Vitam curare


Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo -> Na niedzielę Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 12, 13, 14  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Sob 23:05, 19 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





4 Adwentu C Mi 5,1-4a; Ps 80,2ac.3b.15-16.18-19; Hbr 10,5-10; Łk 1,38; Łk 1,39-45

Nasuwa mi się durne pytanie: dlaczego Maryja wybrała się z pośpiechem w góry? Zapewne chciała pomóc krewnej swojej Elżbiecie, tak. Ale... kurcze, przecież Ona straszliwie dużo ryzykowała. Pierwsza ciąża, zapewne sam początek, ciekawe jak Ona w ogóle się czuła. Ale jakkolwiek, przecież tu mógł zaważyć drobiazg, nie wiem, za szybkie tempo marszu, zbyt wysoka temperatura - i straciłaby Go? Że Bóg by upilnował, bo pilnuje swoich spraw - hm, a czy takie podejście to przypadkiem nie jest durna niefrasobliwość podchodząca pod grzech?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 21:59, 26 Gru 2009
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Świętej Rodziny, święto Syr 3,2-6.12-14; Kol 3,12-21; Lk 2,41-52

Co do tego fragmentu z Łukasza - czy to manifestacja nieuchwytności Boga? Nie można Go zrobić swoją własnością, jak nie można zatrzymać wody lub wiatru.
A te poszukiwania - czy to były daremne wysiłki? bo skoro Maryi i Józefowi od razu przyszłoby do głowy szukać Go w świątyni, to oszczędziliby sobie te cierpienia... ale widać, znalezienie Boga we właściwym dla Niego miejsce wymaga takiego poziomu umysłu, którego nawet oni nie mieli.
A jak już manifestował Swoją niezależność, to powrócił "i był im poddany". To poddanie chyba potrzebowało akceptacji że jest nie ich własnością, lecz Ojca w niebie.

Koty też tak robią - kot będzie słuchał człowieka tylko jeśli ten najpierw uznaje że kot jest niezależny i należy sam do siebie Smile

A ciekawiło mnie zawsze że ten fragment należy do różańca Siedmiu Boleści NMP jak również do różańca Siedmiu Radości. Można na dwa sposoby odbierać - cierpienie straty albo radość znalezenia...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:24, 26 Gru 2009
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Wiedziałam, że napiszesz o kotach Smile

A mną najbardziej "ruszyło" ostatnie pytanie tego "mini rachunku sumienia" z [link widoczny dla zalogowanych]:
Cytat:
Czy godzisz się na to, że możesz „zgubić” Jezusa i jednocześnie czy znajdujesz w sobie ufność, że On da Ci się odnaleźć?
Chwila, to ja się mam na to "godzić"? Mam się godzić na to, przeciwko czemu wszystko we mnie protestuje? Mam się godzić, a jednocześnie nie przestawać szukać?

Kolejna rzecz, której nie rozumiem w chrześcijaństwie. (Mam kolekcje takich spraw, IMO one właśnie uwiarygodniają chrześcijaństwo - gdyby wszystko było logiczne i wytłumaczalne, mówilibyśmy pewnie o matematyce, nie o religii. A matematyka jest błe.)

Druga część pytania jest już łatwiejsza. Czy ufam, że On _mi_ się da odnaleźć? _Wiem_, że jeśli zechce, to Go odnajdę. Nie jestem tylko pewna, czy On chce. Swoją drogą, wtedy przez pierwsze trzy dni też, zdaje się, nie chciał być znaleziony.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 16:43, 02 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





II niedziela po Narodzeniu Pańskim

Syr 24,1-2.8-12; Ps 147,12-15.19-20; Ef 1,3-6,15-18; 1 Tm 3,16; J 1,1-18

W centrum hymn o Logosie, o Słowie, które jest Mądrością, ale i Słowie, które jest Osobą.

Dziś jeszcze nie mam przemyśleń.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 4:14, 03 Sty 2010
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





A w propriach – już od Bożej Rodzicielki, i w dzisiejszych też – ciągle: Król. Król przyszedł. I psalm 44 (...pieśń moją śpiewam dla króla...) się ciągle przewija.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 13:36, 03 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Tia.

Słowo mnie gryzie, Słowo mnie dręczy. Jakbym nie zauważyła, to Paweł mi pomógł. Razz :kwiatuszek:

Z dzisiejszego kazania (niemal dosłownie): "Słowo masz po to, żebyś sobie nie musiał(a) niczego wyobrażać. Bo jak sobie wyobrażasz, to często tworzysz sobie mylne wizje, błędne koncepcje. A tu Słowo mówi ci, co i jak jest, po prostu".

Dla mnie, w kontekście ostatnich dywagacji okołojezuickich, w dziesiątkę.

I jeszcze inny tekst kazaniowy, którego już nie przytoczę, tylko zreasumuję: że Słowo wyjaśnia życie. Pytanie z ambony brzmiało jakoś tak: czy widzisz spójność pomiędzy Słowem a faktami, które mają miejsce dookoła ciebie?

Widzę. Nieraz to, psiakość, przyznaję: te puzzle układają się logicznie (Logos?) Razz , to tworzy jakąś całość. A że wzorka nie ogarniam, a to, co widzę, mi się nie podoba (sic!) to inna sprawa.

Bo ja bym to, proszę Logosu, ułożyła inaczej. I pewnie wylądowała w piekle koniec końców. Echhhh...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 13:40, 03 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 22:10, 08 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





Niedziela Chrztu Pańskiego: Iz 42,1-4.6-7; Ps 29,1-4.3.9-10; Dz 10,34-38; Mk 9,7; Łk 3,15-16.21-22

Czytam i myślę, i nie potrafię odepchnąć pytania:

Dlaczego chrzest "nie działa"?


Chrzest podobno gładzi grzech pierworodny (i ewentualne inne), włącza w Kościół (równa się w Chrystusa) i daje życie, do tego wieczne. Jeszcze ten grzech to mogę zrozumieć. Bo gładzi _grzech_, nie jego konsekwencje, czyli w konsekwencjach dalej siedzimy po uszy.

Ale co z tym życiem? Dlaczego nie widzę w sobie żadnego nowego życia, czemu nie widzę (nie akceptuję?) w sobie dziecka Bożego? I czemu jakoś mi nie idzie dostrzeganie tegoż w innych?

Dlaczego chrzest nie działa we mnie, to mogę zgadnąć: bo nie mam wiary koniecznej do przyjęcia chrztu. W zasadzie nie powinnam być ochrzczona? Razz A może: skoro już mnie ochrzcili bez wiary, to powinni mi wiarę po chrzcie solidnie hm dorobić?

Jakoś nikt się za to nie wziął? A w ogóle, jak można "dorobić" wiarę?

No dobra, mnie pomińmy. A co z resztą świata, z ludźmi, którzy są lepsi niż ja, i mają wiary dużo więcej? Dlaczego w nich też specjalnie nie widać, żeby chrzest "działał"?

Dlaczego nasza wiara nie ma żadnej mocy? Dlaczego jestem przekonana, że Bóg nie działa, nie ma ochoty sobie mną głowy zawracać, a jeśli nawet mnie kocha, to tak hm abstrakcyjnie i kompletnie bezosobowo, jakby był... nieprzytomny? Razz ? Dlaczego wszystko w moim życiu właśnie na to wskazuje?

Wyrzucić nas z Kościoła i hm dorobić, a kogo się nie da, wyrzucić na zawsze?

Tak, prowokuję, a co. Evil or Very Mad


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 9:28, 09 Sty 2010
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





Twojej sprawy to pewnie nie wyjaśnia, i poza tym będzie prywatnym rozumieniem, więc uwaga na herezje, ale...

Mnie się widzi, ze grzech pierworodny nam zamknął oczy serca. I dlatego nie widzimy Boga, i dlatego nie słyszymy Jego głosu. Choćby był bardzo blisko.

I uczyli mnie jeszcze, że również teraz nie tęsknimy do niego należycie. Dopiero po tamtej stronie tak nas weźmie, że się (niemal?) wytrzymać nie da. Stąd w czyśćcu obok kary ognia – kara niewidzenia Boga. Dotkliwsza od tej pierwszej.

Jakoś czuję, że – z tą moją ślepotą – mogę sobie pozwolić nie rozumieć tej (nadprzyrodzonej) części rzeczywistości.
Drogowskazy są. Obym tylko chciał za nimi iść :-/


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 14:47, 10 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Dziś ksiądz powiedział, zacząwszy kazanie: "Wyobraźcie sobie - On, który nie miał grzechu, przyszedł do Jana razem z tłumem grzeszników - stał w kolejce, czekał". Dalej nie słuchałam, bo zagapiłam się na temat kolejek - o tej Jego kolejce do chrztu, może wielogodzinnej, przez upał i pchących się ludzi; potem o tym jak ja nie cierpię stawać w kolejkach... wkurzam się, nudzę się, boję się - no ale te moje kolejki nie są do chrztu, są zwykle do czegoś nieciekawego lecz koniecznego. Ale podobno wszystkie kolejki tego świata mogą prowadzić do nawrócenia - jeśli się ma pokorę i zdolność skupienia się? On podobno w tej kolejce się modlił...

No tak, rozmyślałam o kolejkach, a gdy "obudziłam się" to kazanie już przebiegło do końca. Byłam strasznie zła na siebie, że przegapiłam kazanie, ale najważniejsze może usłyszałam. Ostatnie słowa księdza były o zdumieniu - że nam brakuje zdumienia z powodu tych cudów które dla nas tworzy Bóg, przyjmujemy wszystko jako rutynę. Myślę, że ma rację... nie zauważamy, jesteśmy do wszystkiego przyzwyczajeni.

No i taki mi się widzi łańcuch: Sakrament wywołuje zdumienie, zdumienie wywołuje radość, radość wywołuje nawrócenie. Jak coś się gubi, to nie ma nawrócenia.

Przepraszam, - wiem że to do rozmowy powyżej może całkiem nie odpowiadać, bo dla Rozmówców problem tkwi gdzieś indziej... ale nie było moim zamiarem pisać odpowiedź, po prostu dzielę się tym co do mnie dziś trafiło.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 20:33, 16 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





2 zwykła C, Iz 62,1-5; Ps 96,1-3.7-10; 1 Kor 12,4-11; 2 Tes 2,14; J 2,1-12

Nie wierzę w ani jedno słowo tych tekstów. Sad


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 4:00, 17 Sty 2010
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





Przyjmij na pociechę, też z dzisiejszej niedzieli:

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 17:14, 23 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





3 zwykła C, Ne 8,1-4a.5-6.8-10; Ps 19,8-10.15; 1 Kor 12,12-30; Łk 4,18; Łk 1,1-4.4,14-21

Zaczynając od świętego Pawła: jeżeli rzeczywiście mam jakieś miejsce w ciele Kościoła, to najprawdopodobniej jestem wrzodem na d. Co idąc za Pawłową logiką oznaczałoby tyle, że reszta ciała powinna się o mnie bardziej troszczyć. No ale może czekają aż pęknę?

A odstawiając na bok i cynizm, i ironię - naprawdę nie wiem. Wydaje mi się, że nie mam miejsca. Nie chcę mówić, że nie należę do ciała (zresztą, jak Paweł zauważył, moje mówienie nic tu nie zmieni) - ale nie mam pojęcia, co mam w tym ciele robić. Podobno mam jakąś "misję", "powołanie" (auuuu!!!!!) czy coś? Nie chcę identyfikować tego z pracą zawodową! Powinnam?

I dlaczego ten tekst w takim kontekście? Znaczy, dlaczego to "niepasujące" drugie czytanie pomiędzy pierwszym a ewangelią?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 4:06, 24 Sty 2010
Paweł
Małosolny
 
Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna





A w [link widoczny dla zalogowanych]...

Chyba myśl przewodnia:

Pan króluje, wesel się, ziemio
radujcie się, liczne wyspy!

jest rozwijana w różnych miejscach:

Czytania: drugie czytanie pasujące, wbrew pozorom. Refren psalmu responsoryjnego podpowiada. Prawo i Duch.

Ewangelia: ...nade Mną.

Offertorium: Pan króluje... w Zmartwychwstaniu.

Śpiew na Komunię konkluduje, rozświetlając na nowo słowa z pierwszego czytania.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:02, 24 Sty 2010
Hyalma
Ukiszony
 
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Moskwa
Płeć: Kobieta





Cytat:
I dlaczego ten tekst w takim kontekście? Znaczy, dlaczego to "niepasujące" drugie czytanie pomiędzy pierwszym a ewangelią?


A mi się zdaje że wszystkie te teksty kręcą się koło wspólnej osi. Chodzi o zbiorze ludzi tworzącym jedno ciało: "cały lud jak jeden mąż...", "stanowić jedno ciało...", "oczy wszystkich w synagodze..." - i o tym że powstanie takiego "ciała" jest możliwe tylko gdy jego członki wsłuchają się w Słowo (od tego też psalm).

Natomiast nie rozumiem czemu do drugiego Czytania nie został dołączony wiersz 31: Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.

Może warto jeszcze przypomnieć czym skończył się ten epizod z Ewangelii: 29. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. W kontekście poprzednich tekstów też - stale chodzi o radości którą niesie ze sobą wysłuchanie Prawa, ale z Ewangelii widać że właśnie po tym jak Pan mówi o radości spełnienia obietnic, ludzie nie wierzą aż do takiego stopnia że planują zabójstwo Pana - co dla tego stworzonego z nich "ciała" oznacza wprost samobójstwo.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 17:52, 24 Sty 2010
Adancia
Administrator
 
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 989
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dokąd.
Płeć: Kobieta





No ja dziś doszłam do trochę podobnych wniosków na Mszy, tyle że w kontekście (kończącego się powoli) tygodnia modlitw o jedność chrześcijan... Rozbawiło mnie trochę to gadanie o jedności tak, jakby była faktem, nie pragnieniem. Ale może właśnie dopóki słuchamy _wszyscy_ (z grubsza) tego samego Słowa, mamy szansę?

I w tym samym nurcie jeszcze coś. Powiedział dziś nie mój proboszcz na kazaniu słowa, które zabrzmiały mi paradoksalnie: im bardziej jesteś związany ze swoim Kościołem, im bardziej jesteś mu wierny, tym bardziej będziesz ekumeniczny.

Szok. Zawsze mi się wydawało, że ekumenizm musi wiązać się z hm "tolerancją", ustępstwami, kompromisami. Ale jeśli dążenie do jedności ma się opierać na dążeniu do jedności ze Słowem - kto wie, kto wie?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adancia dnia Nie 17:53, 24 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Na niedzielę
Forum Vitam curare Strona Główna -> Słowo
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 4 z 14  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 12, 13, 14  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin