Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo -> na co dzień Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Nie 21:18, 25 Paź 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Też o tym myślałam. Nie jestem do końca pewna, czy ma sens robienie takiego "dwugłosu" w Bogu, który jeszcze w Starym Testamencie powiedział wyraźnie, że nie chce śmierci grzesznika... Poza tym u Niego sprawiedliwość nie przeczy miłosierdziu, a miłosierdzie nie neguje sprawiedliwości. A tutaj ten dialog wybitnie hm opozycyjny jest. Jeden napada, drugi broni.

Poza tym od czasu, kiedy sprawiedliwość zebrał za nas Chrystus, chyba nie można mówić, że Bóg (nawet w swej sprawiedliwości) do nas, że o nas mówi: "wytnij, wywal, wyrzuć, ZABIJ!"

???


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 23:12, 19 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze opowiadanie, jak to było z urodzeniem się Jana Chrzciciela (Łk 1,5-25). Zastanawia mnie jedna rzecz: że żaden anioł nie gadał z Elżbietą. Ona została "poza" sytuacją, normalnie. A jak o tym pomyśleć, no to tragedia. Mąż wraca ze świątyni niemy, może coś tam próbuje opowiadać, pisać - ciekawe czy Elżbieta umiała czytać w ogóle? A jeśli nie, jak się dogadywali? Jak na migi miał Zachariasz pokazać, co się stało? A jeśli ona myślała, że ma już do końca życia męża-kalekę? Do tego ni z tego ni z owego nachodzi "dziadka" na łóżko Smile , potem ciąża - nawet jeśli radość, to i wielkie zdumienie, może szok, może problemy fizjologiczne - przecież ona nie z radości się schowała na 5 miesięcy!
Dlaczego Bóg niczego nie wytłumaczył Elżbiecie?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 15:17, 21 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Qrcze, no naszło mnie na to Nawiedzenie. Nie nie, Kropka, wizytką nie zostanę, w każdym razie nie w tym roku. Razz

Myślę nad Elżbietą, mat... No właśnie, wcale _nie_ matką Jana Chrzciciela przede wszystkim. Ani nie przede wszystkim żoną Zachariasza. Bo Elżbieta jest przede wszystkim Elżbietą. Kobietą z rodu Aarona, której Bóg chciał nie po to, żeby była czyjąkolwiek żoną czy matką, tylko żeby była sobą.

Krótko pisząc, gdyby nie był przewidziany Jan Chrzciciel, Elżbieta i tak miałaby rację bytu.

Szczególnie w takich hm ewidentnych przypadkach realizowania się planu Bożego ciężko to zauważyć, ale tak jest - Bóg nie potrzebował Elżbiety jako materiału genetycznego, ruchomego inkubatora Razz czy wychowawczyni etapu żłobkowo-przedszkolnego - a tak by było, gdyby _przede wszystkim_ chodziło o Jasiulka.

Tymczasem w równym stopniu chodzi i o Jasiulka, i o Elżbietę. Dlatego to wszystko, co w jej życiu się dzieje, przede wszystkim jest ważne i dobre dla _niej_, dla _niej_ wybrane... zaczynając od szacownej rodziny, przez małżeństwo wcale nie z byle kim, bardzo prawdopodobne przy bezpłodności problemy małżeńskie i hm ogólnospołeczne, aż po te najsławniejsze wydarzenia, kiedy już bodaj że chciała tylko umierać...

Bo gdyby hipotetycznie swego czasu Ela powiedziała Zachariaszowi "nie" - pół Biblii stanęłoby na głowie, ale przecież Bóg nie kochałby jej mniej? I bylaby dla Niego ciągle tą jedyną istniejacą w historii Elżbietą, dla której (nie przez którą) w ogóle odbywało się całe to "odkupieńcze zamieszanie"? Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 12:37, 28 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiaj, tak zwanych świętych Młodzianków Smile (lol, jaka nazwa): Mt 2,13-18

Kurcze, podziwiam to chrześcijaństwo. Ono mi się (mi - katolikowi od kołyski) nieustannie wymyka. Jak mi się zaczyna wydawać, że chyba wiem, o co chodzi, to od razu dostaję w zęby następnym Wielkim Zdumieniem takim, że mi szczęka spada.

I co się dziwić światu, że nic nie rozumie. I co się dziwić, że Apostołowie zdumieni byli, że Pan im (a nie światu) pod koniec, jak by nie patrzeć, znajomości, chce się objawiać.

Ad rem. Czasem mi się wydaje, że ja też, dokładnie tak jak "świat", chciałabym widzieć w Kościele (i w chrześcijaństwie, i w Bogu - bo te trzy są dla mnie równoznaczne) skrzyżowanie instytucji charytatywnej z firmą ubezpieczeniową na szczęśliwe życie i wieczność. Smile A jak Bóg protestuje, to ja podnoszę wielkie larum. W dodatku z miną skrzywdzonej niewinności.

Dziś, przy okazji iluś tam tych dzieciaków do lat dwóch wytłuczonych w Betlejem i okolicach, znowu się okazuje, że Bóg ma kompletnie inną perspektywę oglądania rzeczywistości niż ja. I że w tym wszystkim najważniejszy jest On. Wcale nie człowiek. Chrześcijaństwo nie jest humanitarne - jakkolwiek mogę protestować, chrześcijaństwo jest teocentryczne poza i ponad granice humanitaryzmu.

Dlatego giną wszyscy chłopcy do lat dwóch (qrcze, czy dziewczynkami to ktoś się w ogóle kiedykolwiek w historii przejmował? [/feministyczny wtręt na marginesie], dlatego uboga wdowa _oddała_ ostatnie dwa pieniążki, a nie podeszła do Jezusa po zapomogę, dlatego lepiej było wylać olejek Jemu na nogi niż wyżywić połowę żebraków Jerozolimy.

I świat tego nigdy nie zrozumie. A ja?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 16:28, 02 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze czytania: 1 J 2,22-28; Ps 98,1-4; Hbr 1,1-2; J 1,19-28

Ukąsił mnie Wink przede wszystkim ten tekst:
Cytat:
Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem.


Do kompletu, z ewangelii:
Cytat:
Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.

Z dopowiedzeniem trochę dalej, że On będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem...

I, jakby było mało, z Godziny czytań:
Cytat:
Jeśli razem z Chrystusem umarliście dla "żywiołów świata", dlaczego, jak gdyby żyjący jeszcze na świecie, dajecie sobie narzucać nakazy: "Nie bierz ani nie kosztuj, ani nie dotykaj...!"


Jeśli to wszystko nie podbudowuje (czy może: powinno podbudowywać) poczucia własnej wartości, wbrew całej ewentualnej reszcie świata, to jestem czerwonym kapturkiem.

Pytanie: skąd porządny chrześcijanin (na z boku podpisaną nie patrzcie) ma brać poczucie własnej wartości?
Próba odpowiedzi: z darów Ducha Świętego, którego _naprawdę_ otrzymał i który _naprawdę_ w nim trwa. (?)

Tak? Czy znowu wszystko pokręciłam?
Albowiem, co tu gadać, z boku podpisana pouczenia straszliwie potrzebuje.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 14:23, 04 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Na Objawienie Pańskie. Iz 60,1-6; Ps 72,1-2.7-8.10-13; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,3; Mt 2, 1-12

Z serdecznym podziękowaniem dla [link widoczny dla zalogowanych]

Facet snuje mądre rozważanie osnute na ewangelii, stawiając kilka kolejnych pytań. Cytaty są raczej próbą podsumowania niż dosłownym tłumaczeniem.
Cytat:
1. WEZWANIE. Aby wezwać, Bóg posługuje się stworzeniem. Przez co albo przez kogo Bóg mnie zawołał? Słowem Pisma? Zwykle jest to jakaś osoba: rodzic, krewny, przyjaciel, ksiądz, inna osoba duchowna, jakiś człowiek świecki. Kim lub czym są gwiazdy, które w moim życiu przyprowadziły mnie do Boga? Mogą być tylko rzeczami stworzonymi. Może piękny kościół? Obraz? Piosenka?


Hm. Rodzice, ogólnie katolicki kontekst kulturowy. To tak wstępnie. A potem, tak bardziej osobiście już, kolędy - pierwsza szkoła teologii. I obrazek, o którym już gdzieś wcześniej pisałam... Qrcze, śmiesznie się czuję, trochę jakbym grzebała w znalezionych na strychu skarbach z dzieciństwa.

Cytat:
2. WIERNOŚĆ. Magowie po przyjeździe do Jerozolimy zastali dość dziwną sytuację. Aktualny władca nic nie wie o narodzinach nowego króla, wydaje się zaskoczony i zagrożony. Co jeszcze dziwniejsze, wola jakichś przywódców religijnych, którzy szukają w świętych pismach, ale żadnego entuzjazmu wieścią o Narodzonym nie wykazują. Magowie z pewnością byli zaskoczeni, zbici z tropu. A jednak się nie poddali.
Chwała Bogu, że są i tacy, co w dzisiejszych czasach nie porzucają wędrówki do Chrystusa _wbrew_ rodzinie, duchowieństwu i innym, którzy - chociaż powinni do Niego prowadzić - wydają się czyimś do Niego dążeniem szczerze zdumieni albo trwają w błogim nieróbstwie.


Hm. Jakby mi lepiej. Evil or Very Mad Z drugiej strony, ilu ludzi _ja_ powstrzymałam od dojścia do Niego? Kto musiał _mnie_ pokonać, by trwać w wierności?
Czy takie rzeczy w ogóle się wie? Przecież, daj Boże, nie stawiamy przeszkód świadomie...

Cytat:
3. WYZNANIE WIARY. Magowie po znalezieniu Jezusa upadli na twarz i złożyli Mu hołd. Jest to gest adoracji. Magowie przeszli drogę, która doprowadziła ich do wiary. Za chwilę to udowodnią.
Nie wystarczy podejść do ołtarza, nie wystarczy dać się ochrzcić. Wiara to żywa, pełna zmienności relacja z Chrystusem.


Tak, ewidentnie mam kłopoty z wyznaniem wiary. Łatwiej mi przychodzi wrzeszczeć, że nie wierzę. "Wyznawanie" (przyznawanie się?) to "działka" księży, zakonnic, tych konsekrowanych Evil or Very Mad - a mi słowo "Bóg" ciężko przez gardło (i wierzcie lub nie, przez klawiaturę też) przechodzi, i to wcale nie z szacunku dla pierwszego przykazania...

Cytat:
4. CENA. Bycie Jego uczniem kosztuje. Magowie skladają trzy symboliczne dary, dary wcale nie tanie. Złoto - symbol wszystkiego, co posiadamy. "Wszystko, co mam, jest Twoje i możesz tym rozporządzać." Nie jest prawdziwe nawrócenie, jeśli nie sięga do... kieszeni. Kadzidło, symbol modlitwy. "Będę Cię uwielbiał i chwalił, słuchał Twego Słowa, karmił się Eucharystią, często korzystał z sakramentu pokuty". Mirra - używana przy pogrzebach. Dziwny dar. Tak, symbol śmierci Jezusa. Ale i naszej. "Moje życie należy do Ciebie. Chcę umrzeć, byś Ty we mnie żył. Umniejszać się, byś Ty wzrastał. Prowadź moje życie zgodnie z Twoją wolą."


Auuuuuuu. To materiał na spowiedź, nie wpis na forum.

Cytat:
5. NAWRÓCENIE. Magowie wrócili do swojego kraju inną drogą. Teraz idą inaczej. Zmienili kierunek. Są posłuszni. Ich wiara nie polega na zewnętrznym oddawaniu czci, nie tylko wołają "Panie", ale też _robią_ to, co On im każe.


Ano. Ale "robić, co każe" można z radością albo jako przymuszony niewolnik. Z drugiej strony, proszę Szymona z Cyreny, czy to ma znaczenie? Nie wiem.

Reasumując.
Wydaje mi się, że póki co jestem na schodku numer dwa. a reszta, jeśli, to przede mną.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Pon 17:31, 04 Sty 2010, w całości zmieniany 6 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 18:10, 09 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze czytania: 1 J 4,11-18; Ps 72,1-2.10-13; 1 Tm 3,16; Mk 6,45-52

Dziś na kazaniu: że On szedł bosymi stopami to tej cieniutkiej "błonce", którą tworzy napięcie powierzchniowe wody - po tym czymś, na czym skaczą po kałużach robale zwane nartnikami.

Niesamowita delikatność.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:30, 14 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze:
1 Sm 4,1-11; Ps 44,10-11.14-15.24-25; Mt 4,23; Mk 1,40-45

O tego Samuela mi chodzi (ewangelie ostatnio do mnie jakoś nie przemawiają... Embarassed ).

Niestety, ten kawałek w brzmieniu mszalnym zwodzi. Tak bardzo, że z boku podpisanej za bardzo pasując, sprowokował ją do... poszukiwania. Ale ab ovo. Smile

Znając tylko te mszalne fragmenty Pierwszej Samuela dostajemy taki oto obrazek:
Na biednych Izraelitów napadają wredni Filistyni. Izraelici (którzy, wydawałoby się, z urodzenia mogliby liczyć na Bożą pomoc, haniebnie walkę przegrywają (Bóg milczy?!). I robią wtedy szaloną rzecz, która wydaje się albo wielką głupotą, albo heroicznym aktem zaufania: sprowadzają na pole bitwy Arkę. Przynosi ją dwóch synów kapłana Helego. Potem jest kolejna bitwa, jeszcze bardziej przegrana, synkowie Helego giną marnie, a Arka wpada w ręce pogan. (Czyli Bóg zawodzi zaufanie, milczy dalej, pozwala na profanację - Swojej w dodatku - świętości?!) Z tym zostawiły mnie mszalne. W kontekście dnia, co na mnie czekał, podniesiona się na duchu nie poczułam, ale specjalnie zdziwiona tez nie. Razz

Jak zawzmiankowałam, hm, ogólna koncepcja tej koncepcji podpasowała mi Razz na tyle, że postanowiłam ją zweryfikować. A zatem otworzyłam internet na Pierwszej Samuela i przeczytałam pierwsze trzy (chyba?) rozdziały.

I co się okazuje?

Ano, po pierwsze to wspomniani synaczkowie Helego wykorzystywali swą kapłańską funkcję tyleż perfidnie co bezczelnie, manifestując przy tym jeśli nie ateizm, to całkowitą pogardę dla Boga, któremu (teoretycznie) służyli.

Po drugie, ogólnie znana opowieść o "powołaniu" Samuela ("idź spać, nie wołałem cię") w wersji nieokrojonej zawiera Boże przesłanie do Helego, żeby ustawił swe latorośle w szeregu, a jeśli nie, on będzie współwinny, bo ich nie przestrzegł, i wszyscy poniosą karę.

Po trzecie, w tym kontekście przyniesienia Arki na pole bitwy (konkretnie przez tych dwu hm baranów) zakrawa na szyderstwo i świętokradztwo. Niosą "na pomoc" coś, z czego sami drwią. Ciekawe swoją drogą, czy się zdziwili, że "nie zadziałało". Wątpię.

Po czwarte, wystawienie Arki na ryzyko profanacji przez pogan (i potem rzeczywista profanacja) łączy się z namacalnym dowodem, że Bóg świetnie potrafi zadbać o swoje sprawy i pilnuje swojego interesu. Razz Do tego stopnia, że biedni poganie biegusiem zwrócili Izraelowi jego utraconą Świętość, okraszając ceremonię oddania Arki ofiarami i darami. Nielichymi.

I co, łyso? Razz Ano, łyso. Mi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Czw 20:32, 14 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 6:38, 16 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





1 Sm 9, 1-4. 17-19; 10, 1a; Ps 21, 2-7; Mk 2, 17; Mk 2, 13-17

Z wczorajszego fragmentu Księgi Samuela dowiedzieliśmy że Bóg nie chciał króla dla Izraelitów. To czemu teraz On nie po prostu nie sprzeciwia się, lecz odwrotnie - pomaga w poszukiwaniach? To nie jest taka zrozumiała pozycja "skoro Ja nie chciałem, teraz to wasza sprawa, rządźcie sobie beze Mnie i sami nieście konsekwencje"; lecz "nie chcę, ale będę pomagać i wybiorę dla was najlepszego, który wybawi was od Filistynów" (por. 1 Sam 9, 16 - z tego czego nie ma w Czytaniu mszalnym).

Czy z tego można dojść do wniosków, że On pomaga nawet w takich sprawach które są wbrew Jego woli? (jakieś heretyckie pytanie wyszło, przepraszam).


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 14:37, 16 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Cytat:
Czy z tego można dojść do wniosków, że On pomaga nawet w takich sprawach które są wbrew Jego woli? (jakieś heretyckie pytanie wyszło, przepraszam).

Jeśli przeszkadza w sprawach, które są zgodne z Jego wolą (a ostatnio czytałam, że tak miewa) - to kto wie, kto wie...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 20:13, 19 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiaj: 1 Sm 16,1-13; Ps 89,20-22.27-28; Ef 1,17-18; Mk 2,23-28

A czy szabat to nie dla Boga przypadkiem jest?

Tak się zastanawiałam słuchając dziś kazania o tym, jak to Chrystus ujmuje się za człowiekiem i "czyni człowiekowi życie wygodnym". W duchu dzisiejszego kazania należałoby przyjąć, że i niedzielne supermarketowe zakupy, i piątkowe kuligi całkowicie są usprawiedliwione, bo "nie człowiek dla szabatu"...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 20:56, 19 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Noooo... z naszego kazania wynikało akurat odwrotnie: kłosia które zrywały ucznie to chleb, chleb - to sam Pan. Czyli o takim chlebie człowiek powinien troszczyć się w niedziele, uczestnicząc w Eucharystii... a co do chleba "zwykłego" to jeśli człowiek jest wierny Panu i wytrwa w szanowaniu dnia siódmego, nie pracując i nie zajmując się bzdurami, to Pan jakoś sam to uporządkuje.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:14, 28 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





2 Sm 7, 18-19. 24-29, Ps 132, 1-5. 11-14, Ps 119, 105, Mk 4, 21-25

Ten bardzo słynny fragment o światłu pod korcem...

Dziś w kaplice było tak:

- Dziel się swoją radością z innymi.
- Ale... hm... bywa że nie jest nikomu potrzebna.
- Dziel się swoją radością, nawet jeśli nie jest nikomu potrzebna. Radość jest po to by się dzielić.
- Przepraszam, ale nie chcę.


(na wszelki wypadek zaznaczam, że żadnych głosów nie słyszę, wizji i objawień nie mam, uznaję że owoce mojej wyobraźni są owocami mojej wyobraźni, - ale najczęściej jest tak że moje rozmyślania podczas kontemplacji układają się w postaci dialogu, i nic na to nie poradzę. Również nic nie poradzę na to że odpowiedzi które "słyszę" czasem mnie zadziwiają i nie zawsze mi pasują).

Jasne, czuć się obrażoną na cały świat z powodu "nikt mnie nie chce i nikt mnie nie rozumie" - obrazowo mówiąc, zamknąć się w celi na zawsze i przeżywać wszystkie dobre i złe wydarzenia życia ze- i we- wnętrznego w samotności jest o wiele łatwiej ( i nawet przyjemniej) niż dzielić się z ludźmi własnymi przeżyciami mimo stałych nieporozumień. Ale ja naprawdę nie wiem gdzie jest granica pomiędzy ekshibicjonizmem a dzieleniem się z szczerej chęci się podzielić. I gdzie jest granica pomiędzy "przekonywaniem na silę" a "misja apostolską" do której się nie nadaję i po każdej spowiedzi udaję sama przed sobą że nie słyszałam jak ksiądz mi o tym mówił. I skąd ja mam wziąć taktowność która u mądrych ludzi pochodzi z doświadczenia, którego ja nie mam.

Ot taki bajzel mam w głowie od rana.

A nierozdzielona radość podobno umiera... wcześniej lub później.

Edit: O, zostałam korniszonkiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hyalma dnia Czw 20:15, 28 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:49, 28 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Witaj, korniszonku.

Na twoją pociechę: moja wyobraźnia, czasami (nie wiem czy poprawnie) utożsamiana z sumieniem, także działa w dialogu. Co czasem na moim blogu widać.

Ad topicem: a ja się zastanawiałam, skąd wziąć to światło, zanim się z nim zdecyduje cokolwiek zrobić, czy to pod korzec, czy na śmietnik...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 20:16, 29 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





2 Sm 11,1-4a.5-10a.13-17.27c; Ps 51,3-7.10-11; Mt 11,25; Mk 4,26-34

Tak sobie myślę o tym Dawidzie i o pani Uriaszowej. Świnia jedna z tego Dawida, nie ma dwóch zdań. Poważnie kobiety raczej nie traktował, skoro raz się z nią przespawszy najwyraźniej zamierzał wrobić w to dziecko Uriasza... potem, skoro się nie udało, Uriasza trzeba było zabić, a pani Uriaszowa? Czy Dawid w ogóle czuł do niej cokolwiek oprócz litości? Przecież tylko z litości przespał się z nią drugi raz, po śmierci pierwszego dziecka (i stąd mamy Salomona).

W sumie, biedna Uriaszowa. Cokolwiek by nie zrobiła, byłoby źle (niechby spróbowała nie posłuchać króla) - a koniec końców tylko straciła dziecko i nie doczekała się niczego oprócz litości - tego właśnie, co babę bodaj najbardziej upokarza.

Nie warto być piękną. Dixi.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
na co dzień
Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 2 z 6  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin