Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo -> na co dzień Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
na co dzień
PostWysłany: Sob 22:57, 11 Lip 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Święto św. Benedykta, opata - Mt 19, 27-29

Pomijając kwestię bezczelności w pytaniu "i co będę z tego miał?" - inna sprawa. Pan mówi do zebranych apostołów o dwunastu tronach. Nie wyklucza Judasza. Mimo że musi się stać, co się stanie, aby się wypełniło - ten, który zdradzi, ma szansę na jeden z tych dwunastu tronów.

Ciężko ludzkiemu umysłowi dać sobie radę z granicą pomiędzy "determinizmem" a wolnością - gdzie kończy się "musi się stać", a może raczej "trzeba, żeby się wypełniło" - gdzie zaczyna się wolny ludzki wybór, ludzka odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji?

I że nie ma końca Miłości, która aż tak przebacza, aż taką szansę daje.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 17:53, 13 Lip 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





13 lipca 2009, Mt 10,34-11,1

Taki jeden fragment, którego nie potrafię rozebrać:
Cytat:
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.


Po łacinie:
Cytat:
Et, quicumque potum dederit uni ex minimis istis calicem aquae frigidae tantum in nomine discipuli, amen dico vobis: Non perdet mercedem suam.


W ingliszu:
Cytat:
If anyone gives so much as a cup of cold water to one of these little ones because he is a disciple, then in truth I tell you, he will most certainly not go without his reward.


Pokręciły mi się... zaimki.
"tantum in nomine discipuli" to bodajże "tylko ze względu na ucznia". No właśnie, "na ucznia" czy "na bycie uczniem"? I więcej: "na jego bycie uczniem" (czyli na to, że on jest chrześcijaninem), czy "na swoje bycie uczniem" (czyli na to, że ja nim jestem?)

Są dwie osoby: podający kubek i ten, który chce pić. Który z nich jest uczniem?

Dawniej szłam po kontekście, wychodząc z założenia, że cały fragment mówi o nagrodzie dla tych, co służą uczniom Pańskim - i "zarabiają sobie". Smile I tak idąc za ciosem myślałam, że "Ktokolwiek poda kubek wody jednemu z tych małych tylko dlatego, że ten mały jest uczniem"... Czyli że zdanie znowu odnosi się do osób przyjmujących chrześcijan i służących im właśnie dlatego, że są chrześcijanami. Ci przyjmowani.

A teraz nie wiem. Bo chyba możliwa jest taka interpretacja, że ten, który podaje ten kubek wody, służy innym tylko dlatego, że jest chrześcijaninem - on, ten służący, nie ten, który chce pić (a którego hm wyznanie wcale nie jest ważne). "Tantum in nomine discipuli", tylko ze względu na to, że (sam) jest uczniem... Hm.

Mam dwa argumenty gramatyczne, że może chodzić o to drugie znaczenie. W angielskim jeżeli pomija się zaimek, domyślnie przyjmuje się, że chodzi o podmiot. "I don't mind opening the window" = Nie przeszkadza mi to, że (sam) otworzę okno, "I don't mind your opening the window" = nie przeszkadza mi, że ty to zrobisz. Przenoszenie tej zasady na łacinę jest cokolwiek ryzykowne, wiem. Ale chyba możliwe?

Drugi argument to użyta liczba pojedyncza, zarówno po łacinie, jak w tłumaczeniach: dlatego, że _jest_ uczniem. "in nomine discipuli", nie "discipulorum". Ale tu znowu, niestety, jest dwuznacznie: bo nie mówimy grupowo o "tych najmniejszych", tylko o "jednym z tych najmniejszych" - a to już tylko jeden uczeń. Razz

A może dwuznaczność jest zamierzona?

A może ktoś by mi wyjaśnił, o co tak naprawdę chodzi?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 5:17, 14 Lip 2009
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Z mojego grzebania w necie i własnych rozmyślań wynika że:

in nomine discipuli = gwoli bycia uczniem

Była taka konstrukcja w hebrajskim: gdy poganin zostawał obrzezany, mówiło się że to się robi "w imię prozelity". Czyli gwoli bycia prozelitą.


Czyli ten, kto podaje kubek wody, robi to by zostać uczniem. Albo może raczej to się działa w taki sposób: ten, kto podaje kubek, "automatycznie" zostaje uczniem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hyalma dnia Wto 5:20, 14 Lip 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 9:40, 16 Lip 2009
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





Grekę Mt oddaje najwierniej Twój łaciński cytat. Tantum in nomine discipuli.
Ale ani nie wiem, co to znaczy po grecku, ani, co by miało znaczyć po aramejsku.

"Żydowski komentarz do Nowego testamentu" mam od dawna w kolejce zakupowej, ale na razie się nie przebił na wierzch Smile

A [link widoczny dla zalogowanych] św. Augustyn komentuje ten fragment.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Paweł dnia Czw 10:15, 16 Lip 2009, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 16:17, 16 Lip 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Augustyn "in nomine" tłumaczy, zdaje się "jako". Tak jak "in nomine prophetae", "in nomine iusti". Kto przyjmuje proroka w imię proroka... itd. Wynikałoby z tego jednak, że adekwatna jest wersja pierwsza: kto służy człowiekowi tylko ze względu na to, że ten, któremu służę, jest chrześcijaninem... Swoją drogą, warto o tym pamiętać, szczególnie wtedy, kiedy ten człowiek nie ma ani w sobie, ani koło siebie nic więcej, w imię czego zasługiwałby na ten kubek wody. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 15:44, 28 Lip 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze pierwsze czytanie we fragmentach i z i przyległościami.
Cytat:
WJ 33, 7 Mojżesz zaś wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem.(...)11 A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem.
12 Mojżesz rzekł znów do Pana: «Oto kazałeś mi wyprowadzić ten lud, a nie pouczyłeś mię, kogo poślesz ze mną, a jednak powiedziałeś do mnie: "Znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy". 13 Jeśli darzysz mnie życzliwością, daj mi poznać Twoje zamiary, abym poznał żeś mi łaskawy. Zważ także, że ten naród jest Twoim ludem». 14 [Pan] powiedział: «Jeśli Ja osobiście pójdę, czy to cię zadowoli?»1 15 Mojżesz rzekł wtedy: «Jeśli nie pójdziesz sam, to raczej zakaż nam wyruszać stąd. 16 Po czym poznam, ja i lud mój, że darzysz nas łaskawością, jeśli nie po tym, że pójdziesz z nami, gdyż przez to będziemy wyróżnieni ja i Twój lud spośród wszystkich narodów, które są na ziemi?» 17 Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskawy, a znam cię po imieniu».
18 I rzekł [Mojżesz]: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». 19 [Pan] odpowiedział: «Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba». (...)
Wj 34, 5 A Pan zstąpił w obłoku, i [Mojżesz] zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. 6 Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał1: «Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, 7 zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia». 8 I natychmiast skłonił się Mojżesz aż do ziemi i oddał pokłon, 9 mówiąc: «Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, [to proszę], niech pójdzie Pan w pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz winy nasze i grzechy nasze i uczynisz nas swoim dziedzictwem».
10 Pan odpowiedział: «Oto Ja zawieram przymierze wobec całego ludu twego i uczynię cuda, jakich nie było na całej ziemi i u żadnych narodów, i ujrzy cały lud, wśród którego przebywasz, że dzieła Pana, które Ja uczynię z tobą, są straszne.


Słoooodkie. [/ironia] Laughing

A swoją drogą, taki właśnie Mojżesz: narwany, rozemocjonowany, zażarty, gotowy kłócić się z Bogiem i uparty w sporze...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:36, 01 Wrz 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsza ewangelia:
Łk 4,31-37 napisał:

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.


Szalona refleksja: może czasem wystarczy, że szatan wie, rozpoznaje, umyka. Ludzie wcale nie muszą być pewni, nie muszą rozpoznać, mogą się zdumiewać do woli i niczego nie rozumieć. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:06, 24 Wrz 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze Łk 9,7-9

Zaciekawiło mnie, że jeden tylko Herod w dzisiejszej ewangelii nie sprowadza Jezusa do... powrotu do przeszłości. Wszyscy inni mówią, że jest On tylko reinkarnacją czegoś-co-już-było. A Herod jako jedyny wychodzi w przód. I jest ciekawy.

Nie można poznać, nie będąc ciekawym. Nie można być ciekawym zakładając, że już dawno znam, bo "wszystko już było".

Tymczasem On - jakkolwiek był zawsze - ciągle jest Nowym. W wiecznym Teraz i w doczesnym dążeniu na spotkanie z Jutrem szkoda czasu na grzebanie we Wczoraj po to, by udowodnić Mu, jak dobrze Go znam (i jaki jest nieciekawy...) Razz .


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 12:38, 29 Wrz 2009
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Święto świętych archaniołów - czytanie Ewangelii na dziś J 1, 47-51.

Ta rozmowa z Natanaelem, zdaje się, odzwierciadla późniejszą rozmowę z Tomaszem. "Uwierzyłeś, bo dotknąłeś". Komentarz do Tysiąclatki internetowej podaje że Natanael podobno miał jakieś tam osobiste przeżycie pod drzewem figowym, dlatego tak mocno zareagował na wzmiankę o wyżej wspomnianym drzewie. Może podjął w swoim sercu pewną decyzję o której nikomu dotychczas nie mówił - i najwyraźniej ta decyzja była dobra, bo "nie ma w nim podstępu". No to ja gdybam. W każdym razie Pan dotknął czegoś istotnego, głęboko ukrytego w jego sercu - bo On zawsze tak dotykał i dotyka - i ten był strasznie zdumiony, bo wydawało mu się że nikt nie mógł o tym wiedzieć. Uwierzył dzięki temu zdumieniu.

Ale to taki wymiar "poziomy" - uwierzyć dzięki jakiemuś oczywistemu wydarzeniu - a Pan zawsze potrzebuje wymiaru "pionowego". Uwierzyć w coś, czego nie można ani zobaczyć cielesnymi oczami, ani dotknąć, ani zrozumieć. W tej rozmowie chyba chodzi o to by uwierzyć do takiego stopniu by ujrzeć "niebiosa otwarte i i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego". Tutaj Tysiąclatka internetowa podaje komentarz głoszący że w taki sposób przenośnie się nawiązuje do ziemskiego życia Jezusa które łączyło ziemię a niebo. Ale nie wiem... mi się zdaje że chodzi raczej nie o ziemskim Jego życiu, ale o całej ludzkiej rzeczywistości, która została zmieniona po Jego przyjściu: bo odtąd On stale działa w świecie, i stałe od Niego przychodzą do nas i wracają do Niego te "inteligencje (duchy) czyste, niezłożone z materii i formy, ale złożone z aktu i potencji", czyli anioły według Tomasza z Akwinu. Eucharystia chyba jest takim najbardziej trafnym wyrazem tego "otwartego nieba" - centrum życia duchowego które zmienia materialną rzeczywistość też. Św. Hildegard podobno widziała jak zstępował anioł do ołtarza podczas ofertorium, ale może to nie jest istotne... jasne że anioły w jakiś sposób powinni działać pośród nas. Bo niebo jest otwarte - kto ma wiarę, ten widzi.


Post został pochwalony 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 18:26, 05 Paź 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsza historia Jonasza (a może początek tej historii): Jon 1,1-2.11 plus "refren" psalmu "Pan wyprowadzi życie me z przepaści" - tak sobie myślę, że dla Jonasza pierwszą przepaścią była ucieczka przed Bogiem, a dopiero drugą, dużo mniejszą, morze i... rybie flaki. Razz

Bóg najpierw wyprowadza z przepaści grzechu, a dopiero potem zajmuje się takimi drobiazgami jak wieloryb. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 21:44, 05 Paź 2009
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by się nim udać do Tarszisz, daleko od Pana.

Mnie przez cały dzień dziś bawi to "daleko od Pana" Very Happy Jakby można znaleźć takie miejsce w geografii które byłoby daleko od Pana. Jakby od Pana można byłoby uciec kupiwszy sobie bilet na statek albo samolot. Jonasz tutaj chyba za naiwny wygląda, ale zresztą my też często tak samo robimy gdy uciekamy od Bożej woli i myślimy że On nas nie znajdzie w tym wirze spraw powszednich.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 21:04, 07 Paź 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Wiem, że dziś jest Różańcowej, ale do mnie dzisiaj bardziej mówią teksty z dnia:
Jon 4, 1-11 z pierwszego, na przykład.

Bo ja uwielllbiam gniewać się śmiertelnie i, strojąc fochy, mówić Mu, że słusznie. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 14:20, 22 Paź 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze: Łk 12,49-53

Ilu jest dzisiaj w tym Słowie - przewrotnie tęskniąc do "świętego" spokoju, podczas gdy On tęskni zupełnie inaczej.

Czasem, kiedy ciężko, pocieszam się, że tak ma być, że wszystko to pokazuje tylko, że jest jak być powinno.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 18:50, 24 Paź 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Dzisiejsze Łk 13,1-9, z tym fragmentem:
Cytat:
Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.


Zastanawiam się (być może heretycko?) jak rozdzielić role w tej przypowieści. Wiadomo, drzewem jestem ja. Ogrodnikiem jest zapewne Bóg - Obrońca. Najbardziej intrygujące mnie (heretyckie?) pytanie brzmi: kto jest panem opisywanej winnicy? Kto jest właścicielem drzewa? Kto oskarża o bezowocność, obwinia o marnowanie miejsca, osądza i... chce zabić?

Skojarzenia mam dwuznaczne. A może nawet trójznaczne? A jeśli nawet ten przemilusi trójkącik moich skojarzeń (u podstawy z jednej strony "świat", z drugiej moje popapranie emocjonalne, a na wierzchołku ten-co-zwykle-jest-oskarżycielem) zupełnie nie trafia w intencje Mówiącego przypowieść, jeszcze jedno pytanie: dlaczego to ten, co chce zniszczyć, jest właścicielem drzewa i panem winnicy?

Czy w ten sposób właśnie pokazał, że Bóg wyrywa nas z panowania śmierci, do której _należeliśmy_, dopóki On nas nie odkupił, i do której _należymy_, jeśli nie przyjmujemy Odkupienia?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 1:35, 25 Paź 2009
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





Sprawiedliwość i miłosierdzie?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
na co dzień
Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 6  
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin