaj przełożonych zakonnych i wszystkie osoby konsekrowane.

Chciałbym podzielić się trzema krótkimi refleksjami na temat dzisiejszej uroczystości. Pierwsza: ewangeliczny obraz ofiarowania Jezusa w świątyni zawiera w sobie fundamentalny symbol światła - tego światła, które pochodzi od Chrystusa, rozlśniewa w Maryi i Józefie, w Symeonie i Annie, a poprzez nich oświeca wszystkich. Ojcowie Kościoła łączyli to światło z drogą ducha, drogą, którą wyraża życie konsekrowane w bardzo specyficzny sposób, jako "filokalię", umiłowanie Bożej Piękności, odbicie Bożej dobroci (por. VC 19). Światło Bożego piękna lśni na obliczu Chrystusa.

"Kościół kontempluje oblicze Chrystusa Przemienionego, by umacniać się w wierze, by uniknąć przerażenia obrazem Jego twarzy zniekształconej na krzyżu. (...) Kościół-Oblubienica jedynego Oblubieńca uczestniczy w Jego misterium i spowija się Jego światłem. To światło oświeca wszystkie dzieci Kościoła. (...) Powołani do życia konsekrowanego mają szczególne doświadczenie tego światła, którym lśni Słowo wcielone. Przez profesję rad ewangelicznych stają się znakiem proroctwa dla wspólnoty braci i dla świata" (por. VC 15).

Rzecz druga: scena z ewangelii ukazuje proroctwo - dar Ducha Świętego. Kontemplując Jezusa, Symeon i Anna przepowiadają Jego śmierć i zmartwychwstanie dla zbawienia wszystkich narodów, a także proklamują tę tajemnicę jako misterium powszechnego zbawienia.

Życie konsekrowane jest powołaniem, by nieść a sobie to prorockie świadectwo, w jego dwojakim aspekcie: kontemplacji i działania. Konsekrowani mężczyźni i kobiety z całą pewnością ukazują nadrzędność Boga i umiłowanie Ewangelii w praktyce swej drogi życia, proklamując je ubogim i najmniej znaczącym ludziom tej ziemi.

"Ze względu na tę Nadrzędność, nic nie może stanąć pomiędzy osobowym umiłowaniem Chrystusa a umiłowaniem człowieka ubogiego, w którym On żyje. (...) Prawdziwa misja prorocka rodzi się z Boga, z przyjaźni z Nim, z uważnego słuchania Słowa w różnych kolejach historii." (por VC 84)

W ten sposób życie konsekrowane w codziennym doświadczaniu dróg człowieczeństwa ukazuje Ewangelię, ukazuje Królestwo jako rzeczywistość obecną i działającą w ludzkim życiu.

I trzecia myśl: ewangeliczny obraz ofiarowania Jezusa w świątyni ukazuje mądrość Symeona i Anny, mądrość życia poświęconego całkowicie poszukiwaniu Bożego oblicza - Jego znaków, Jego woli; życia oddanego słuchaniu i proklamowaniu Jego Słowa. “Faciem tuam, Domine, requiram: ‘Szukam, Panie, Twojego oblicza’ (Ps 27 [26], 8 ).... Życie konsekrowane jest dla świata i dla Kościoła widzialnym znakiem tego poszukiwania oblicza Pana i dróg, które do Pana prowadzą (por. J 14,8 ). Zatem osoba konsekrowana jest świadkiem, pełni zadanie, które jest jednocześnie i radosne, i wymagające wielkiej pracy: zadanie pilnego poszukiwania woli Bożej" (por. Instrukcja Kongregacji do spraw instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego The Service of Authority and Obedience. Faciem tuam, Domine, requiram [2008], 1).

Drodzy bracia i siostry - obyście byli pilnymi słuchaczami Słowa. Cała mądrość życia pochodzi od Słowa Bożego! Obyście poszukiwali Słowa przez praktykę lectio divina. Życie konsekrowane “rodzi się ze słuchania Słowa Bożego i przyjęcia go jako reguły życia. Życie poświęcone naśladowaniu Chrystusa w Jego czystości, ubóstwie i posłuszeństwie staje się w ten sposób żywą egzegezą Słowa Bożego. Duch Święty, pod którego natchnieniem spisywano księgi Biblii, jest tym samym Duchem, który rozświeca Słowo Boże nowym światłem poprzez założycieli i założycielki zgromadzeń zakonnych. Każdy charyzmat i każda reguła wypływa ze Słowa i poszukuje dla niego ekspresji, otwierając w ten sposób nowe drogi życia chrześcijańskiego, drogi znaczone radykalizmem ewangelii." (por. adhortacja postsynodalna Verbum Domini, 83).

W dzisiejszych czasach, zwłaszcza żyjąc w bardziej rozwiniętych społeczeństwach, spotykamy się z krańcowym pluralizmem, z postępującą marginalizacją wiary w sferze publicznej i z relatywizmem dotykającym wartości fundamentalnych. Taka rzeczywistość wymaga, by nasze chrześcijańskie świadectwo było jasne i spójne, i byśmy tym solidniej i hojniej angażowali się w wysiłek nauczania.

Niech wasze działanie apostolskie, drodzy bracia i siostry, stanie się poświęceniem życia, które z niegasnącym entuzjazmem podąża droga Mądrości, drogą prawdy i piękna, "blasku prawdy". Obyście mądrością życia i wiarą w niewyczerpane możliwości prawdziwego nauczania prowadzili umysły i serca ludzi naszych czasów życiu dobremu, zgodnemu z ewangelią.

Myślę dziś szczególnie ciepło o wszystkich konsekrowanych mężczyznach i kobietach świata. Zawierzam ich świętej Dziewicy Maryi.

Maryjo, Matko Kościoła, zawierzam Ci wszystkie osoby konsekrowane, byś wypraszała im pełnię Bożego światła. Niech żyją wsłuchani w Słowo Boże. Niech w pokorze podążają śladami Jezusa, Twojego Syna a naszego Pana. Niech przyjmują przychodzącego do nich Ducha Świętego w codziennym rozradowaniu Magnificat, by Kościół wzrastał przez święte życie tych Twoich synów i córek, ubogacając się w miłości. Amen.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 18:30, 31 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 18:30, 31 Lip 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





POWOŁANIE W SŁUŻBIE WSPÓLNOTY KOŚCIOŁA
ORĘDZIE BENEDYKTA XVI
NA 48. ŚWIATOWY DZIEŃ MODLITW O POWOŁANIA

15 MAJA 2011 – IV NIEDZIELA WIELKANOCNA



Temat: Proponować powołania w Kościele lokalnym



Drodzy bracia i siostry!

48. Światowy Dzień Modlitw o Powołania, który będzie obchodzony 15 maja 2011 roku, w Czwartą Niedzielę Wielkanocną, stanowi zaproszenie do refleksji na temat: „Proponować powołania w Kościele lokalnym”. Siedemdziesiąt lat temu Ojciec Święty Pius XII ustanowił Papieskie Dzieło Powołań Kapłańskich. Następnie podobne instytucje, animowane przez duchownych i świeckich, utworzyli biskupi w wielu diecezjach. Była to odpowiedź na wezwanie Dobrego Pasterza, który „widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” i powiedział: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo!” (Mt 9, 36-38 ).

Sztuka promowania i wspierania powołań znajduje świetlany punkt odniesienia na kartach Ewangelii, na których Jezus wzywa swoich uczniów do pójścia za Nim oraz formuje ich z miłością i troską. Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Jezus powołał swoich najbliższych współpracowników do głoszenia Królestwa Bożego (por. Łk 10, 9). Przede wszystkim jest oczywiste, że pierwszym działaniem była modlitwa za nich: zanim Jezus ich powołał, spędził noc w samotności, na modlitwie i na wsłuchiwaniu się w wolę Ojca (por. Łk 6, 12), wznosząc się wewnętrznie ponad sprawy codzienne. Powołanie uczniów rodzi się właśnie z tej intymnej rozmowy Jezusa z Ojcem. Powołania do kapłaństwa i do życia konsekrowanego są najpierw owocem stałego kontaktu z Bogiem żyjącym oraz owocem nieustannej modlitwy, zanoszonej do „Pana żniwa” zarówno we wspólnotach parafialnych, jak i w rodzinach chrześcijańskich oraz ośrodkach powołaniowych.

Na początku swojej działalności publicznej Pan powołał niektórych rybaków, którzy trudzili się nad brzegami Jeziora Galilejskiego: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” (Mt 4, 19). Objawił im swoją zbawczą misję za pomocą licznych „znaków”, które wskazywały na Jego miłość do ludzi i na dar miłosierdzia ze strony Ojca. Formował ich słowem i życiem, aby byli gotowi do kontynuowania Jego dzieła zbawienia. Na końcu, “wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca” (J 13, 1), zawierzył im pamiątkę swojej śmierci i zmartwychwstania, a zanim został wzięty do Nieba, posłał ich na cały świat z poleceniem: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19).

Jest to propozycja wymagająca i fascynująca, jaką kieruje Jezus do tych, do których mówi: „Pójdź za mną!”: zaprasza ich do przyjaźni z Nim, do słuchania z bliska Jego słowa i do życia razem z Nim. Uczy ich całkowitego poświęcenia się Bogu i troski o rozwój Bożego Królestwa według praw Ewangelii: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24). Jezus zaprasza uczniów do tego, by wyzwolili się z ograniczeń ich woli, z ich idei samorealizacji, aby zanurzyli się w wolę kogoś innego, w wolę Boga i pozwolili się przez nią prowadzić. Pomaga im przeżywać braterstwo, które rodzi się z całkowitej dyspozycyjności wobec Boga (por. Mt 12, 49-50) i które staje się cechą wyróżniającą wspólnoty Jezusa: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35).

Również obecnie naśladowanie Chrystusa jest wymagające. Oznacza wpatrywanie się w Jezusa, poznawanie Go z bliska, wsłuchiwanie się w Jego Słowo i spotykanie się z Nim w sakramentach, dostosowywanie własnej woli do Jego woli. To prawdziwa szkoła formacji dla wszystkich, którzy przygotowują się do posługi kapłańskiej czy do życia konsekrowanego, pod kierunkiem właściwych władz kościelnych. Pan nie przestaje powoływać – w każdej fazie życia – do włączenia się w Jego misję i do służenia Kościołowi poprzez święcenia kapłańskie i życie konsekrowane, a Kościół „winien chronić ten dar, cenić go i miłować. Kościół ponosi odpowiedzialność za narodziny i dojrzewanie powołań kapłańskich” (Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Pastores dabo vobis, 41). Zwłaszcza obecnie, gdy głos Pana zdaje się być zagłuszany przez „inne głosy”, a propozycja, by pójść za Nim i ofiarować Mu swoje życie może wydawać się zbyt trudna, każda wspólnota chrześcijańska i każdy wierzący powinni podjąć świadomie zadanie wspierania powołań. Jest ważne, by dodawać odwagi i wspierać tych, którzy przejawiają jasne znaki powołania do kapłaństwa czy do życia zakonnego, aby czuli wsparcie całej wspólnoty w powiedzeniu „tak” Bogu i Kościołowi. Osobiście pragnę dodać im odwagi, jak to uczyniłem wobec tych, którzy zdecydowali się wstąpić do seminarium duchownego i do których napisałem: „Dobrze zrobiliście. Ludzie zawsze będą bowiem potrzebowali Boga, również w epoce dominacji techniki nad światem i globalizacji: Boga, który objawił się nam w Jezusie Chrystusie i gromadzi nas w Kościele powszechnym, abyśmy z Nim i za Jego pośrednictwem uczyli się prawdziwego życia, byśmy przypominali i stosowali kryteria prawdziwego człowieczeństwa” (List do Seminarzystów, 18 października 2010).

Trzeba, aby każdy Kościół lokalny stawał się coraz bardziej wrażliwy i uważny w odniesieniu do duszpasterstwa powołań, wychowując na różnych szczeblach: w rodzinach, parafiach, stowarzyszeniach, a zwłaszcza młodych, chłopców i dziewczęta – jak to czynił Jezus ze swoimi uczniami – do wzrastania w prawdziwej i serdecznej przyjaźni z Panem, umacnianej poprzez modlitwę osobistą i liturgiczną. Kościół lokalny ma uczyć uważnego i owocnego słuchania Słowa Bożego poprzez pogłębianą znajomość Pisma Świętego oraz ukazywać, że pełnienie woli Boga nie unicestwia ani nie niszczy osoby, lecz pozwala jej odkryć najgłębszą prawdę o niej samej, jak też kierowania się bezinteresownością i braterstwem w kontaktach z innymi ludźmi, bo jedynie otwierając się na miłość Boga można odnaleźć prawdziwą radość i pełną realizację własnych aspiracji. „Proponować powołania w Kościele lokalnym” to znaczy mieć odwagę, by wskazywać – za pośrednictwem uważnego i adekwatnego duszpasterstwa powołań – tę właśnie trudną drogę naśladowania Chrystusa, która posiada głęboki sens i może zaangażować całe życie człowieka.

Zwracam się szczególnie do was, drodzy Współbracia w biskupstwie. Aby nadać waszej posłudze zbawienia w Chrystusie trwałość i rozmach, ważne jest, abyście „jak najusilniej popierali powołania kapłańskie i zakonne, otaczając szczególną troską powołania misyjne” (Sobór Vat. II, Dekret Christus Dominus, 15). Pan potrzebuje waszej współpracy, aby Jego wezwanie dotarło do serc tych, których wybrał. Troszczcie się o właściwy dobór animatorów diecezjalnych ośrodków powołań, gdyż takie ośrodki są cennym narzędziem do promowania i organizowania duszpasterstwa powołań oraz modlitwy, która je wspiera i gwarantuje skuteczność. Pragnę wam też przypomnieć, drodzy Współbracia Biskupi, o trosce Kościoła o właściwe rozmieszczenie kapłanów w świecie. Wasze wsparcie dla diecezji, w których jest mało powołań, staje się Bożym błogosławieństwem dla waszych wspólnot, a dla wiernych jest świadectwem posługi kapłańskiej, która szczodrze otwiera się na potrzeby całego Kościoła.

Sobór Watykański II przypomniał wprost, że „obowiązek budzenia powołań odnosi się do całej wspólnoty chrześcijańskiej; powinna go ona realizować przede wszystkim przez w pełni chrześcijańskie życie” (Dekret Optatam totius, 2). Pragnę więc skierować szczególne, braterskie pozdrowienie oraz słowa zachęty do wszystkich, którzy na różne sposoby współpracują w parafiach z kapłanami. Zwracam się przede wszystkim do tych, którzy mogą wnieść własny wkład w duszpasterstwo powołań: do kapłanów, rodzin, katechetów, animatorów. Kapłanom polecam, by byli zdolni do dawania świadectwa jedności z Biskupem i ze współbraćmi w kapłaństwie, aby tworzyli właściwe środowisko dla rodzących się powołań kapłańskich. Rodziny niech będą „ożywione duchem wiary, miłości i pobożności” (tamże), zdolne do pomagania synom i córkom w wielkodusznym przyjęciu powołania do kapłaństwa czy życia konsekrowanego. Katecheci i animatorzy w stowarzyszeniach katolickich i w ruchach kościelnych, świadomi własnej misji wychowawczej, niech starają się „tak wpłynąć na powierzonych sobie młodych ludzi, aby ci mogli podjąć Boże powołanie i chętnie pójść za nim” (tamże).

Drodzy bracia i siostry, wasze zaangażowanie w promocję i troskę o powołania osiąga pełnię znaczenia i duszpasterską skuteczność wtedy, gdy dokonuje się w jedności Kościoła i gdy jest ukierunkowane na służbę komunii. Właśnie dlatego każdy przejaw życia wspólnoty kościelnej – katecheza, spotkania formacyjne, modlitwa liturgiczna, pielgrzymki do sanktuariów – to cenna okazja do tego, by wzbudzać w ludzie Bożym, a zwłaszcza w dzieciach i młodzieży, poczucie przynależności do Kościoła oraz poczucie odpowiedzialności za odpowiedź na otrzymane powołanie do kapłaństwa czy życia konsekrowanego, daną w sposób świadomy i wolny.

Zdolność do troski o powołania jest charakterystycznym znakiem żywotności Kościoła lokalnego. Wzywajmy w sposób ufny i wytrwały pomocy Dziewicy Maryi, aby na wzór Jej przyjęcia Bożego planu zbawienia oraz mocą Jej wstawiennictwa rozszerzała się w każdej wspólnocie gotowość do powiedzenia „tak” Panu, który powołuje ciągle nowych robotników na swoje żniwo. Z tym życzeniem z serca udzielam wszystkim mojego Apostolskiego Błogosławieństwa.

Watykan, 15 listopada 2010


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 18:31, 31 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 19:28, 21 Sie 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





BENEDYKT XVI DO MŁODYCH ZAKONNIC

Światowe Dni Młodych, Madryt, 19 sierpnia 2011

Drogie młode siostry zakonne,

Podczas Światowych Dni Młodzieży, które obchodzimy w Madrycie, sprawia mi wielką radość możność spotkania się z wami, które poświęciłyście swą młodość Panu i dziękuję za miłe pozdrowienie, które do mnie skierowałyście. Cenię fakt, że Jego Eminencja Kardynał Arcybiskup Madrytu przewidział to spotkanie w miejscu tak wymownym, jakim jest klasztor św. Wawrzyńca w Eskurialu. Jeśli w jego sławnej bibliotece przechowywane są ważne wydania Pisma Świętego i reguł monastycznych różnych rodzin zakonnych, to wasze życie w wierności otrzymanemu powołaniu jest również cennym sposobem przechowywania Słowa Pana, które rozbrzmiewa we właściwych wam formach duchowości.

Drogie siostry, każdy charyzmat jest słowem ewangelicznym, które Duch Święty przypomina swojemu Kościołowi (por. J 14,26). Nie na darmo życie konsekrowane „rodzi się ze słuchania słowa Bożego i przyjmuje Ewangelię jako swoją normę życia. Życie, będące naśladowaniem Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego, staje się w ten sposób «żywą egzegezą słowa Bożego». (...) Z niego wziął początek każdy charyzmat, a każda Reguła chce być tego wyrazem, dając początek formom życia chrześcijańskiego, które cechuje ewangeliczny radykalizm” (adhort. Verbum Domini 83).

Radykalizm ewangeliczny jest trwaniem „w zapuszczeniu korzeni (...) i umacnianiu się w wierze” (por. Kol 2,7), co w odniesieniu do życia konsekrowanego oznacza kroczenie ku korzeniom miłowania Jezusa Chrystusa sercem niepodzielonym, bez stawiania czegokolwiek ponad taką miłość (por. św. Benedykt, Reguła, IV, 21), oblubieńczą przynależnością, tak jak przeżywali to święci w stylu Róży z Limy i Rafała Arnaiza – młodych patronów tego Światowego Dnia Młodzieży. Osobiste spotkanie z Chrystusem, którym karmi się wasza konsekracja, winno być świadectwem z całą mocą przemieniającą w waszym życiu; i ma dzisiaj szczególne znaczenie, gdy „zauważamy proces pewnego rodzaju «zniknięcia Boga», pewnej amnezji, jeśli nie zupełnego odrzucenia Chrześcijaństwa i wyparcia się skarbu otrzymanej wiary, z ryzykiem utraty najgłębszej własnej tożsamości” (Orędzie na XXVI Światowy dzień Młodzieży 2011, 1). W obliczu relatywizmu i przeciętności wyłania się potrzeba owego radykalizmu, którego świadkiem jest konsekracja jako przynależność do Boga w najwyższym stopniu umiłowanego.

Ów ewangeliczny radykalizm życia konsekrowanego wyraża się w synowskiej wspólnocie z Kościołem, będącym ogniskiem domowym dzieci Bożych, zbudowanym przez Chrystusa. We wspólnocie z pasterzami, którzy w imieniu Pana głoszą depozyt wiary, otrzymany za pośrednictwem apostołów, Urzędu Nauczycielskiego Kościoła i tradycji chrześcijańskiej. We wspólnocie z waszą rodziną zakonną, strzegąc z wdzięcznością jej prawdziwego dziedzictwa duchowego i doceniając również inne charyzmaty. We wspólnocie z innymi członkami Kościoła, jak świeccy, wezwani do świadczenia, wychodząc od własnego, specyficznego powołania, o tej samej Ewangelii Pana.

I wreszcie radykalizm ewangeliczny wyraża się w posłannictwie, jakie Bóg zechciał wam powierzyć. Począwszy od życia kontemplacyjnego, które przyjmuje w swych klasztorach Słowo Pana w wymownym milczeniu i wielbi Jego piękno w samotności zamieszkanej przez Niego, aż po różne drogi życia apostolskiego, w bruzdach, w których dojrzewa nasienie ewangeliczne, w wychowywaniu dzieci i młodzieży, w opiece nad chorymi i starcami, w towarzyszeniu rodzinom, w angażowaniu się na rzecz życia, w świadczeniu o prawdzie, w głoszeniu pokoju i miłości, w zaangażowaniu misyjnym i w nową ewangelizację i na tak wielu polach apostolstwa kościelnego.

Drogie siostry, to jest świadectwo świętości, do której wzywa was Bóg, byście kroczyły w bliskości i bez żadnych warunków za Jezusem Chrystusem w konsekracji, we wspólnocie i w misji. Kościół potrzebuje waszej młodzieńczej wierności, zakorzenionej i zbudowanej w Chrystusie. Dziękuję za wasze wielkoduszne, całkowite i wieczyste „tak” na wezwanie Umiłowanego. Modlę się, aby Maryja Panna wspierała i towarzyszyła waszej konsekrowanej młodości, wraz z żywym pragnieniem, aby Ona wyjaśniała, dodawała odwagi i oświecała wszystkich młodych.

Z tymi uczuciami proszę Boga, aby wynagrodził obficie wielkoduszny wkład życia konsekrowanego do tego Światowego Dnia Młodzieży i w Jego Imieniu błogosławię wam z całego serca. Dziękuję.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 19:31, 21 Sie 2011
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





BENEDYKT XVI
Eucharystia z udziałem seminarzystów
Światowe Dni Młodych, Madryt
(Katedra S. María la Real de la Almudena - sobota, 20 sierpnia 2011)



Eminencjo, kardynale arcybiskupie Madrytu,
Czcigodni Bracia w biskupstwie,
Drodzy kapłani i zakonnicy, rektorzy i wykładowcy,
Drodzy seminarzyści,
Przyjaciele,

Bardzo się cieszę, że jest mi dane celebrować Mszę św. z wami wszystkimi, którzy pragniecie być kapłanami Chrystusa, aby służyć Kościołowi i ludziom. Jestem wam wdzięczny za uprzejme słowa powitania, którymi mnie przyjęliście. Ten kościół katedralny Santa Maria la Real de la Almudena jest dziś jakby ogromnym Wieczernikiem, gdzie Pan Jezus celebruje swą Paschę z tymi, którzy pragną pewnego dnia przewodniczyć w Jego Imieniu tajemnicom zbawienia. Widząc was zdaję sobie jeszcze raz sprawę, że Chrystus nieustannie powołuje młodych uczniów, aby ich uczynić swoimi apostołami, aby trwała misja Kościoła i dar Ewangelii dla świata. Jako klerycy jesteście na drodze do świętego celu: być tymi, którzy przedłużają misję, jaką Chrystus otrzymał od Ojca. Powołani przez Niego, poszliście za Jego głosem i pociągnięci Jego spojrzeniem miłości, dążycie drogą świętej posługi. Kierujecie wasz wzrok ku Niemu, który poprzez swoje wcielenie, jest najwyższym objawicielem Boga światu a poprzez swoje zmartwychwstanie jest tym, który wiernie wypełnia swoją obietnicę. Dziękujcie Mu za ten akt szczególnej miłości wobec każdego z was.

Usłyszane przez nas pierwsze czytanie wskazuje nam na Chrystusa jako nowego i ostatecznego kapłana, który ze swego istnienia uczynił całkowitą ofiarę. Antyfonę Psalmu można w pełni zastosować do Niego, kiedy wkraczając w świat, zwracając się do swego Ojca, powiedział: „Oto przychodzę; Jest moją radością, czynić Twoją wolę” (por. Ps 40 (39) 8-9). Starał się, aby podobać się Mu we wszystkim: w słowie i czynie, przemierzając drogi lub przyjmując grzeszników. Jego życie było służbą, a jego oddanie się nieustannym wstawiennictwem, stając w imieniu wszystkich przed Ojcem jako Pierworodny pośród wielu braci. Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że taką ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy zostali powołani do udziału w Jego synostwie (por. 10,14).

Eucharystia, o której ustanowieniu mówi nam dopiero co proklamowana Ewangelia (por. Łk 22:14-20), jest realnym wyrazem takiego bezwarunkowego daru Jezusa dla wszystkich, nawet tych, którzy go zdradzali. Jest to ofiara Jego Ciała i Jego Krwi dla życia ludzi i na odpuszczenie grzechów. Krew, znak życia została nam dana przez Boga jako przymierze, abyśmy mogli wnieść moc Jego życia tam, gdzie panuje śmierć z powodu naszego grzechu, i w ten sposób go zniszczyć. Łamane Ciało i przelana Krew Chrystusa, to znaczy Jego ofiarowana wolność, poprzez znaki eucharystyczne przemieniły się w nowe źródło odkupionej ludzkiej wolności. W Nim mamy obietnicę definitywnego odkupienia i niezawodną nadzieję dóbr przyszłych. Przez Chrystusa, wiemy, że nie jesteśmy wędrowcami ku otchłani, ku ciszy nicości lub śmierci, ale jesteśmy pielgrzymami do ziemi obiecanej, ku Niemu, który jest naszym celem, a także naszym początkiem.

Drodzy przyjaciele, przygotowujcie się, by być apostołami z Chrystusem i tak jak Chrystus, by być towarzyszami drogi i sługami ludzi.

Jak przeżywać te lata przygotowań? Powinny to być przede wszystkim lata ciszy wewnętrznej, nieustannej modlitwy, pilnego studium i roztropnego włączania się w działania i struktury duszpasterskie Kościoła. Jest on wspólnotą i instytucją, rodziną i misją, stworzony przez Chrystusa za pośrednictwem Ducha Świętego, a jednocześnie dziełem nas, którzy go tworzymy, z naszą świętością i naszymi grzechami. Tak chciał Bóg, który nie gardzi biednymi i grzesznikami, aby ich czynić swoimi przyjaciółmi i narzędziami zbawienia rodzaju ludzkiego. Świętość Kościoła jest przede wszystkim obiektywną świętością osoby samego Chrystusa, Jego Ewangelii i sakramentów, świętość tej mocy z wysoka, która go ożywia i popycha. Musimy być świętymi, aby nie tworzyć sprzeczności między znakiem, jakim jesteśmy, a rzeczywistością, którą pragniemy oznaczać.

Dobrze przemyślcie tę tajemnicę Kościoła, przeżywając lata waszej formacji z głęboką radością, w postawie gotowości, z rzeźwym osądem i w radykalnej wierności Ewangelii, jak również z pełnym miłości odniesieniem do czasu i osób, wśród których żyjecie. Nikt nie wybiera kontekstu, ani tych, do których skierowana będzie jego misja. Każda epoka ma swoje problemy, ale Bóg w każdym czasie daje stosowną łaskę, aby je przyjąć i przezwyciężyć z miłością i realizmem. Dlatego kapłan w każdych okolicznościach, w których się znajdzie, niezależnie od tego, jak byłyby trudne, powinien przynosić owoce dobrych dzieł w każdym wymiarze, zachowując w swoim sercu nieustannie żywe słowa z dnia swych święceń – te, w których zachęcano go, by upodabniał swoje życie do tajemnicy krzyża Pańskiego.

Drodzy seminarzyści, upodobnić się do Chrystusa oznacza coraz pełniejsze utożsamianie się z Tym, który dla nas stał się sługą, kapłanem i ofiarą. Upodobnienie się do Niego jest w rzeczywistości zadaniem, dla którego każdy kapłan musi poświęcić całe życie. Wiemy już, że zadanie to nas przekracza i nie możemy wypełnić go do końca, jednak, jak mówi święty Paweł, pędzimy ku mecie, mając nadzieję, że ją osiągniemy (por. Flp od 3,12 -14).

Jednakże Chrystus, Najwyższy Kapłan, jest także Dobrym Pasterzem, który strzeże swoich owiec, aż do oddania za nie swego życia (por. J 10,11). Aby również w tym naśladować naszego Pana, wasze serce musi dojrzewać w seminarium, pozostają całkowicie do dyspozycji Mistrza. Taka dyspozycyjność, która jest darem Ducha Świętego, jest tym co inspiruje decyzję, by żyć w celibacie dla Królestwa niebieskiego, w oderwaniu od dóbr ziemskich, w surowości życia i szczerym posłuszeństwie bez obłudy.

Proście Go więc, aby pozwolił wam naśladować Go w Jego miłości aż do końca wobec wszystkich, nie wyłączając dalekich i grzeszników, aby z waszą pomocą, nawrócili się i powrócili na właściwą drogę. Proście Go, aby nauczył was być bardzo blisko chorych i ubogich, z prostotą i wielkodusznością. Stawiajcie czoło temu wyzwaniu bez kompleksów czy przeciętności, lecz jako znaczący sposób realizowania życia ludzkiego w bezinteresowności i służbie, jako świadkowie Boga, który stał się człowiekiem, orędownicy niezwykle wzniosłej godności osoby ludzkiej, a w konsekwencji jej bezwarunkowi obrońcy. Wspierani Jego miłością, nie dajcie się zastraszyć przez środowisko, w którym usiłuje się wykluczyć Boga i w którym władza, posiadanie lub przyjemność często są głównymi kryteriami, jakimi rządzi się egzystencja. Może się zdarzyć, że będą wami gardzić, jak chce się czynić z tymi, którzy przypominają o najwyższych celach lub demaskują bożki, przed którym wielu dziś się kłania. Stanie się wówczas, że życie głęboko zakorzenione w Chrystusie okaże się prawdziwą nowością, silnie przyciągając tych, którzy naprawdę szukają Boga, prawdy i sprawiedliwości.

Zachęcani przez waszych formatorów, otwórzcie waszą duszę na światło Pana, by zobaczyć, czy ta droga, wymagająca odwagi i autentyczności, jest waszą, dochodząc do kapłaństwa jedynie wtedy, gdy będziecie głęboko przekonani, że Bóg was wzywa, abyście byli jego szafarzami, i nieugięcie zdecydowani, aby je wypełniać będąc posłusznymi poleceniom Kościoła.

Z tym zaufaniem uczcie się od Tego, który określił siebie jako cichy i pokornego serca, porzucania dla Niego wszelkich ludzkich pragnień, abyście nie szukali siebie, ale poprzez waszą postawę byli zbudowaniem dla waszych braci, jak to uczynił święty patron hiszpańskiego duchowieństwa diecezjalnego, św. Jana z Avila. Ożywieni jego przykładem kierujcie się zwłaszcza ku Maryi Dziewicy, Matce Kapłanów. Ona będzie umiała kształtować waszą duszę według wzoru Chrystusa, swego Bożego Syna i zawsze będzie was uczyć jak strzec dóbr, które On nabył na Kalwarii dla zbawienia świata. Amen.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:47, 22 Sty 2012
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





ŻYCIE KONSEKROWANE W KOŚCIELE NASZYM DOMU

List biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego

2 lutego 2012 r.



Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!

Jak w każde święto Ofiarowania Pańskiego, tak i dziś kierujemy do Was słowo pasterskie w związku z przeżywanym Dniem Życia Konsekrowanego. Chcemy, aby nasze słowa dotarły do każdej i każdego z Was, bo choć życie konsekrowane nie jest drogą wspólną dla wszystkich chrześcijan, to stanowi ono szczególną formę życia chrześcijańskiego. Bez niego Kościół nie byłby w pełni sobą, a radykalizm powołania chrześcijańskiego nie byłby w pełni widoczny. Również dziś Pan Bóg ożywia swój Kościół, obdarzając go wciąż nowymi osobami, które z zapałem i gorliwością wchodzą na drogę rad ewangelicznych. Należą do nich siostry i bracia z zakonów oraz zgromadzeń kontemplacyjnych i czynnych, członkinie i członkowie instytutów świeckich, jak również osoby konsekrowane należące do stanu dziewic i stanu wdów.

Pomimo ludzkiej kruchości i potykania się o własne grzechy oraz mimo piętrzących się zewnętrznych trudności i problemów, po tej drodze wciąż ufnie kroczy tysiące kobiet i mężczyzn. Naszym pasterskim słowem chcemy wesprzeć ich w tej wędrówce i prosić, by nie ulegali pokusie zniechęcenia ani sobą, ani światem, lecz aby całkowicie zawierzyli Temu, który ich powołał. Chcemy, wspólnie z Wami, Bracia i Siostry, ucieszyć się świadectwem ich życia konsekrowanego w Kościele, podziękować za wszelkie dobro, jakie – dzięki modlitwie i apostolskiej pracy – dokonuje się w Kościele oraz prosić wszystkich o gorącą modlitwę w ich intencji. Chcemy wreszcie, by nasze słowa dodały odwagi wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy, przynagleni palącym pragnieniem bliskości Chrystusa, szczerze szukają najgłębszego sensu swojego życia i czują się pociągani ku większej doskonałości. Jeśli dotychczasowe życie chrześcijańskie nie daje im pełnej satysfakcji, a serce wciąż jest niespokojne, pragnąc czegoś więcej, to niech wiedzą, że ów niepokój jest najprawdopodobniej wewnętrznym głosem samego Chrystusa. To On, patrząc na nich z miłością, zaprasza do szczególnej bliskości z sobą. Niech więc nie lękają się słysząc słowa Jego wezwania, ale ufnie odpowiedzą na głos powołania i pójdą za Nim dokądkolwiek ich poprowadzi.

Wspierajmy życie konsekrowane

Drodzy Bracia i Siostry, piszemy do Was w ten szczególny dzień również dlatego, że życie konsekrowane i troska o jego rozwój są sprawą całego Kościoła. Jeśli chcemy, by kolejne kobiety i kolejni mężczyźni wielkodusznie i całkowicie powierzali się Panu Bogu i tylko w Nim składali całą swoją ufność, to – jako chrześcijanie – nie możemy ani ich samych, ani ich powołania zostawić bez modlitewnego, duchowego i materialnego wsparcia. Hasło obecnego roku duszpasterskiego przypomina nam, że Kościół jest naszym wspólnym domem. Wiemy, że nie ma domu bez współodpowiedzialności, bez wzajemnego wsparcia i pomocy wszystkich członków rodziny. Jak każde powołanie, również powołanie do życia całkowicie poświęconego Bogu w zakonach i zgromadzeniach, w instytutach świeckich czy w indywidualnych formach życia konsekrowanego, wyrasta głównie z atmosfery domowego ciepła i rodzinnego wsparcia. Nikt nikogo nie może wyręczyć w przeżywaniu własnego powołania, ale pomoc i dobry przykład innych są w tym względzie nieocenione. Nie inaczej jest też z powołaniem do życia konsekrowanego. Wyrasta ono zarówno w atmosferze domu rodzinnego, jak i w domu, którym jest Kościół. Kształtuje się więc dzięki przykładowi tych, którzy ten Kościół tworzą i dojrzewa dzięki gorącej modlitwie tych, którzy nie mogąc podejmować wielkich działań apostolskich, otulają Kościół ciepłym płaszczem modlitwy i serdeczności.

Odnajdźmy siebie w scenie Ofiarowania

Fragment Ewangelii według św. Łukasza, odczytany w dzisiejszej liturgii, ukazuje nam scenę ofiarowania Jezusa w jerozolimskiej świątyni. Przez pryzmat tego wydarzenia możemy spojrzeć również na powołanie i życie konsekrowane.

W centrum uwagi znajduje się sam Pan Jezus. Ofiarowujący się Bogu, przez ręce Maryi i Józefa, wyraża najgłębszą istotę i jest doskonałym wzorem każdego powołania do życia radami ewangelicznymi. Wszyscy wstępujący na drogę życia konsekrowanego chcą naśladować Chrystusa i Jego całkowite oddanie się Bogu. Zachwyca ich bowiem miłość i wolność do jakiej uzdalnia bezgraniczne powierzenie się Bogu. Jak bardzo potrzeba nam osób, które zafascynują się Chrystusem do tego stopnia, że wobec perspektywy bliskości z Nim wszystko inne stanie się mało ważne!

W tej scenie obecni są również Rodzice. Para młodych małżonków przynosi do świątyni pierworodne Dziecko, aby ofiarować Je Bogu. Chociaż kochają Je najgoręcej jak potrafią, wiedzą, że nie należy Ono tylko do nich, lecz jest darem Boga. Jak bardzo potrzeba nam dzisiaj takich rodziców, którzy - obdarzając swe dzieci czułą miłością - mają świadomość, że nie są one jedynie ich własnością, ale przede wszystkim należą do Boga. Jak bardzo potrzeba takich rodziców, którzy – będąc wierni miłości rodzicielskiej i pragnąc dobra dla swoich dzieci – uczą je ofiarować swoje życie dla Boga i dla drugich, nawet jeśli pociąga to za sobą trudności i wyrzeczenia. Choć niekiedy sami rodzice mogą doświadczać bólu rozłąki, to jednak Boża miłość i opatrzność może być dla nich źródłem pokoju i radości.

W scenie ofiarowania jest obecny również prorok Symeon i podeszła w latach wdowa, prorokini Anna. Choć oboje są boleśnie doświadczeni przez życie – czy to starością, czy wdowieństwem – nie zamykają się we własnym cierpieniu, nie gorzknieją w ciągłym narzekaniu, ale zadomowieni w świątyni, nie rozstają się z nią, „służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” (por. Łk 2,37). Jakże bardzo potrzeba nam dziś takiej wiernej i niewzruszonej modlitwy cierpiących i starszych zanoszonej w intencji osób konsekrowanych. Ileż to powołań kapłańskich i zakonnych wymodliły nasze babcie i dziadkowie! Jak wiele z tych powołań zawdzięczamy ofierze osób chorych i cierpiących!

Taki jest kontekst i tło sceny Ofiarowania Pańskiego. Taki jest też zazwyczaj kontekst i tło powołania do życia konsekrowanego. Oczywiście nie są to warunki absolutnie konieczne do tego, aby takie powołanie mogło zaistnieć. Pan Bóg jest całkowicie wolny i skoro „nawet z kamieni może wzbudzić synów Abrahama” (por. Mt 3,9), to również łaską powołania do życia konsekrowanego może obdarzyć każdego. Tło ewangelicznej sceny ofiarowania Pana Jezusa uświadamia nam wszystkim, że choć łaska powołania jest niezależna od jakichkolwiek ludzkich wysiłków, to jednak zawsze i wszędzie, bez względu na nasze miejsce i funkcję w Kościele, możemy i powinniśmy z nią współpracować.

Nie bójmy się ofiarować siebie!

Scena ofiarowania kończy się zdaniem: „Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (por. Łk 2,40). Każdy człowiek – również Pan Jezus – dojrzewa, ofiarując siebie, oddając siebie dla innych. Z drugiej jednak strony wiemy, że tylko dojrzałą osobę stać na całkowity dar z siebie. Życie konsekrowane nie jest dla osób idealnych i bezgrzesznych, ale też nie jest dla samolubnych pięknoduchów i skoncentrowanych na sobie egoistów. Życie konsekrowane jest dla ludzi kruchych, ale odważnych, czyli takich, którzy świadomi własnej niedojrzałości, chcą się dojrzałości uczyć, odważnie dając siebie Panu Bogu i innym. Kościół, który jest naszym domem budują ci, którzy są twórczy w swoim powołaniu, są w stanie zapomnieć o sobie, są zdolni poświęcić swe życie i z radością ofiarować je innym. Motywem odpowiedzi na Boże wezwanie nie jest poczucie obowiązku, poczucie niegodności czy winy, ale pragnienie, które rozpala serca powołanych. Być powołanym do życia konsekrowanego, to znaczy mieć serce rozpalone ogniem darmowej i niezasłużonej Bożej miłości.

Drodzy Bracia i Siostry, jeśli serce kogoś z Was goreje, niech tego ognia nie tłumi, ale niech z żarem w sercu naśladuje Chrystusa w Jego całkowitym oddaniu się Bogu oraz pokornej i ofiarnej miłości wobec ludzi, niech ufnie wkroczy na drogę życia konsekrowanego.

Z wdzięcznością za dar życia konsekrowanego w Kościele, polecamy Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce wszystkie osoby konsekrowane w kraju, a także poza jego granicami, posługujące wśród Polonii, na misjach czy w bratnich Kościołach i raz jeszcze prosimy o gorącą modlitwę w ich intencji. Wszystkim też z serca błogosławimy.



Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 356. Zebraniu Planarnym Konferencji Episkopatu Polski w Przemyślu, w dniach 14-16 października 2011 r.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
mądre teksty mądrych ludzi
Forum Vitam curare Strona Główna -> Powołania
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 5 z 5  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin